Znowu (śm)Iga asami!
W swoim najlepszym meczu w turnieju Iga Świątek wygrała z Ukrainką Eliną Switoliną. O piąty finał na kortach Rolanda Garrosa zagra w czwartek z Aryną Sabalenką.
Czterokrotna mistrzyni Rolanda Garrosa znów czaruje w Paryżu. Fot. PAP/EPA
Eksperci i światowe media już określają starcie Polki z Białorusinką jako przedwczesny finał. Nic dziwnego – od kwietnia 2022 r. przez 166 kolejnych tygodni tylko Iga Świątek (125) i Aryna Sabalenka (41) zmieniają się na czele rankingu. Ostatnio zwykle mierzyły się w finałach wielkich turniejów, co wynikało z faktu, że jako dwie najlepsze tenisistki na świecie były rozstawione na biegunach drabinek.
Ale tym razem do ich konfrontacji dojdzie nieco wcześniej, bo w maju przeżywająca w ostatnich miesiącach problemy na korcie raszynianka straciła pozycję numer 2 na świecie; po raz pierwszy od 2020 roku nie wygrała żadnej imprezy w sezonie przed Rolandem Garrosem. W konsekwencji w Paryżu – gdzie jest niepokonana od trzech lat – jest rozstawiona dopiero z numerem 5 i trafiła do „połówki” Sabalenki.
Aura się unosi
I choć po raz pierwszy od 2022 roku nie wyjdzie na kort w Paryżu jako faworytka, to nad 24-letnią Polką wciąż unosi się w stolicy Francji aura tenisistki praktycznie nie do pokonania. Po raz ostatni – i dopiero drugi w ogóle – dokonała tego 9 czerwca 2021 w ćwierćfinale Greczynka Maria Sakkari. Wtorkowe zwycięstwo Igi z Eliną Switoliną 6:1, 7:5 było już jej 26. z rzędu na Rolandzie Garrosie, co oznacza triumfy w trzech ostatnich edycjach French Open, pomijając ten premierowy, najbardziej sensacyjny, w „pandemicznym” turnieju z 2020 roku.
Nadzieję przed półfinałem rodzi też przekonanie, że Polka z meczu na mecz prezentuje się coraz pewniej, a z Ukrainką (nr 13.) zagrała najlepiej w tegorocznej edycji, o ile w ogóle nie najlepiej w całym sezonie. Nie było już fatalnego startu i zwątpienia – jak w niedzielę, gdy Iga zaczęła mecz z Jeleną Rybakiną od 1:6 i 0:2. Był spokój, wiara i kontrola nad wydarzeniami na korcie od początku do końca, z niewielkimi turbulencjami w drugim secie.
I choć spotkanie otworzył trwający ponad sześć minut gem serwisowy Igi na przewagi, a zaraz potem Switolina wyrównała, to kolejnych pięć gemów i pierwszy set padły łupem naszej tenisistki. Wynik 6:1 był nieco mylący, bo rozgrywka trwała 43 minuty, czyli długo, a Świątek przy stanie 3:1 broniła dwóch break pointów – przy jednym z nich miała szczęście, bo Ukrainka pomyliła się w prostej sytuacji. Switolina w partii otwarcia zapisała tylko 4 zagrania wygrywające przy aż 17 niewymuszonych błędach.
Dwie piłki od remisu
Utytułowana 30-latka z Odessy, podkreślająca za każdym razem więź ze swoim walczącym narodem, znana jest z odporności psychicznej – w niedzielę w 1/8 finału obroniła aż trzy piłki meczowe z Jasmine Paolini, by odwrócić losy meczu i wyeliminować ubiegłoroczną finalistkę. Do meczu ze Świątek była liderką sezonu pod względem liczby zwycięstw na mączce – 16 w 18 meczach.
I w drugiej partii z Polką zaczęła grać lepiej, myliła się znacznie rzadziej. Przełamała Świątek w czwartym gemie, obejmując prowadzenie 3:1. Polka, która miała w tej partii spore problemy z pierwszym serwisem, w świetnym stylu odrobiła jednak stratę, ale Switolina utrzymywała wysoki poziom. Prowadziła 5:4 i w kolejnym gemie była zaledwie o dwa punkty (40:40) od wyrównania w meczu.
Iga musiała mieć z tyłu głowy przebieg jedynej porażki w poprzednich czterech meczach z Ukrainką – w ćwierćfinale Wimbledonu 2023. Wtedy to Polka wyrównała, ale rywalka się pozbierała i w trzecim secie odniosła zwycięstwo.
Trzy asy na deser
Tym razem to Świątek w decydującym momencie znów wzniosła się na wyżyny. Wygrała trzy kolejne gemy, a w ostatnim, przy 6:5, z czterech punktów aż trzy zdobyła po asach, choć wcześniej w tym meczu nie zanotowała nawet jednego!
– Nie umiem wyjaśnić tych asów. Miałam nowe piłki, a wiatr, który długo przeszkadzał, trochę się uspokoił i poszłam na całość – powiedziała na korcie. – Musiałam walczyć o każdy punkt. Trochę przysnęłam przy gemie serwisowym, cieszę się, że udało się szybko odrobić straty, że stanęłam na wysokości zadania i utrzymałam intensywność do końca. W kluczowych momentach musiałam być odważna i byłam – dodała już na konferencji prasowej.
Cieszyła się z porażki
Dwie godziny wcześniej półfinał – dopiero swój drugi w karierze w Paryżu – zapewniła sobie Sabalenka. Liderka rankingu także w dwóch setach pokonała mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng (nr 8) 7:6 (7-3), 6:3. Białorusinka zrewanżowała się za majową porażkę w Rzymie i odniosła siódme zwycięstwo w ósmym spotkaniu z Chinką.
– Tak naprawdę cieszyłam się, że przegrałam tamten mecz, ponieważ potrzebowałam trochę przerwy przed Rolandem Garrosem. Dzisiaj byłam po prostu bardziej świeża. Byłam gotowa do walki, byłam gotowa zostawić wszystko, co miałam na korcie, aby odnieść to zwycięstwo – powiedziała po meczu Sabalenka.
W pierwszym secie początkowo inicjatywa należała do Zheng, która już w trzecim gemie przełamała rywalkę. Sabalenka w końcu doprowadziła do remisu 4:4, a następnie koncertowo rozegrała tie-breaka: od stanu 0-2 wygrała 7 z kolejnych ośmiu punktów. W drugiej partii to tenisistka z Mińska nadawała już ton.
Nie będzie kłamać
Dwa lata temu bój o finał Białorusinka przegrała z Karoliną Muchovą, choć miała piłkę meczową. A potem Czeszka przegrała mecz o tytuł ze Świątek.
– Z Aryną nie ma za bardzo co analizować, obie dobrze wiemy, jak gramy. Pytanie, która z nas będzie grała dokładniej, odważniej, która przyniesie w tym dniu większą jakość – zauważyła Świątek w rozmowie z Eurosportem. - Nasza rywalizacja daje nam pozytywny impuls. Nie chodzi mi tylko o samą grę, ale też o to, jak pracujemy na co dzień, na ile jesteśmy profesjonalne. Nie będę kłamać. To będzie ciężki mecz, ale cieszę się na to wyzwanie – podkreśliła Iga.
Świątek z Sabalenką ma korzystny bilans 8-4, w tym 5-1 na kortach ziemnych, ale na Rolandzie Garrosie zagrają ze sobą po raz pierwszy i dopiero drugi raz w Wielkim Szlemie, po półfinale US Open 2022, gdzie wygrała Polka. Ich finał sprzed roku w „tysięczniku” w Madrycie uważany jest za najlepszy mecz w żeńskim tenisie ostatnich lat, wraca niemal w każdej rozmowie dotyczącej następnej rywalizacji obu tych znakomitych zawodniczek. I jeżeli Iga wzniesie się na wyżyny, znów - jak w stolicy Hiszpanii – może wyjść z tej batalii zwycięsko. A wtedy od piątego tytułu w Paryżu będzie ją dzielił już tylko krok.
W środę dwa kolejne ćwierćfinały, w których zmierzą się Amerykanki Coco Gauff (nr 2.) z Madison Keys (nr 7.) oraz Rosjanka Mirra Andriejewa (nr 6) z największą sensacją turnieju, Francuzką Lois Boisson, 361. w rankingu.
Tomasz Mucha, PAP
Musetti pierwszy
Pierwszym półfinalistą turnieju mężczyzn w Paryżu został rozstawiony z nr 7. Lorenzo Musetti, który w czterech setach pokonał Amerykanina Francesa Tiafoe (16. ATP). Będący w wielkiej formie 23-letni Włoch jest jedynym tenisistą, który przed Rolandem Garrosem dotarł do półfinałów wszystkich trzech turniejów ATP Masters 1000 na kortach ziemnych (Monte Carlo, Madryt, Rzym) i w wirtualnym rankingu ATP Live awansował na najwyższe w karierze 5. miejsce. Po zamknięciu wydania zakończył się mecz broniącego tytułu Hiszpana Carlosa Alcaraza (nr 2.) z Amerykaninem Tommym Paulem (nr 12.), a w środę w dwóch ostatnich ćwierćfinałach zagrają lider rankingu Włoch Jannik Sinner (nr 1.) z Alexandrem Bublikiem z Kazachstanu (62. ATP) oraz Niemiec Alexander Zverev (nr 3.) z Serbem Novakiem Djokoviciem (nr 6.).
„Tym razem nie było burzy w głowie Świątek, która musiała sięgnąć do najgłębszych zakamarków swoich umiejętności, by pokonać Rybakinę w 1/8 finału. W meczu ze Switoliną Polka miała pełną kontrolę”.
Dziennik „L'Equipe”
26 KOLEJNYCH WYGRANYCH Polki w Paryżu to wyrównanie najdłuższej passy zwycięstw w tym samym turnieju Wielkiego Szlema w singlu kobiet w XXI wieku - Sereny Williams w US Open 2012-15.
Wojciech FIBAK, pierwszy Polak w Top 10 światowego rankingu
Iga wygra po raz piąty
Przed turniejem w Paryżu byłem przekonany, że właśnie tutaj możemy się spodziewać renesansu Polki. I ten renesans następuje. Przy stanie 1:6, 0:2 z Rybakiną dzwoniłem do kolegów, by obstawiali zwycięstwo Polki. Widziałem, że ona może odwrócić losy tego meczu. Takim zwycięstwem Świątek obaliła teorię, że nie jest silna psychicznie. To jest jedna z najsilniejszych psychicznie zawodniczek w tourze. Iga jest dla mnie zdecydowaną faworytką półfinału. Jest od Sabalenki szybsza i zwrotniejsza. Świetnie serwuje, zwłaszcza z drugiego podania. I doskonale gra w obronie. Nie deprecjonowałbym rywalek z dolnej części drabinki, Madison Keys czy Coco Gauff, jednak jestem przekonany, że Iga wygra turniej po raz piąty.
WYNIKI
1/4 finału kobiet: Świątek (5) - Switolina (Ukraina, 13) 6:1, 7:5, Sabalenka (Białoruś, 1) - Zheng (Chiny, 8) 7:6, 6:3
1/8 finału mężczyzn: Sinner (Włochy, 1) - Rublow (Rosja) 6:1, 6:3, 6:4, 1/4 finału: Musetti (Włochy, 8) - Tiafoe (USA, 10) 6:2, 4:6, 7:6 (7-5), 6:2
