Sport

Został jeden krok

Drużyna Roberta Kalabera wyciągnęła wnioski z porażek w Toruniu i na własnym lodowisku pewnie pokonała Energę.

Fin Hannu Kuru (przy krążku) przypieczętował zasłużone zwycięstwo jastrzębian. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus

TAURON HOKEJ LIGA

Mimo że stawka tego meczu była bardzo wysoka, w pierwszej tercji sędziowie odesłali na ławkę kar tylko jednego zawodnika (Rusłana Baszyrowa). Nie wiem, czy po dwóch porażkach w Toruniu trener JKH Robert Kalaber przeprowadził ze swoim podopiecznymi „rozmowy ostrzegawcze”, ale od początku spotkania gospodarze ruszyli z kopyta. Zdobycie pierwszego gola fetowali już w 2 min, a bramkarza Energi Antona Svenssona zaskoczył kapitan zespołu, Maciej Urbanowicz. Wydawało się, że popularny „Urban” zbyt daleko wypuścił sobie „gumę”, lecz sprytnie obijając parkan bramkarza umieścił ją w siatce. Drugiego gola zdobył najlepszy snajper drużyny z Jastrzębia Zdroju, Teemu Pulkkinen. Fin znalazł się pomiędzy kolami bulikowymi i mocnym strzałem z nadgarstka posłał krążek do bramki.

W drugiej tercji gospodarze powiększyli przewagę w liczebnej przewadze. Na ławce kar „odpoczywał” Fin Mikko Matti Paakkola, a koronkową akcję jastrzębian zakończył Litwin Mark Kaleinikowas. Przed ostatnią odsłoną drużyna Roberta Kalabera była w dosyć komfortowej sytuacji, ale w hokeju nie takie zwroty akcji widziałem, by dzielić skórę na wciąż żywym niedźwiedziu. Dlatego gospodarze mogli być pewni zwycięstwa dopiero w momencie, gdy rozległa się ostatnia syrena.

Gdy w 45 min zespół Juhy Nurminena skorygował wynik, nadzieja wstąpiła w serca nie tylko hokeistów, ale również skromnej grupy kibiców z Torunia. Goście ruszyli z furią i w 49 min sygnalizowali zdobycie kontaktowej bramki. Sędziowie po analizie wideo nie potwierdzili ich domysłów, że krążek przekroczył linię bramkową.

Kolejną szansę torunianie mieli w 56 min, gdy na ławkę kar za atak kijem trzymanym oburącz powędrował Hannu Kuru. Szkoleniowiec „Stalowych Pierników” w tym momencie zdecydował się na wycofanie bramkarza i przez dwie minuty goście grali w 6 na 4. Ryzyko nie opłaciło się, ponieważ gdy fiński środkowy wrócił na lód, został idealnie obsłużony przez Martina Kasperlika (w całym meczu zmarnował trzy sytuacje sam na sam z bramkarzem) i strzał do pustej bramki był formalnością. JKH objął prowadzenie w serii 3:2 i liczy na to, że w środę w Toruniu zakończy rywalizację z Energą.

Z trybun hokeistów JKH wspierali siatkarze Jastrzębskiego Węgla, reprezentanci Polski – libero Jakub Popiwczak, przyjmujący Tomasz Fornal i środkowy Norbert Huber. Może takie wsparcie przydałoby się w następnych meczach na „Jastorze”?

Bogdan Nather

◼  JKH GKS Jastrzębie - KH Energa Toruń 4:1 (2:0, 1:0, 1:1)

Stan rywalizacji 3-2

1:0 - Urbanowicz - Górny - Kiełbicki (1:50), 2:0 - Pulkkinen - Bagin - Kuru (10:02), 3:0 - Kaleinikowas - Rac - Kasperlik (32:03, w przewadze), 3:1 - Fjodorows - Worona (44:19), 4:1 - Kuru - Kasperlik (58:06, do pustej).

Sędziowali: Bartosz Kaczmarek i Marcin Polak oraz Artur Hyliński i Łukasz Sośnierz. Widzów 820.

JKH: Heikkinen; Makela - Ronkainen, Bagin – Żurek (2), Górny - Kunst (2), Zając - Blomberg; Pulkkinen - Kuru (4) - Kaleinikowas, Petrasz (2) - Rac - Kasperlik, Kamiński - Kiełbicki - Urbanowicz, Ślusarczyk - Ł. Nalewajka - R. Nalewajka. Trener Robert KALABER.

ENERGA: Svensson; Lawlor - Henriksson, Zieliński - Svars, Jaworski (2) - T. Johansson, Maćkowski - Gimiński (2); Baszyrow (2) - Syty (2) - Denyskin (2), Paakkola (2) - Embrich - K. Kalinowski, Worona - Arrak - Fjodorows, M. Kalinowski - Prokurat - Kogut. Trener Juha NURMINEN.
Kary: JKH - 10 min, Energa - 12 min.

◼  Szósty mecz w środę, 5 marca, w Toruniu. Początek o 18.30.