Awans na wyciągnięcie ręki
Pora kwalifikacji do najlepszych lig golfowych trwa w najlepsze. Kilka dni temu zakończył się finałowy etap LPGA Q-School. Z sukcesami w roli caddiego wystąpił Polak Mikołaj Kniaginin, wspierający Francuzkę Perrine Delacour.
Perrine Delacour i Mikołaj Kniaginin byli na podium w Alabamie. Fot. Perrine Delacour
Mikołaj ma na swoim koncie niezwykły wyczyn. Francuzka była już trzecią osobą, z którą przechodził z powodzeniem Q-School! Najpierw była to wybranka jego serca, Dunka Smilla Tarning Sønderby, z którą w grudniu 2021 roku awansował na Ladies European Tour. Chwilę później duet ten w kwalifikacjach wywalczył bilet na 2022 U.S. Women's Open, a w czerwcu 2023 roku zwyciężył w prestiżowym KPMG Women's Irish Open. W listopadzie ubiegłego roku po sześciorundowym maratonie na liście znalazł się awans na DP World Tour, z Duńczykiem Jacobem Skovem Olessenem. Teraz „Miki” wprowadził zawodniczkę na LPGA! To całkiem solidna skuteczność w najbardziej wymagającej i stresującej rywalizacji, jaką można sobie wyobrazić.
Nowe powołanie
Mikołaj, którego starszy brat Mateusz jest trenerem golfa, sam jest świetnym golfistą. W 2020 roku wygrywał w mistrzostwach Polski match play. Było też trzecie miejsce w mistrzostwach Polski 19-30 i wygrana z kadrą European Team Schield Championship w Bułgarii - z Filipem Kowalskim, Jankiem Rybczyńskim i Kubą Dymeckim. Po tych sukcesach jego kariera zawodnika wyhamowała. Po ukończeniu liceum nie udało się zdobyć stypendium w USA. Próbował sił w Hiszpanii, jednak nie jest to taka prosta sprawa. Mikołaj chciał trenować i grać w tamtejszych ligach i zobaczyć, jak odnajdzie się w tej sytuacji. Dość szybko zdał sobie sprawę, jak ciężka jest to droga, kiedy nie ma wsparcia drużyny i jest się zdanym tylko na siebie samego. Krążył od trenera do trenera, nie wiedząc jaki obrać kierunek. Poświęcał temu bardzo dużo czasu, jednak nie widział postępów. Było bardzo ciężko i robiło się coraz trudniej. Właśnie wtedy poznał Smillę, która otworzyła mu oczy na wiele spraw. Wtedy zaczął jej caddiować i odkrył nowe powołanie. Jak widać sprawdza się w tej roli doskonale.
Bez sekretnego przepisu
Perrine, dzieląca swój czas pomiędzy Ladies European Tour i LPGA, tak naprawdę powraca do najlepszej damskiej golfowej ligi świata. Zajęła 116 miejsce w rankingu Race to the CME Globe po tym, jak nie przeszła cuta na turnieju The ANNIKA. Musiała zatem przejść kwalifikacje, aby poprawić swój status na rok 2026. Jako jedna z niewielu uzyskała wynik poniżej par we wszystkich czterech rundach, co nie było łatwym zadaniem na wymagającym polu. Perrine jest dwukrotną olimpijką i dwukrotnie zwyciężała w turniejach Epson i Ladies European Tour. Od 2013 roku zagrała już w 179 turniejach LPGA, pięciokrotnie plasując się w TOP 10. Jej najlepszym dotychczasowym występem było trzecie miejsce w 2020 ISPS Handa Women’s Australian Open.
Zaraz po zakończeniu walki o LPGA pogratulowałam Mikołajowi świetnego turnieju w Alabamie, pytając jak on to robi, że jest tak skuteczny na Q-School i jak caddiowało się w Alabamie. „Dzięki wielkie! Haha, dobre pytanie, nie wiem szczerze mówiąc. Nie powiedziałbym, że jest to jakiś sekretny przepis, ale staram się zawsze po prostu pomagać jak mogę moim zawodnikom, zachowując odpowiednie podejście do całego tygodnia. Nie jest to łatwy tydzień, jest bardzo długi i męczący, więc dobre nastawienie na pewno się przydaje. Z Perrine było super. To świetna zawodniczka i wspaniała osoba”. Pytany, czy przenosi się na LPGA odpowiedział: „Jeszcze do końca nie wiem, czas pokaże”. Po chwili kontynuował: „Dodam tylko, że to może być po prostu przypadek, że tak dobrze wyszło parę razy z Q-School. Po prostu staram się robić co mogę, żeby pomóc zawodnikowi, który stoi naprzeciwko mnie. Czasami to wychodzi, a czasami nie”.
Pogoda dała się we znaki
Tegoroczny finał LPGA Qualifying School w Alabamie na polu Magnolia Grove został mocno doświadczony przez kapryśną pogodę. Najpierw z powodu obfitych opadów deszczu, a później przymrozków turniej został ostatecznie skrócony z planowanych pięciu rund do czterech. Spośród 115 zawodniczek, które stawiły się do rywalizacji, 31 uzyskało kartę LPGA na sezon 2026. Pozostałe zawodniczki, które ukończyły wszystkie cztery rundy, zapewniły sobie status w niższej lidze - Epson Tour. Po rundach 65-69-71-68, z wynikiem -13 zwyciężyła 20-letnia Helen Briem. „W tej chwili brakuje mi słów” – powiedziała mierząca 190 centymetrów wzrostu Niemka, zajmująca dziewiąte miejsce w tegorocznym rankingu Ladies European Tour. „Przystępowałam do tego tygodnia bez wielkich oczekiwań. Ale ogólnie rzecz biorąc, jestem bardzo szczęśliwa, że będę mogła grać w LPGA w przyszłym roku. To jest naprawdę super. To znaczy, to wspaniałe i pokazuje, jak dobry jest europejski golf, jak dobry jest LET. Ile dziewczyn? Myślę, że pięć lub sześć z LET przeszło. Więc tak, to po prostu wspaniale!” Tuż za Helen na miejscu drugim finiszowała Koreanka Soo Bin Joo. Podium z kolejnym uderzeniem straty zamykało aż cztery rywalki, Amerykanka Ryann O'Toole, Chinki - Jing Yan i Mohan Du oraz prowadzona przez Mikołaja 31-letnia Delacour.
Szczęśliwa dziewiątka
W sumie dziewięć zawodniczek LET uzyskało awans na LPGA. Wśród nichznalazła się koleżanka Perrine z reprezentacji Francji - Nastasia Nadaud, sensacyjna triumfatorka w ostatnim turnieju sezonu Ladies European Tour - Andalucía Costa del Sol Open de España. W gronie tym nie zabrakło również Debiutantki Roku i zwyciężczyni rankingu Ladies European Tour 2024 – Szwajcarki Chiary Tamburlini. „Brak słów…” – napisała na Instagramie. „Co za sposób na zakończenie roku. Do zobaczenia w 2026 roku, LPGA Tour! Niekończące się podziękowania dla mojego zespołu, sponsorów, rodziny, przyjaciół – i wszystkich, którzy mnie wspierali. Wdzięczność niewysłowiona”.
Szczęście uśmiechnęło się również do Irlandki Lauren Walsh, która zajęła dziesiąte miejsce w rankingu LET, rzutem na taśmę zapewniając sobie miejsce w tych kwalifikacjach. Wystrzałowa runda finałowa 67 zapewniła jej wymarzoną przepustkę. „To było moje marzenie od bardzo, bardzo dawna. Więc tak, mała Lauren byłaby bardzo dumna – powiedziała Irlandka. „LET było absolutnie niesamowite przez ostatnie dwa lata. Nauczyło mnie tak wiele. Nauczyło mnie, jak podróżować, jak być na bieżąco ze wszystkim. Mamy tam teraz bardzo mocną ligę. Sądząc po wynikach w tym tygodniu, tak wiele z nas walczyło o zwycięstwo”.
Awansowała również tegoroczna Debiutantka Roku LET, Angielka Mimi Rhodes, która do ostatniego momentu walczyła w Andalucía Costa del Sol Open de España z Shannon Tan o zwycięstwo w rankingu ligi. Mimi zagra na LPGA, a Singapurka, która była w tym roku najlepszą golfistką Ladies European Tour nie uzyskała awansu, zajmując dopiero 45 pozycję w Alabamie.
W piątek zakończyły się też prekwalifikacje LET Q-School z mocnymi polskimi akcentami. O tym jednak w innej opowieści.
Kasia Nieciak
Absolwentki z LET, Perrine i Mikołaj. Fot. Ladies European Tour
Helen Briem rozbiła bank. Fot. Ladies European Tour
