Najlepsza jest Armada!
Armada Golf Club obroniła tytuł w PKO Bank Polski Klubowych Mistrzostwach Polski Kobiet. W Gradi Golf Club Bytomianki w imponującym stylu rozprawiały się z kolejnymi rywalkami.
Medalistki w pełnej krasie. Zdjęcia Mirek Mróz/PZG
Zwycięską drużynę reprezentowały w tym roku Kinga Kuśmierska, Nina Pitsch, Matylda Dziadek i Anna Grzywocz. Dziewczyny szły jak burza, począwszy od świetnej rundy stroke play, gdzie z wynikiem -5 wyprzedzały o 15 uderzeń sklasyfikowaną na drugim miejscu ekipę Śląskiego KG A, a o 22 punkty kolejny w klasyfikacji Royal Golf Club Wilanów. Dominacja Bytomianek trwała w najlepsze podczas fazy meczowej, co najlepiej oddają wyniki poszczególnych starć, wygrywanych do zera.
Raz słońce, raz wiatr
Tak, jak rok temu, srebro wywalczyła drużyna Śląskiego KG A, którą w tym roku reprezentowały Maria Moczarska, Zuzanna Mordaka, Martyna Staniszewska i Olga Walo. Na trzeciej pozycji uplasował się zespół gospodarzy, w składzie: Dominika Gradecka, Natalia Michaś, Iwona Sławińska-Zamirowska i Oliwia Stachurska. Pod Wrocławiem rywalizowała rekordowa liczba drużyn – na starcie stanęło aż 19 klubów z całej Polski. Po piątkowej rundzie stroke play, w sobotę grano po dwa mecze - ćwierćfinał i półfinał, a w niedzielę toczyły się już finał i mecz o trzecie miejsce. Każdy mecz składał się z dwóch pojedynków singlowych i potyczki parami w bezlitosnym formacie foursomes. Rozgrywki są tak skonstruowane, że drużyny przegrywające nie odpadały z turnieju, lecz do samego końca walczyły o jak najlepsze lokaty. Pogoda była zmienna, a przelotne deszcze nie ominęły parkowego pola zlokalizowanego w podwrocławskim Brzeźnie. Zza chmur jednak wychodziło słońce, ale w finałową niedzielę doszedł dość silny wiatr. Świetnie przygotowane pole nie miało problemów z odprowadzaniem wody, więc rywalizacja toczyła się wartko. Armada w kolejnych starciach w pokonanym polu zostawiła najpierw zespół B Śląskiego KG, później na rozpisce pojawił się Gradi GC A, a w finale zmierzyła się ze Śląskim A. Ostatecznie złoto ponownie trafiło w ręce Armady, po zwycięstwie Kingi Kuśmierskiej nad Olgą Walo oraz Matyldy Dziadek i Anny Grzywocz nad Martyną Staniszewską i Zuzanną Mordaką z Siemianowic. W meczu o brąz Gradi A walczył ze stołecznym Royal Golf Club Wilanów, reprezentowanym przez Martę Binkowską, Matyldę Kunę, Monikę Kowalewską i Elinę O’Higgins. Starcie to zakończyło się rezultatem 2:1 dla ekipy z Dolnego Śląska. Poza pucharem i medalami dla najlepszych klubów, nagrodę w konkursie longest drive odebrała Matylda Kuna, a w rywalizacji nearest to the pin bezapelacyjnie zwyciężyła Anna Jamróz z Podkarpackiego Klubu Golfowego, trafiając na urokliwej krótkiej szesnastce… hole-in-one!
Gościnny Gradi
Szczęścia po turnieju nie krył Mirek Nocoń, wiceprezes klubu z Bytomia, który widział wszystko z bliska, pełniąc podczas turnieju funkcję kapitana drużyny. „Jestem bardzo szczęśliwy z tego jaką drużynę udało się zebrać w tym roku i z tego, że termin odpowiadał wszystkim naszym dziewczynom. Zawodniczki stanowiły monolit, były bardzo zgrane i świetnie się dogadywały. Każda z nich wniosła bardzo dużo do drużyny. Byliśmy bardzo zadowoleni już z występu po fazie stroke play, gdzie potwierdziliśmy wysoką formę. Sam turniej przebiegał w bardzo przyjaznej atmosferze i z każdą ekipą, z którą graliśmy, mieliśmy superrywalizację. Mimo że wyniki pokazują pełną dominację, to do każdego meczu dziewczyny podchodziły bardzo skoncentrowane i nikogo nie lekceważyliśmy. Dobrze wiemy, że w formacie match play może się wydarzyć wszystko! Każda z dziewczyn chciała zaprezentować się jak najlepiej i myślę, że to się udało”. Mirek podkreślał rolę zawodniczki, która występowała rok temu w zwycięskiej ekipie, tym razem pełniąc w niej funkcję doradczą i motywującą, a która zagra w niej ponownie podczas europejskich klubowych mistrzostw kobiet: „Dużo w nasz team wniosła nasza koleżanka Kasia Kołaczko, która w tym roku była doradcą ekipy i jednocześnie wnosiła pozytywne nastawienia i dała jej duże wsparcie. Jesteśmy bardzo zadowoleni z ostatecznego rezultatu i cieszymy się, że puchar na kolejny rok wraca do Bytomia oraz na możliwość reprezentowania kraju na arenie międzynarodowej”. Oczywiście nie zabrakło też wielkiego fana drużyny z Bytomia: „Warto dodać, że ostatniego dnia zawodów na polu wspierał nas nasz najwierniejszy kibic Wojtek, który zawsze podąża za naszą ekipą na najważniejszych zawodach. Pole było superprzygotowane, a w szczególności geeeny, które były na europejskim poziomie. Były szybkie i dość twarde, co nie ułatwiało gry, a pozwalało na sprawdzenie umiejętności zawodniczek. Chciałbym przekazać serdeczne podziękowania dla Gradi Golf Club, za jego gościnność - na każdym kroku czuliśmy się jak w domu".
Armada rządzi
Nina Pitsch, oprócz obrony tytułu, mogła cieszyć się też najniższą rundą stroke play, imponującymi 66 uderzeniami. Jej -5 było jednym z zaledwie czterech rezultatów poniżej para w turnieju. Uderzenie więcej miała Maja Ambroziak z Mazury Golf, -3 wykręciła Kinga Kuśmierska, a -1 Matylda Kuna. Zapytałam ją, jak studiuje jej się w USA. Nina, podobnie jak Kinga, właśnie ukończyła pierwszy rok nauki i gry w drużynie akademickiej: „Zaczęłam studia w Stanach na University of Arkansas in Little Rock. Mój pierwszy rok był ciężki. Nie dosyć, że byłam daleko od domu, to na dodatek liczba treningów i bardzo napięty grafik nie pomagały na co dzień. Samo łączenie studiów z golfem nie było problemem. Nasza trenerka bardzo stawia na oceny, więc miałyśmy przestrzeń na naukę. Bardzo szybko musiałam się przyzwyczaić do rund kwalifikacyjnych, które były takimi małymi turniejami w drużynie, co nie było łatwe. Dziewczyny z mojej drużyny są naprawdę miłe i zabawne. Bardzo dobrze mi się z nimi spędzało czas. Kiedy były cięższe momenty, wspierałyśmy się nawzajem. W zakończonym sezonie moja drużyna poradziła sobie niesamowicie. Wygrałyśmy naszą konferencję - Ohio Valley Conference, dzięki czemu zagrałyśmy również w turnieju Regionals na Florydzie”. Okazuje się, że dwa filary drużyny z Bytomia - Nina i Kinga, nie będą mogły pojechać na klubowe mistrzostwa Europy. To wielka strata dla Armady, jednak takie właśnie są realia - obie zawodniczki będą w czasie turnieju musiały już wracać do USA. Sama Nina podchodzi jednak do sprawy optymistycznie: „Niestety już będziemy za Atlantykiem, ale jestem przekonana, że dziewczyny bardzo dobrze poradzą sobie bez nas”.
Anna Grzywocz również była filarem ubiegłorocznej złotej drużyny Armady: „Gradi i klubowe mistrzostwa Polski szczególnie dobrze mi się kojarzą, bo to właśnie na tym polu razem z Niną i Kingą po raz pierwszy wygrywałyśmy ten turniej w 2021 roku. Minęło 5 lat, KMPK wróciły pod Wrocław, drużyna wzmocniła się o Matyldę, a my znów sięgnęłyśmy tutaj po puchar – tym razem już nasz czwarty, co jest to trochę niesamowite. Obrona tytułu zawsze cieszy, jestem dumna z całej drużyny, bo w każdej rundzie dawałyśmy z siebie 100%. Sprzyjała temu na pewno świetna atmosfera i nasz armadowy team spirit – a najlepszym na to przykładem jest chyba fakt, że Kasia, choć w tym roku nie była w grającym składzie, przyjechała tu z nami i wspierała nas od rundy próbnej aż po finał. Myślę, że mi szczególnie się to wsparcie przydało, bo lubię sobie na rundzie porozmawiać, a Kasia ma dużą tolerancję na moją paplaninę. Na wyjeździe jak co roku czuwał nad nami też Mirek i jak zawsze robił świetną robotę”.
Ania miała w tym roku w drużynie bardzo ścisłą specjalizację, grając w parze wyłącznie z Matyldą Dziadek. Trzeba przyznać, że stworzyły one duet idealny, doskonale wywiązując się z tej roli: „Z Matyldą grałyśmy wspólnego foursoma pierwszy raz, ale dobrze się zgrałyśmy – bez problemów ustalałyśmy taktykę na dołki i poszczególne strzały, ze spokojem reagowałyśmy na nie do końca udane zagrania. Nie jest trudno dogadać się z Matyldą, wprowadza bardzo pozytywną i luźną atmosferę na rundzie, jednocześnie przykładając się do gry. Z meczu na mecz się rozkręcałyśmy i myślę, że najlepiej grałyśmy w finale przeciwko Martynie i Zuzi - opisywała ich najlepszy wspólny występ. - Ten mecz był najbardziej wyrównany ze wszystkich, które zagrałyśmy; zaczął się z wysokiego C, bo remisem birdie - birdie już na pierwszym dołku. Remisowałyśmy też po dziewięciu dołkach. Czułyśmy jednak, że gramy solidnie i jeśli tylko będziemy trzymać poziom i przede wszystkim wystrzegać się głupich błędów, to będzie dobrze. Tak faktycznie się stało, po szesnastu dołkach gra się zakończyła i do błyskawicznie zdobytego przez Kingę punktu dołożyłyśmy z Matyldą drugi, decydujący o zwycięstwie”.
Zerwać z tradycją
Maria Moczarska zdobyła wraz z ekipą A Śląskiego Klubu Golfowego srebrny medal. Rozpoczęła od bardzo solidnej rundy stroke play, którą zakończyła wynikiem +1, piątym najniższym w turnieju. W rozgrywkach meczowych tak wszystko się układało, że nie dane było jej dokończyć żadnego z meczów, ponieważ wyniki spotkań były już wcześniej rozstrzygnięte i ściągano ją z pola. Maria tak depeszowała po turnieju, zwięźle odpowiadając na pytania: „Grało nam się bardzo dobrze. Rok temu nie grałam w drużynie. Dogadujemy się dobrze z dziewczynami i chciałyśmy zawalczyć o złoto w tym roku. To prawda, że żadnego meczu nie dokończyłam, bo dwa wcześniejsze starcia w mojej drużynie zawsze były rozstrzygające. Stroke grało się dobrze, wyszłyśmy na pole z Kingą i Mają, więc runda przebiegała w przyjemniej atmosferze. Jeszcze nie studiuję, zaczynam moją przygodę w USA od sierpnia, w University of Iowa”.
Dominika Gradecka rok temu w Śląskim Klubie Golfowym wraz z drużyną Gradi Golf Club zajęła szóstą pozycję. Tym razem, grając u siebie, ta ekipa awansowała na podium. „Jesteśmy bardzo zadowolone z trzeciego miejsca. Szczególnie cieszy ono dlatego że grałyśmy u siebie i miałyśmy cudowne wsparcie klubowiczów. Najważniejszy był nasz ostatni mecz, bo pierwszy i drugi były dość pewne; pierwszy z Mazurami wygrałyśmy 2:1, a w drugim nie miałyśmy zbyt wielkiej szansy na zwycięstwo z Armadą. W niedzielę grałyśmy z Wilanowem i obydwa single były wyrównane. Na szczęście końcówka okazała się dla nas korzystna. To już nasz trzeci brąz. Zawsze co dwa lata stajemy na podium, ale w przyszłym roku planujemy zerwać z tą tradycją”.
Z Paryża do Brzeźna
Natalia Michaś z brązowej drużyny uwielbia walczyć dla drużyny. Opowiedziała mi nie tylko o tym, ale też trochę o swojej historii i miłości do golfa: „Grało się bardzo dobrze, pomimo że pogoda zaskakiwała. Atmosfera była wspaniała - na co dzień mieszkam w Paryżu, a jednak przyleciałam specjalnie na zawody, a to mówi samo za siebie na temat turnieju i atmosfery. Najlepszy mecz? Ciężko powiedzieć, każdy z nich był pełen emocji! Myślę, że ostatni pojedynek z Matyldą Kuną był najbardziej spektakularny, bo walka była do ostatniego dołka. Ja, że tak powiem, odpaliłam wrotki na ostatnich dołkach, wyciągając wynik z 2 down na 1 up. Miałam bardzo duże wsparcie drużyny na ostatnich dołkach, a to daje mocnego kopa! Większość mojego życia golfowego było związane z rywalizacją drużynową. Początki, potem kadra, 4 lata studiów w USA i bycie kapitanem drużyny uniwersyteckiej, więc z ręką na sercu - nie ma dobrych wyników bez dobrej drużyny. Dziewczyny z Gradiego są wspaniałe i waleczne. Od prawie dwóch lat mieszkam we Francji. Za dwa tygodnie odbieram mój podwójny dyplom magistra. Na co dzień pracuję w zawodzie jako Product Adaption Manager w jednej z największych francuskich firm technologicznych. Paryż to cudowne miasto, które rozkochało mnie w sobie od razu! Uwielbiam swoją pracę i pomimo tego, że mój zawód jest bardzo wymagający, zawsze znajduję czas na rundkę golfa. Aktualnie gram we Francji na polu Golf du Joyenval lub Golf de Fourqueux. Z perspektywy czasu i mojej osoby uważam, że miałam niesamowitą szansę łączenia golfa ze studiami. Myślę, że godzenie jakiejkolwiek pasji z pracą czy szkołą jest łatwe, jeżeli chcesz, żeby było łatwe. Studia w Stanach bardzo otworzyły mi oczy nie tylko na golf, otworzyły mi także mnóstwo drzwi na dalszy rozwój”.
Iwona Sławińska-Zamirowska ma w tym roku świetną passę, zdobywając wcześniej dwa złote medale w turniejach mistrzowskich. Brąz w mistrzostwach klubowych jest więc dla niej prawdziwą wisienką na torcie: „Bardzo się cieszę z brązowego medalu wywalczonego wspólnie z drużyną. Atmosfera podczas całego turnieju była fantastyczna – wspierałyśmy się, kibicowałyśmy sobie i naprawdę czułyśmy, że gramy jako zespół. Myślę, że właśnie ta dobra energia i walka do ostatniego dołka były naszym atutem”. O dumie z sukcesu wywalczonego razem z klubem, mówiła następująco: „Jestem klubowiczką Gradi Golf Club od początku mojej przygody z golfem, dlatego występ w turnieju klubowym był dla mnie czymś szczególnym. W tym roku Gradi GC było gospodarzem, co niosło ze sobą trochę dodatkowej presji, bo chce się pokazać z jak najlepszej strony przed koleżankami klubowymi, kolegami i wszystkimi osobami, które trzymają za nas kciuki”.
„Na szczególne uznanie zasługuje postawa całej drużyny. W meczu o trzecie miejsce ogromne emocje towarzyszyły pojedynkom singlowym Dominiki Gradeckiej i Natalki Michaś z zawodniczkami Royal Golf Club Wilanów, gdzie mecze rozstrzygnęły się na ostatnim dołku. Dziewczyny pokazały ogromny charakter, waleczność i odporność psychiczną. Do końca wierzyły w zwycięstwo i dzięki ich determinacji mogłyśmy wspólnie cieszyć się z miejsca na podium” - opisywała najbardziej gorącą fazę turnieju.
„Rzeczywiście, ostatnie tygodnie są dla mnie bardzo udane. Najpierw udało mi się obronić tytuł mistrzyni Polski seniorek match play, następnie zostałam wyróżniona podczas międzynarodowych mistrzostw Polski kobiet jako najlepsza zawodniczka w klasyfikacji stroke play brutto 50+, jednocześnie przechodząc cut i rywalizując w finałowych rundach z najlepszymi zawodniczkami turnieju. Teraz dołożyłyśmy jeszcze wraz z drużyną brązowy medal Klubowych Mistrzostw Polski Kobiet. Jeśli miałabym wskazać najlepszy mecz w tym sezonie, to byłby to finał mistrzostw Polski seniorek. Szczególnie dobrze wspominam pierwszą część tego spotkania, gdzie na samym początku zbudowałam przewagę. Czułam się wtedy komfortowo, co spowodowało dużą swobodę i pewność w kolejnych uderzeniach. Ten sezon daje mi dużo radości, ale przede wszystkim motywuje do dalszej pracy. Cieszę się, że mogę rywalizować zarówno indywidualnie, jak i drużynowo, a osiągane wyniki pokazują, że doświadczenie i systematyczna praca nadal pozwalają skutecznie konkurować z najlepszymi. Mam nadzieję, że przede mną jeszcze wiele równie emocjonujących sportowych chwil w barwach Gradi Golf Club”.
Maja poniosła drużynę z Naterek
Maja Ambroziak przeżywa w Polsce bardzo intensywny sezon. Ledwie zdążyła przylecieć do ojczyzny z uniwersytetu Texas Tech, gdzie ukończyła już trzeci rok studiów, po chwili w pasjonującej dogrywce obroniła tytuł mistrzyni Polski stroke play w Modrym Lesie, a w kolejnym tygodniu była filarem drużyny Mazury Golf, która wywalczyła w tym roku najlepsze w dotychczasowych występach - piąte miejsce! Maja, z którą zdążyłam przeprowadzić wywiad, tuż po jej triumfie w Modrym Lesie, tak opisywała występ w Gradim: „Dobrze mi się grało w tym turnieju, greeny były w bardzo dobrym stanie, stąd trafiłam aż siedem birdie. Naszej drużynie poszło super, foursome wygrał dwa ostatnie mecze. Wszystkie bardzo się cieszyłyśmy, że udało nam się utrzymać piąte miejsce po rundzie stroke play”. Ekipa „Mazurzanek”, w której oprócz Mai wystąpiły jeszcze: kapitanka klubu - Agnieszka Bednarczyk, Ela Wolschendorf - Łazowska i debiutantka Natalia Palmowska, popisała się w tym roku niemal bezbłędnym występem, przegrywając „tylko” jeden mecz. Przegrana w ćwierćfinale z Gradim, co prawda pozbawiła drużyne szans na walkę o medale, ale nie zgasiła w niej ducha walki. Wręcz przeciwnie, od tej pory dziewczyny nie brały już jeńców, zwyciężając kolejno z ekipami Śląskiego Klubu Golfowego B 2:0 i z Wrocław Golf Club 2:1.
PKO Bank Polski VII Klubowe Mistrzostwa Polski Kobiet
Klasyfikacja końcowa: Armada GC, Śląski KG A, Gradi GC A, Royal GC Wilanów, Mazury G&CC, Wrocław GC, Black Water Links, Śląski KG B, Podkarpacki KG, Binowo Park, Tyski KG, KG Golf Park Józefów A, Gorzowski KG, Sand Valley GC, LEGIA Golf, Krakowski KG 2002, Gradi GC B, GC Jelenia Góra, KG Golf Park Józefów B
Kasia Nieciak
Dobra atmosfera to podstawa!
Maja Ambroziak po zwycięstwie w Modrym Lesie fantastycznie poprowadziła ekipę z Mazury Golf
Armada nie pozostawiła złudzeń kto rządzi teraz w Polsce
Dobry caddie robi różnicę
Dumne brązowe medalistki
Drużyna z Siemianowic nie zdołała pokonać odwiecznych rywalek z Bytomia
W gościnnym Gradi Golf Club
