Szkoła przetrwania

Jak co roku o tej porze odbył się prawdopodobnie najtrudniejszy z trudnych testów golfa, czyli finałowy etap DP World Tour Q-School. Tradycyjnie nie zabrakło spektakularnych dramatów, ale i momentów wielkiej euforii.

Eddie Pepperell cudownie uratował się w Tarragonie. Fot. Facebook HotelPlanner Tour

Finałowy etap Q-School jest jedynym i niepowtarzalnym wydarzeniem sportowym. To sześciorundowy maraton - wycieńczający, wymagający posiadania niezwykłej odporności psychicznej i fizycznej. Po czterech dniach ze 156-osobowej stawki na placu boju zostaje około 60 uczestników, którzy przez dwa kolejne dni walczą o 20 przepustek na DP World Tour. Skład turnieju finałowego to mieszanina dawnych gwiazd golfa z nowymi twarzami. Dla jednych może być to już trzeci etap kwalifikacji, innym przysługuje przywilej występu od razu w wielkim finale. To fascynujący tygiel talentów, doświadczeń, najróżniejszych historii życiowych. Na koniec dnia mamy zwycięzców, którzy osiągnęli wymarzony awans i tych, którzy muszą obejść się smakiem.

Nauka chodzenia

W tym roku w Hiszpanii zwyciężył Południowoafrykańczyk Zander Lombard, którego polscy kibice na pewno dobrze kojarzą z rywalizacji na DP World Tour w czasach, w których brylował tam czterokrotny zwycięzca w tej lidze Adrian Meronk. 30-latek co prawda nigdy tam nie wygrywał, ale ma na koncie całkiem pokaźną liczbę zwycięstw mniejszego kalibru, osiem w lidze - IGT Pro Tour, z czego siedem wywalczonych jako amator i jedno już jako zawodowiec, w Sunshine Tour w 2018 roku. Powiedzieć, że Lombard wygrał w Tarragonie, to... nic nie powiedzieć. On po prostu zdemolował resztę stawki, po imponujących rundach 64-69-67-64-64-63, rozgrywanych na dwóch polach ośrodka Infinitum Golf. Triumfował z przewagą trzynastu uderzeń nad grupą pościgową w składzie: powracający na świecznik po latach tułaczki Shubhankar Sharma z Indii, Kanadyjczyk Aaron Cockerill i Australijczyk Connor McKinney.

Lombard stracił kartę DP World Tour w zeszłym miesiącu po opóźnionym starcie sezonu, po siedmiu miesiącach przerwy spowodowanej zerwaniem więzadła krzyżowego przedniego i uszkodzeniem łąkotki przyśrodkowej podczas gry w padla w zeszłym roku. To był już drugi raz, kiedy zapewnił sobie status w DP World Tour poprzez finał Qualifying School - w 2018 roku zajął drugie miejsce, za Alejandro Cañizaresem. - Jeszcze do mnie to nie dotarło, ale po to tu przyjechałem – powiedział. - To niesamowite. Mam nadzieję, że to trampolina do tego, co przyniesie sezon. To był wspaniały tydzień. Ciężki tydzień, długi maraton… Łatwo było po prostu usiąść, zrelaksować się i zacząć popełniać błędy. Mój caddie i ja świetnie się bawiliśmy, ale byliśmy skupieni przez cały tydzień i to zaowocowało wynikiem, który mamy na tablicy. To było ciężkie półtora roku. Od operacji kolana, przez naukę chodzenia, po próby odnalezienia swojej formy przez ostatnie sześć miesięcy, a potem ponowne czerpanie radości z gry przez ostatnie dwa. To się utrzymuje i mam nadzieję, że uda mi się utrzymać tę formę przez cały rok - dodał.

Eddie powrócił!

Oczy milionów kibiców golfa, i nie ma tutaj najmniejszej przesady, zwrócone były na walkę o powrót na DP World Tour Eddiego Pepperella. Urodzony w Oxfordzie Anglik, znany z odważnych komentarzy w mediach społecznościowych, występował w 2017 roku wraz z Adrianem Meronkiem, Ianem Woosnamem i Romainem Langasque w Sobieniach Królewskich w pokazowym turnieju Canona. Rok temu do awansu zabrakło jednego, jedynego uderzenia! W tym roku, w środę podczas ostatniego dnia turnieju, sprawa powrotu tam gdzie miejsce dwukrotnego zwycięzcy w lidze - rysowała się dość podobnie. Na cztery dołki do końca miał trzy uderzenia deficytu do prognozowanej linii mety w 108-dołkowym turnieju. Wtedy zdarzył się cud. Coś w niego wstąpiło, rzutem na taśmę wyczarował nieprawdopodobne 4 birdie na czterech ostatnich dołkach i wyszarpał awans z jednym uderzeniem zapasu!  - Właściwie jestem z siebie całkiem dumny – powiedział mistrz Qatar Masters i British Masters z 2018 roku. - To był ciężki dzień, ale zakończyłem go świetnie. Nie miałem zbyt wielu celów na te dwa tygodnie. Szczerze mówiąc, po prostu nie mogłem się doczekać, żeby zagrać w golfa i miałem nadzieję, że zagram dobrze. Ten tydzień momentami wydawał się trudny, a nigdy tak bardzo jak dzisiaj w połowie rundy, ale naprawdę dałem radę. Jestem zachwycony - zaznaczył.

Każda opowieść jest wyjątkowa

Nieprawdopodobna historia Eddiego jest jednak tak naprawdę jedną z wielu niezwykłych opowieści z Tarragony. Daniel Rodrigues z Portugalii, zajmujący 2449. miejsce w rankingu światowym, zakończył rywalizację rundą 68, zajmując z wynikiem -22 piąte miejsce, wraz z Anglikiem Nathanem Kimsey’em, który trzy lata temu został zwycięzcą finałowego turnieju Challenge Tour na Majorce. Do Rodriguesa i McKinneya, którzy przeszli przez wszystkie trzy etapy i zdobyli karty DP World Tour, dołączyli Argentyńczyk Andres German Gallegos, Brazylijczyk Frederico Biondi Figueiredo, Holender Mike Toorop i Amerykanin Hunter Logan – kolega z uniwersytetu nadziei polskiego golfa Alejandro Pedryca. Po przeniesieniu się z Texas Tech University do Mississippi State, Alejandro skumplował się z Hunterem.  - Bardzo fajny chłopak, skromny i zawsze walczył do końca – tak pytany o syntetyczną charakterystykę, opisywał kumpla z drużyny wielokrotny mistrz Polski.  - Kilka razy grał nawet ze skręconą kostką. Walczak - podkreślał.

Adri Arnaus, kolejny zwycięzca w lidze i kolejny zawodnik, którego pamiętamy z rywalizacji z Adrianem Meronkiem, zaliczył birdie na trzech z czterech ostatnich dołków, zdobywając kartę z takim samym rezultatem jak Eddie. Amerykanin Davis Bryant, Benjamin Follett-Smith z Zimbabwe i Włoch Gregorio De Leo drugi raz z rzędu z sukcesem przeszli przez etap finałowy. Francuz Alexander Levy i Szkot Marc Warren, którzy zgromadzili łącznie dziewięć tytułów DP World Tour, byli wśród pięciu wojowników, którzy nie znaleźli się w najlepszej dwudziestce, ocierając się o powrót na szczyt zaledwie jednym uderzeniem. Warto dodać, że Warren rozegrał w lidze do tej pory 499 turniejów!

Wśród innych znanych osobistości, które nie wyszły zwycięsko z tegorocznego finałowego etapu kwalifikacji znaleźli się również: Lucas Bjerregaard, Matthew Southgate, David Horsey, Gregory Bourdy – czterokrotny mistrz DP World Tour, Gavin Green, słynny Justin Harding, który odpadł po czterech dniach, Max Kieffer, Yannik Paul, Tapio Pulkkanen – występujący zawsze w swoim firmowym kapelusiku, czy 45-letni weteran Oliver Wilson, po dwa razy wygrywający na DP World Tour i Challenge Tour.  

Taki jest już sport. Fortuna raz uśmiecha się do zawodników, innym razem odwraca się od nich. Wtedy trzeba zaczynać wszystko od nowa. Za rok ruletka rozkręci się ponownie.

Kasia Nieciak

WYNIKI

 Adri Arnaus również w ostatnim możliwym momencie wywinął się losowi. Fot. Facebook HotelPlanner Tour

Eddie Pepperell w czerwcu 2017 roku odwiedził Polskę. Fot. Kasia Nieciak

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się