Wakacyjny golfista

Nacho Elvira zwyciężył w pierwszym tegorocznym turnieju DP World Tour. W Dubaju nie zabrakło emocji, wielcy rywale spektakularnie posypali się w końcówce, a Hiszpan zachował zimną krew.

Nacho z najnowszym trofeum. Fot. Facebook DP World Tour

Teraz ma już na koncie trzy zwycięstwa DP World Tour, a trofeum w turnieju Dubai Invitational zdecydowanie jest najcenniejsze w jego dotychczasowej profesjonalnej karierze. I pomyśleć, że przygoda z golfem tak naprawdę rozpoczęła się przypadkowo, kiedy pewnego lata, jakieś 30 lat temu mały Nacho spędzał wraz z rodzinką wakacje w Llanes, skąd pochodzi jego ojciec. To urocze, historyczne miasteczko portowe zlokalizowane na wschodnim wybrzeżu Asturii nad Morzem Kantabryjskim, słynie z malowniczego położenia, w oddali majaczy Picos de Europa, a góry Sierra del Cuera spotykają się tam z morzem. Mimo takich atrakcji rodzinka, która wcześniej nawet nie tknęła kija golfowego, wybrała się na driving range, żeby dla zabawy powybijać trochę piłek. Później okazało się, że to zdarzenie wywróciło jej losy do góry nogami. 

Miłość od pierwszego uderzenia

Zarówno ojciec Nacho, jak i on sam, natychmiast połknęli bakcyla. Zakochali się w golfie, który stał się rodzinną pasją. Również młodszy o niemal dekadę brat – Manuel, później poszedł tym tropem i obecnie rywalizuje na DP World Tour. Nacho zdobył stypendium w Texas A&M University w Stanach Zjednoczonych, gdzie dwukrotnie wybierano go do składu All-American. Jako amator reprezentował Hiszpanię w European Youths' Team Championship, wraz z drużyną zwyciężając w tych zawodach w 2006 roku, w European Amateur Team Championship w latach 2007, 2009, 2010, 2011, czy w Eisenhower Trophy 2010. W kolejnym roku był częścią europejskiej drużyny Palmer Cup, by pod koniec sezonu przejść na zawodowstwo. Początkowo nie była to droga usłana różami. Rozpoczął od dwóch sezonów na Challenge Tour, po raz pierwszy wygrywając w drugim z nich, podczas The Foshan Open w Chinach. Zakończył sezon na 14. miejscu rankingu ligi i już mógł cieszyć się kartą European Tour na kolejny rok. Jak to często bywa było to zderzenie z brutalną rzeczywistością i zajmując dopiero 121. miejsce w rankingu Race to Dubai musiał wrócić na Challenge Tour. Ten sezon okazał się punktem zwrotnym w jego karierze. Pan Elvira zdominował ligę, wygrał tam trzykrotnie, podczas Challenge de Madrid, Kärnten Golf Open w Austrii i Rolex Trophy w Genewie, co zagwarantowało mu natychmiastowy powrót do głównego cyklu rozgrywek. Tym razem już się tam zadomowił na dobre, w lipcu 2021 roku wygrywając po raz pierwszy, w dogrywce z Justinem Hardingiem, podczas Cazoo Open na walijskiej arenie Ryder Cup – Celtic Manor. Trzy lata później zwyciężył w Belgii podczas Saudal Open, a teraz nie miał sobie równych w Dubai Creek Resort. 

Nie patrząc na tablicę wyników

„Nachos” jak pieszczotliwie wołają na niego rywale, wskoczył na prowadzenie już drugiego dnia, kiedy to pozycję lidera oddał 5-krotny triumfator wielkoszlemowy Rory McIlroy, który w czwartek popisał się rundą 66. W piątek po utopieniu czterech piłek i raczej rozczarowujących 74 uderzeniach „Rors” został zdetronizowany przez irlandzko-hiszpański duet złożony z dwóch 38-latków, Elviry i gwiazdy Ryder Cup – Shane’a Lowry’ego. W sobotę Nacho wysunął się na samodzielne prowadzenie, jeden strzał przed Lowrym, Anglikiem Marcusem Armitagem i Dylanem Fritelli z RPA. Niedziela obfitowała w niespodziewane zwroty akcji, a losy tytułu ważyły się do ostatniej chwili. Nacho na dobry początek dnia powiększył przewagę do trzech uderzeń, ale równie szybko ją stracił, notując bogey'e na ósemce i dziewiątce. W swoim stylu do heroicznego ataku przystąpił McIlroy, z serią pięciu birdie z rzędu na dołkach 9-13 włączając się do walki o zwycięstwo. Zrobiło się gorąco, w pewnym momencie pięciu graczy – Elvira, McIlroy, Lowry, Armitage i atakujący zza pleców rundą 65 Daniel Hillier, dzieliło prowadzenie z 9 poniżej par! Shane Lowry, prowadzący jednym uderzenie przed ostatnim dołkiem, uderzył z bunkra przy greenie do wody, co ostatecznie kosztowało go podwójnego bogey'a i szanse na trofeum. Chwilę wcześniej Rory również miał tam problemy, posyłając piłkę w gęsty rough, a następnie do bunkra, przez co nie zdołał wyszarpać niezbędnego do walki o tytuł birdie, kończąc tam bogeyem i trzecim miejscem w turnieju. Wysypał się tam również Armitage, grając do wody i inkasując dorodnego double’a. Nacho tymczasem zachował zimną krew, wyszedł na prowadzenie po trafieniu kluczowego birdie na siedemnastce, a na osiemnastce zagrał beznamiętnego para, pieczętując sukces. Później przyznał, że nie wiedział o błędach rywali na ostatnim dołku, ponieważ tablica wyników była odwrócona, co pomogło mu skupić się na własnej grze. 

Do trzech razy sztuka

Trzecie zwycięstwo DP World Tour nadeszło w 323. starcie w lidze i drugim występie w Dubai Invitational. Po 237 dniach od Soudal Open wygrał ponownie, awansując na trzecią pozycję w rankingu Race to Dubai i na szczyt tabeli liderów International Swing po pierwszym z siedmiu turniejów. - To znaczy dla mnie bardzo wiele – rzekł w błyskawicznym wywiadzie po zwycięstwie Ignacio Elvira Mijares. - Gdybyś powiedział mi we wtorek, że wygram ten turniej, nigdy bym w to nie uwierzył. To spełnienie marzeń, zwłaszcza że moja rodzina jest tutaj. Zawsze marzyłem, żeby moje dzieci przyszły do mnie po wygranej, a wszystko, co się stanie potem, nie może się z tym równać. Podskoczył on dynamicznie w rankingu światowym, ze 190. na 118. miejsce, zostając drugim Hiszpanem, który zwyciężył w DP World Tour w sezonie 2026, po tym jak David Puig sięgnął w listopadzie po tytuł BMW Australian PGA Championship. - Wiedziałem, że w pewnym momencie będzie trudno, zwłaszcza że przede mną grali świetni zawodnicy – relacjonował dalej. - Udało mi się jakoś zrobić par na dziesiątym dołku, udało mi się zrobić par na jedenastym i chyba trochę się uspokoiłem po tym wszystkim i zachowałem cierpliwość. Szczerze mówiąc, nie denerwowałem się aż do ostatniego putta – tego z jednej stopy, który dał mi zwycięstwo. Wiedziałem, co muszę zrobić, wiedziałem, że muszę być cierpliwy. Myślę, że ten tydzień przyniósł tak wiele pozytywnych rzeczy i nie mógłbym być bardziej szczęśliwy.

Z Dubaju do Dubaju

W czwartek w Emirates Golf Club startuje jeden z największych turniejów sezonu DP World Tour -  Hero Dubai Desert Classic. W turnieju rangi Rolex Series zagra również Adrian Meronk, który dwa lata temu zapewnił tam polskim kibicom tonę wrażeń, finiszując na drugim miejscu, jedno uderzenie za Rorym McIlroyem. Chwilę po tym zawodnicy ligi uhonorowali go tytułem Gracza Roku, a kolejny moment później Wrocławianin dość niespodziewanie zrezygnował z gry na PGA Tour, wybierając saudyjski LIV Golf. Czterokrotnemu triumfatorowi na DP World Tour przez dwie pierwsze rundy towarzyszyć będą, reprezentant RPA - Jacques Kruyswijk i najnowszy nabytek LIV Golf, a zarazem pierwszy Francuz w tej lidze – Victor Perez, który od rozpoczęcia nowego sezonu w lutym dołączy do drużyny Polaka – Cleeks GC. W Dubaju zagrają m.in. Rory, Tommy Fleetwood, Shane Lowry, Viktor Hovland, Luke Donald, Angel Ayora, Tyrrell Hatton, bliźniacy Hojgaard, Francesco Molinari, Padraig Harrington, Patrick Reed, Jayden Schaper, czy Justin Johnson. Pojawią się również bracia Elvira – Nacho i Manuel! Niestety w polskiej telewizji nie będzie transmisji z Dubaju, którą do tej pory przeprowadzał Polsat Sport. Wygląda na to, że stacja nie posiada w tym roku praw transmisji golfa. PGA Tour przeniesie się do La Quinta w Kalifornii na The American Express. Turniej pokazywać będzie codziennie Eurosport 2 i platforma HBO Max. 

Kasia Nieciak

WYNIKI

Z rodzinką. Fot. Facebook DP World Tour

Adrian Meronk wraca do gry. Fot. Facebook zawodnika

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się