Scheffler kontratakuje
Wyndham Clark prowadzi na półmetku BMW Championship. W pogoń zerwał się obrońca tytułu Scottie Scheffler. Adrian Meronk nie powtórzył dobrej gry z pierwszego dnia LIV Golf Indianapolis.
Obrońca tytułu wciąż w grze. Zdjęcia Facebook BMW Championship
Podczas piątkowej rundy BMW Championship na polu Bellerive Country Club w St. Louis kibice oglądali pasjonującą walkę, po której samodzielne prowadzenie na półmetku turnieju objął Wyndham Clark. Amerykanin zagrał kolejną bezbłędną rundę, broniąc się przed atakami rywali, w tym widowiskowo odrabiającego straty lidera rankingu, Scottiego Schefflera.
Clark zaprezentował kawał fantastycznego golfa. Drugi dzień z rzędu zapisał na swojej karcie wynik 64 (-6), co po 36 dołkach dało mu łączny bilans -12. Aktualny mistrz U.S. Open jest jedynym zawodnikiem w całej stawce, który po dwóch dniach nie zrobił ani jednego bogeya! W piątek popisał się sześcioma birdie. Na siedemnastce dołku par 5 był o krok od eagle'a, ostatecznie zamieniając go na birdie z niecałego metra, co przypieczętowało pozycję lidera.
Po bardzo trudnym czwartku i rundzie +2, numer jeden światowego golfa, Scottie Scheffler, ruszył w piątek do wściekłego ataku, awansując w klasyfikacji aż o 19 pozycji. Zagrał znakomitą rundę -5, napędzaną popisową grą na drugiej dziewiątce, w tym spektakularnym, 9-metrowym puttem na birdie na trzynastce.
Dzięki temu awansował na współdzielone 25. miejsce z wynikiem -3. Do Clarka traci jednak aż 9 uderzeń. Po rundzie sam przyznał, że strata jest spora, ale przy zachowaniu takiego tempa w weekend wciąż widzi szansę na włączenie się do walki o zwycięstwo. Tuż za plecami Clarka panuje niesamowity tłok, a presję wywierają inni wielcy mistrzowie.
Gary Woodland, mistrz U.S. Open z 2019 roku grał niesamowicie i po finiszu birdie-birdie po rundzie 65 zameldował się na drugiej pozycji z -11.
Poprzedni triumfator U.S. Open J.J. Spaun, świętujący w piątek 36. urodziny zanotował 66 uderzeń i zajmuje samodzielną trzecią lokatę z wynikiem -10.
Czwartkowy współlider - Rory McIlroy przeżywał trudniejsze chwile. Tylko dwa birdie i runda 69 zepchnęły go na dzielone ósme miejsce ze stratą pięciu strzałów do Clarka.
Clark z uśmiechem skomentował swoją do bólu stabilną i precyzyjną grę, która pozwoliła mu po raz pierwszy w karierze rozegrać 36 dołków bez ani jednego bogeya: „To był naprawdę miły, nudny golf, a o takiej właśnie grze zawsze się marzy. Powtarzam wszystkim: jeśli nadal będę trafiał na fairwaye, to myślę, że utrzymam to tempo”.
Po dwóch dniach turnieju LIV Golf Indianapolis na samodzielnym prowadzeniu znajduje się Kanadyjczyk grający z „dziką kartą”, Richard T. Lee. Po pierwszej rundzie 63 i piątkowej poprawce 66, prowadzi z łącznym rezultatem -11. Ma zaledwie jedno uderzenie przewagi nad grupą pościgową, którą tworzą Dustin Johnson, Thomas Detry oraz lider po pierwszym dniu, Laurie Canter, którego polscy kibice dobrze pamiętają z czasów, kiedy rywalizował na DP World Tour z Adrianem Meronkiem. W klasyfikacji zespołowej prowadzi ekipa 4Aces GC.
Adrian Meronk zajmuje dzielone 36. miejsce, spadając w piątek aż o 23 pozycje. Polak grał świetnie w czwartek, a jego -4 plasowało go w ścisłej czołówce. Piątek okazał się dużo trudniejszy, a runda +1 zepchnęła go w odmęty klasyfikacji. Jego drużyna, Cleeks GC, radzi sobie w tym turnieju słabiutko i po dwóch dniach, spadła z przedostatniego miejsca na ostatnie, trzynaste, z łącznym wynikiem +3.
Transmisje z Indianapolis znajdziemy w Golf Zone, a ze St.Louis na antenie Eurosportu 2.
Kasia Nieciak
Wszystkiego najlepszego!
Bezbłędny Mr. Clark
