El Nino
Sergio Garcia jest znany kibicom golfa od ponad ćwierć wieku. Mistrz Masters i najlepszy zawodnik Ryder Cup w historii kilka dni temu znowu zwyciężył.
45-letni hiszpański... dzieciak ma powody do radości. Fot. Facebook Fireballs GC
Dwulatek z miotłą
Urodził się 9 stycznia 1980 roku w małym miasteczku Borriol, oddalonym 70 kilometrów od Walencji. Tata – Victor Senior pracował jako profesjonalista w Club de Campo del Mediterráneo. W 1970 roku próbował bez powodzenia dostać się na European Tour, by później poświęcić się trenowaniu innych. Mama – Consuela, prowadziła lokalny sklep golfowy. Oprócz rodziców, w golfa grała też pozostała dwójka rodzeństwa. Starszy o trzy lata brat - Victor Junior uzyskał stypendium golfowe w collegu, a młodsza o 4 lata siostra Mar była częścią drużyny golfowej Uniwersytetu Arizona. Już jako dwuletni szkrab, z małą miotłą w dłoniach naśladował zamach swojego taty, a rok później doczekał się pierwszego zestawu, skróconych przez ojca kijów. Mieszkając kilka kilometrów od pola, młody Sergio do piątego roku życia spędzał tam większość popołudni, stając się maskotką klubu, często zakładając się z klubowiczami o dziecięce rarytasy. Uwielbiał długie, samotne treningi, gustując najbardziej w strzałach z najmniej gościnnych miejsc na polu. Szybko pojawiły się efekty.
Dzieciak
Osiemdziesiątkę złamał jako 9-latek i wkrótce potem wygrał mistrzostwa Hiszpanii do lat dwunastu. Będąc 12-latkiem zagrał po raz pierwszy rundę poniżej 70 uderzeń i został mistrzem klubu Mediterráneo. W 1994 roku zwyciężył w Topolino World Junior Championship. W tym czasie któraś z gazet nazwała go El Niño, co przetłumaczyć można jako... dzieciak. O ile wtedy ów pseudonim był trafny, o tyle w miarę upływających lat sam zainteresowany coraz mniej go lubił, aż w styczniu 2000 roku nie wytrzymał i zaapelował o nienazywanie go tak więcej. W 1995 roku podczas Turespana Open ustanowił rekord jako najmłodszy gracz, który przeszedł cut turnieju European Tour. Tego samego roku został najmłodszym zawodnikiem z trofeum European Amateur Championship. Dwa lata później do kolekcji dołożył prestiżowe zwycięstwo w Boys Amateur Championship i będąc wciąż amatorem triumfował w turnieju Challenge Tour - Catalonian Open. W 1998 roku wygrał British Amateur Championship i doszedł do półfinałów US Amateur Championship. Rok później, posiadając handicap plus 6, przeszedł na zawodowstwo i tego samego roku wygrał po raz pierwszy na European Tour, w Murphy’s Irish Open. W 2001 roku, w wieku 21 lat triumfował w pierwszym turnieju PGA Tour - Mastercard Colonial, stając się najmłodszym zwycięzcą ligi od czasu triumfu 20-letniego Tigera, z 1996 roku. Teraz ma na koncie niemal 40 zawodowych trofeów, w tym 11 PGA Tour, 16 European Tour i dwa LIV Golf, gdzie teleportował się w 2023 roku.
W pogoni za Szlemem
W 1999 roku na polu Medinah, podczas PGA Championship omal nie wygrał pierwszego Majora. Mając na ostatnich dwóch dołkach szansę na birdie, dwukrotnie minimalnie się pomylił i przegrał z Tigerem jednym uderzeniem: „ Prawie wygrałem! Mogę tylko powiedzieć, że to był najlepszy tydzień w moim życiu. Nigdy nie miałem takiej radości z gry”. Po tamtych mistrzostwach wydawało się, że moment triumfu nadejdzie szybko. Nic bardziej mylnego. Zamiast tego trwała gehenna prawie wygranych. W latach 2002-2008 był dwukrotnie: drugi, trzeci, czwarty i piąty. Gorąco było w 2007 roku, podczas The Open na polu Carnoustie, gdzie prowadził po każdej z trzech pierwszych rund, a przed finałem jego przewaga nad Stevem Strickerem wynosiła trzy uderzenia. Trzy bogeye na dołkach 5,7 i 8 sprawiły jednak, że stawka się zagęściła. Potrzebując para na ostatnim dołku, Sergio zawiódł w swoim ulubionym elemencie – grze z bunkra. Potem otarł się o dołek, nie trafiając putta na zwycięstwo z 2.5 metra. Przegrana jednym strzałem dogrywka z Padraigiem Harringtonem dopełniła dramatu. Rok później podczas PGA Championship na drodze do wygranej ponownie stanął „Paddy”, który znowu dopadł go na ostatnich dołkach i tym razem wygrał dwoma strzałami. Jakąś pociechą wydawało się zwycięstwo w 2008 roku w The Players Championship – turnieju czasami nazywanym ze względu na prestiż i niebotyczną nagrodę pieniężną piątym Majorem. Później było jeszcze 8 miejsc w najlepszej dziesiątce, w tym drugi raz druga pozycja w The Open w 2014 roku, kiedy zwyciężał Rory McIlroy, dwa uderzenia przed Sergio i Rickiem Fowlerem. Przełom nadszedł trzy lata później, kiedy wreszcie został triumfatorem wielkoszlemowym. Pokonał wtedy na pierwszym dołku dogrywki Anglika Justina Rose’a, zostając trzecim hiszpańskim zwycięzcą w Auguście, po Seve Ballesterosie i José Maríi Olazábalu.
W ślady idola
Dla Sergio pierwszym i największym idolem był Severiano Ballesteros. Od dziecka uwielbiał naśladować jego ruchy i swing. Po wygranej w Topolino World Junior Championship spełniło się dziecięce marzenie El Niño – zagrał wspólnie ze swoim idolem, podczas pierwszej rundy małego, lokalnego turnieju. Spotkanie było możliwe dzięki przyjaźni ojca Sergio z Baldomero Ballesterosem – starszym bratem Severiano. Tamto spotkanie było początkiem trwającej ponad półtorej dekady przyjaźni dwóch ikon hiszpańskiego golfa. Sergio odziedziczył po swoim mentorze wiele cech: genialną krótką grę, wspaniałą kreatywność uderzeń i kierowanie się w grze instynktem, bardziej niż kalkulacją i techniką. Podobnie jak Seve, Sergio pokochał grę w drużynie, stając się najlepszym graczem Ryder Cup w historii. Począwszy od pierwszego zawodowego sezonu w 1999 roku, grał w dziesięciu edycjach Pucharu Rydera. W tym czasie zdobył 28.5 punktów, co jest osiągnięciem rekordowym, zarówno po stronie europejskiej, jak i amerykańskiej. Ostatnio reprezentował Europę w 2021 roku, w przegranym boleśnie 9:19 meczu w amerykańskim Whistling Straits. W tym sezonie zadbał o to, żeby zostać członkiem DP World Tour, marząc o wrześniowym powrocie do drużyny na nowojorskim polu Bethpage Black.
Reset
W 2008 roku był drugim graczem w rankingu światowym, a oczekiwania na następny sezon były wysokie. Tymczasem kolejny rok okazał się porażką, przynajmniej w Ameryce – spadek z trzeciego na 38 miejsce w FedEx Cup , zrekompensowany przyzwoitą, dziesiątą pozycją w rankingu Race to Dubai. Rok później spadek formy trwał w najlepsze, aż do PGA Championship 2010, kiedy z powodu poważnej zapaści na greenach, sfrustrowany Sergio ogłosił, że robi sobie przerwę od golfa, rezygnując też z gry w Ryder Cup w walijskim Celtic Manor. Kapitan Colin Montgomerie zaoferował mu stanowisko czwartego, niegrającego wicekapitana w jak się okazało zwycięskim dla Europy Pucharze Rydera. Półroczna rozłąka z golfem i nowy sposób trzymania puttera, zwany „pędzlem”, zrobiły różnicę. W listopadzie 2011 roku zakończył trzyletnią posuchę w zwycięstwach, wygrywając dwa tygodnie z rzędu w Hiszpanii, podczas Castello Masters i Andalucia Masters. Triumf w Castello zadedykował zmarłemu w maju na raka mózgu wielkiemu mentorowi, kiedy wzruszony wydusił z siebie: „To było dla Sevego”.
Hongkong
To już trzeci sezon, od kiedy Sergio występuje w LIV Golf. Po raz pierwszy w saudyjskiej lidze wygrywał na swoim terenie. W lipcu ubiegłego roku na słynnej Valderramie pokonał w dogrywce reprezentanta Indii Anirbana Lahiriego. Triumf na tym właśnie polu był dla niego wyjątkowym momentem, zwłaszcza w sytuacji, kiedy chwilę wcześniej nie udało mu się zakwalifikować na The Open: „To było trudne, przegrać kilka dogrywek w tym roku, być naprawdę blisko kwalifikacji do The Open, próbując dostać się do setnego turnieju wielkoszlemowego, odpadając o włos jakieś 10 dni temu. To był z pewnością rollercoaster, ale wiedziałem, że gram dobrze. Kocham to miejsce. Kocham tych ludzi. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim za to, co udało nam się dzisiaj osiągnąć”. Kilka dni temu 45-latek wygrał w Hongkongu, tym razem świętując dodatkowo zwycięstwo swojej drużyny Fireballs. Pole gdzie toczyła się walka może nieco przypominać Valderramę: „To idealny rodzaj pola golfowego” – zaznaczał, opisując Hong Kong Golf Club. „To stary, tradycyjny styl, który uwielbiam. To podobne pole do tego, jakie można zobaczyć w Valderramie, które zawsze mi się podobało”. Trzy uderzenia za nim finiszował Południowoafrykańczyk Dean Burmester, a trzeci z kolejnym punktem straty był Phil Mickelson – zapewniając sobie pierwsze podium LIV Golf w karierze. Dopiero dzielone 42. miejsce zwycięzcy z Rijady Adriana Meronka spowodowało jego spadek z pierwszej pozycji rankingowej na piątą. Strata nie jest duża, a kolejny turniej LIV rozpoczął się już dzisiejszej nocy, czasu polskiego. Transmisje LIV Golf Singapore w Golf Zone, codziennie od drugiej w nocy. Stacja w sobotę i niedzielę pokaże również dwie ostatnie rundy turnieju Ladies European Tour - Australian Women's Classic. Niestety nie wystąpią tam polskie zawodniczki. Retransmisje rozpoczynać będą się o godzinie 15.00. Oczywiście koniecznie trzeba pamiętać o toczącym się od czwartku The Players Championship, transmitowanym wieczornie na antenach Eurosportu.
Kasia Nieciak
Sergio z najnowszym trofeum. Fot. Facebook Fireballs GC
Po turnieju w Hongkongu Adrian Meronk nie utrzymał pozycji lidera w rankingu LIV Golf. For. Facebook zawodnika