Sport

Złoty Włoch podjął wyzwanie

Aż 13 medalistów właśnie zakończonych mistrzostw świata zagra w klubach ekstraklasy. Złoty rodzynek, Kamil Rychlicki, zasilił ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle.

Kamil Rychlicki zamienił włoskie Trentino na ZAKSĘ. Fot. LiveMedia / Press Focus

PLUSLIGA

Po zakończeniu poprzednich rozgrywek PlusLiga straciła kilka gwiazd z wicemistrzami olimpijskimi, Tomaszem Fornalem, Norbertem Huberem i Bartoszem Kurkiem na czele. Odeszli też Timothee Carle, Stephen Boyer, Matias Sanchez, Luke Perry czy Gregor Ropret. Nie oznacza to, że w rozpoczynającym się 22 października sezonie kibice nie zobaczą na krajowych parkietach zawodników z najwyższej półki. Wystąpi 13 medalistów mistrzostw świata. W tym gronie jest jednak tylko jeden mistrz świata. Nowym atakującym ZAKSY Kędzierzyn-Koźle został Kamil Rychlicki. Reprezentanta Włoch czeka bardzo trudne zadanie, bo ma zastąpić Bartosza Kurka, który po roku przerwy wraca do Japonii.

Rychlicki, oprócz włoskiego, ma także polskie i luksemburskie obywatelstwo. Urodził się 1996 roku w Ettelbruck w Luksemburgu i pochodzi z siatkarskiej rodziny. Jego ojciec Jacek to były reprezentant Polski, wicemistrz Europy z 1983 roku. Matka Elżbieta z kolei jest mistrzynią Polski z ŁKS-em Łódź. Do ZAKSY przeniósł się z ligi włoskiej, gdzie ostatnio zdobył mistrzostwo z Itas Trentino. – Od dawna miałem pomysł, żeby zagrać w PlusLidze. Od młodego śledziłem te rozgrywki, dlatego uznałem, że właśnie nadszedł właściwy moment na nowy etap. Gra w PlusLidze i takim klubie jak ZAKSA to wyzwanie, ale jednocześnie wielka przyjemność, aby pokazać się na polskich parkietach. Do podjęcia takiej decyzji zachęcił mnie również sam klub. ZAKSA w ostatnich latach osiągnęła wiele sukcesów, udowadniając, że należy do europejskiej czołówki. Muszę przyznać, że również perspektywa pracy z takim szkoleniowcem jak Andrea Giani była dodatkowym argumentem za przejściem do Kędzierzyna-Koźla – mówił Rychlicki o powodach przyjęcia oferty z klubu z Opolszczyzny. ZAKSA ma też drugiego medalistę, brązowego Szymona Jakubiszaka. Środkowy, tak jak Rychlicki, latem dołączył do zespołu. Wcześniej bronił barwa Indykpolu AZS Olsztyn.

Największą liczbą medalistów ostatniego mundialu może pochwalić się za to mistrz Polski, Bogdanka LUK Lublin. Z brązowymi medalami wrócili Marcin Komenda, Wilfredo Leon i Kewin Sasak. Czwarty to posiadacz srebrnego krążka Aleks Grozdanow. Bułgarski środkowy, jak cała ekipa z Bałkanów, to objawienie turnieju rozgrywanego na Filipinach. Grozdanow był nawet najlepszym blokującym zawodów i został wybrany do drużyny gwiazd.

Oprócz ZAKSY dwóch medalistów ma PGE Projekt Warszawa (Jakub Kochanowski i Jan Firlej), a po jednym Ślepsk Malow Suwałki (Bułgar Asparuch Asparuchow), Steam Heparpol Politechnika Częstochowa (Jakub Nowak), JSW Jastrzębski Węgiel (Maksymilian Granieczny), Asseco Resovia (Artur Szalpuk) i Aluron CMC Warta Zawiercie (Jakub Popiwczak).

Asparuchow do PlusLigi trafił z rosyjskiego Kuzbassu Kamerowo. Ma jednak krótki epizod w PlusLidze. W 2018 roku był zawodnikiem Stoczni Szczecin, ale po upadku klubu wrócił do ojczyzny, by następnie przenieść się do Włoch. W Suwałkach bardzo liczą na 25-latka. Wraz z Brazylijczykiem Honorato mają stanowić linię przyjęcia i pomóc drużynie w awansie do play offu.
Na koniec warto wspomnieć o Lukasie Vasinie (Asseco Resovia) i Patriku Indrze (Stem Hemarpol Politechnika). Czesi medalu nie wywalczyli, mistrzostwa świata zakończyli na czwartej pozycji, ale byli ich największą rewelacją. Nikt się nie spodziewał,  że dojdą aż tak wysoko. Indra i Vasina byli ich liderami. Ten pierwszy zajął trzecie miejsce w klasyfikacji na najlepiej punktującego (106), a Vasina był tuż za nim (98 ).

(mic)