Sport

Zrobili Szwedom potop

Reprezentacja U-21 nie zamierza się zatrzymywać! Nasza młodzież, którą prowadzi Jerzy Brzęczek, zdeklasowała rówieśników ze Szwecji na ich terenie, wygrywając aż 6:0.

Tomasz Pieńko w Jonkoping trzy razy wpisywał się na listę strzelców. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

REPREZENTACJA U-21

W 26 minucie meczu w Jonkoping turecki sędzia Cuneyt Cakir przekazał technicznemu znalezione na murawie... nożyczki, które wcześniej prawdopodobnie zgubił jeden z medyków. Z racji tego, że na tablicy wyników widniało wówczas tylko 0:1 i nie była to brzytwa, Szwedzi zapewne nie spodziewali się, że to zwiastun prawdziwego golenia, jakie zaplanowali na nich reprezentanci Polski.

Chwilo trwaj!

Jerzemu Brzęczkowi szybko udało się odbudować, a w zasadzie zbudować na nowo drugą co do ważności reprezentację po kompletnie nieudanym EURO w czerwcu na Słowacji. Wprowadzenie nowych graczy, świetne wyniki, przyjemna dla oka gra, mnóstwo goli strzelonych i żadnego straconego. Na razie były selekcjoner pierwszej kadry zamknął usta wszystkim malkontentom i powątpiewającym w sens powierzenia mu młodzieżówki. Ostateczna weryfikacja tej drużyny nastąpi 14 listopada w meczu z Włochami, ale na razie mamy wyłącznie powody do radości.

Szwedzi przed meczem mieli nadzieję, że nie da się dwa razy zagrać tak słabego spotkania, ale byli w błędzie. Co gorsza, z Polską wyglądali jeszcze gorzej niż z Włochami, z którymi polegli w piątek w Cesenie 0:4. Nie umniejszajmy naszej kadrze, bo to Polacy totalnie zdominowali rywala, nie pozwalając mu zupełnie na nic. Trener Brzęczek wyszedł ze słusznego założenia, że jeśli coś działa, to nie ma sensu niczego zmieniać i wczoraj zdecydował się na takie samo zestawienie jak cztery dni wcześniej z Czarnogórą (2:0) w Katowicach. Szwedzi dokonali za to pięciu zmian, ale nie przyniosło to żadnych pozytywnych efektów. To jednak nie nasze zmartwienie.

Kadra Brzęczka przyzwyczaiła do tego, że świetnie zaczyna, szybko aplikuje rywalowi bramkę, a potem całkowicie kontroluje spotkanie. Ostatnio najwięcej mówiło się o Oskarze Pietuszewskim, tymczasem mecz w Jonkoping należał do Tomasza Pieńki. Gracz Rakowa jest ostatnio w wybornej formie. Już w 6 minucie z zimną krwią wykorzystał niezwykle precyzyjne dogranie Mateusza Kowalczyka. Raków zapłacił za niego latem prawie 2 mln euro, w ekstraklasie rozegrał już ponad setkę meczów, a jeśli utrzyma obecną dyspozycję, po sezonie może odejść z naszej ligi za minimum 5 milionów! Po pół godzinie miał już na koncie dwa gole, pewnie egzekwując rzut karny podyktowany po faulu na Pietuszewskim. Polacy zamknęli mecz jeszcze w pierwszej połowie, kiedy Kacper Urbański dobił do pustej bramki głową piłkę po strzale Marcela Reguły.

Nic, tylko się cieszyć

Po zmianie stron wydawało się, że Polacy zdejmą nieco nogę z gazu i przez długi czas tak było. Mieliśmy pełną kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi, ale nie forsowaliśmy już tak tempa. W końcówce postanowiliśmy jednak rywala upokorzyć. Skoro Włosi kilka dni temu wygrali ze Szwedami 4:0, my postanowiliśmy ten wyczyn przebić. W ostatnich dziesięciu minutach Antoni Kozubal, Marcel Krajewski oraz ponownie Pieńko wzięli udział w wewnętrznym konkursie na gola meczu, a może nawet na najładniejsze trafienie eliminacji. – Niesamowite uczucie, bo to mój pierwszy hat-trick w życiu. Najważniejsza jest wygrana i kolejne zero z tyłu. Nie mieliśmy wcześniej żadnych meczów towarzyskich, więc ciężko było ocenić nasz potencjał. Zrobiliśmy bardzo dużo i cieszę się z tego, jak wyglądamy. Przekładamy pracę z treningów na mecze, potrafimy długo utrzymać się przy piłce, stwarzamy multum sytuacji, więc nic, tylko się cieszyć. Każdy z nas czuje głód gry i to tworzy dobrą drużynę – podsumował występ uradowany zdobywca trzech goli Tomasz Pieńko.

Mariusz Rajek

◼ Szwecja - Polska 0:6 (0:3)

0:1 - Pieńko, 6 min (Kowalczyk), 0:2 - Pieńko, 31 min (rzut karny) 0:3 - Urbański (Pieńko), 45+2 min (Reguła), 0:4 - Kozubal, 82 min, 0:5 - Krajewski, 89 min, 0:6 - Pieńko, 90+2 min (Gurgul).

SZWECJA: Picornell - Antwi (81. Bergvall), Kurtulus, Zatterstroem, Perez Vinlof - Karlsson (61. Bjorklund), Samuelsson, Swedberg (22. Nije) - Sonko (61. Kanga), Bourdi - Kusi-Asare (81. Omorowa). Trener Daniel BACKSTROEM.

POLSKA: Łubik - Krajewski, Matysik (46. Kutwa), Drapiński, Gurgul - Kowalczyk (54. Kocaba), Kozubal - Pietuszewski (66. Faberski), Urbański (66. Duda), Pieńko - Reguła (74. Luberecki). Trener Jerzy BRZĘCZEK.

Sędziował Cuneyt Cakir (Turcja). Widzów: 1618. Żółte kartki: Kurtulus, Bjorklund, Kanga, Perez-Vinlof - Krajewski.