Szwed liderem w Konopiskach

Ponownie nastąpiły spore przetasowania na szczycie tablicy wyników turnieju GAC Rosa Challenge Tour. Trzeciego dnia znowu pojawił się nowy lider, tym razem został nim Hugo Townsend.

Hugo stanie w niedzielę przed życiową szansą. Fot. Marek Darnikowski

Jak na razie ma na swoim koncie jedno profesjonalne zwycięstwo. Urodzony w irlandzkim Dublinie Szwed wygrywał we wrześniu ubiegłego roku w satelitarnym Nordic Golf League. W turnieju Titleist Championship, pokonał wtedy w dogrywce swojego rodaka Joakima Wikströma. Jego tata, Anglik Peter Townsend wygrywał w sumie osiemnaście razy w najróżniejszych miejscach świata, a w latach 1969 i 1971 reprezentował Wielką Brytanią w rozgrywkach Ryder Cup. 14 razy występował w turnieju The Open osiągając swój najlepszy rezultat w 1972 roku, kiedy to zajął trzynaste miejsce. Hugo jest jego synem z drugiego małżeństwa, ze Szwedką Sofią, a pierwsza żona Petera zmarła wiele lat przed narodzinami Hugo. Hugo grał w reprezentacji międzynarodowej w Pucharze Arnolda Palmera w 2021 roku. Rok później reprezentował Szwecję w Drużynowych Mistrzostwach Europy Amatorów, zajmując drugie miejsce ze swoją drużyną w angielskim Royal St George's, na polu, na którym jego ojciec 41 lat wcześniej zajął dziewiętnaste miejsce w The Open.

Teraz 26-latek, od dwóch lat wojujący jako zawodowiec, stoi przed szansą wywalczenia największego zwycięstwa w swojej karierze. Przed rundą finałową prowadzi aż pięcioma uderzeniami przed trzema rywalami, zajmującymi drugie miejsce - Szkotem Calumem Fyfe'em, Włochem Stefano Mazzolim i Niemcem Antonem Albersem.

„Zwycięstwo byłoby czymś niesamowitym” – rozmarzył się. „Każdy chce dobrze grać pod koniec roku. To dla wszystkich decydujący moment, więc oczywiście byłoby to coś wielkiego. Wygrana dałaby mi szansę na zdobycie jednej z dwudziestu kart DP World Tour. Jutro postaram się wyjść na pole i ponownie wykręcić sześć lub siedem poniżej par”.

Drugi w rankingu Road to Mallorca, Francuz Oihan o absolutnie niewymawialnym nazwisku Guillamoundeguy, dzieli piąte miejsce z rodakiem Romainem Wattelem – piątkowym liderem, z wynikiem -8. Czterech graczy jest o jedno uderzenie dalej, na siódmym miejscu, Anglik David Horsey, Południowoafrykańczyk Jovan Rebula – siostrzeniec samego Ernie Elsa, Szwed Tobias Jonsson i Walijczyk Toby Hunt.

Townsend, rozpoczął dzień jedno uderzenie za liderem. Dołączył do prowadzenia pod koniec pierwszej dziewiątki, miksując dwa birdie z jednym bogeyem. Wkrótce wysunął się na prowadzenie na drugiej dziewiątce, wyczarowując niesamowitego eagle'a na dziesiątym dołku i dorzucając dwa birdie z rzędu na dwunastce i trzynastce, a ostatni birdie na szesnastce pozwolił mu powiększyć przewagę do sympatycznych pięciu uderzeń. „Początek był trudny, wiał silny wiatr, więc starałem się utrzymać w rundzie” – relacjonował sobotnie zmagania. „Runda była dość nudna aż do dziesiątego dołka, a potem poszedłem driver-driver na środek greenu i wbiłem mega putta, odpalając resztę rundy”.

Hugo utrzymywał dość stabilną formę przez cały sezon, przybywając do Polski na 42. miejscu w rankingu ligi, dzięki trzem miejscom w pierwszej dziesiątce w dwunastu startach. Teraz może wystrzelić w klasyfikacji.  

Finał GAC ​​Rosa Challenge Tour rozpocznie się w niedzielę o 8.00. Townsend wystartuje wraz z Fyfe'em i Mazzolim o 11:44. Warto przyjechać i zobaczyć ostateczną rozgrywkę na własne oczy.

Kasia Nieciak

WYNIKI

Tablica z wynikami cała na czerwono. Fot. Marek Darnikowski

Tak wyglądała błyskawiczna reanimacja pola po porannej burzy. Fot. Marek Darnikowski

Prowadzący na półmetku Francuz Romain Wattel spadł na piąte miejsce. Fot. Marek Darnikowski


Nie ma lepszego sportu na kibicowanie od golfa . Fot. Marek Darnikowski