Sport

Znowu nie dowieźli

W drugim sparingu z rzędu Ruch zaprzepaścił wygraną w ostatniej akcji.

Miłosz Kozak zanotował asystę, ale Ruch nie pokonał Kisvardy. Fot. Press Focus

RUCH CHORZÓW

Po kosowskiej Malishevie tym razem przyszedł czas na mecz z węgierską Kisvardą, 3. drużyną tamtejszego zaplecza. Zespół to nieobcy Somie Novothny'emu, napastnikowi Ruchu, który przed przyjściem do Chorzowa miał możliwość dołączenia właśnie do tej drużyny. Wybrał jednak Górny Śląsk, ale przy okazji meczu towarzyskiego nie przepuścił szansy, aby porozmawiać ze swoimi rodakami. Kisvarda spadła z elity i teraz walczy o powrót, dysponując największą liczbą obcokrajowców w Nemzeti Bajnoksag II (nazwa rozgrywek). Ma ich 10, podczas gdy drugi w tym zestawieniu klub – ledwie 4. Im mniej, tym „lepiej”, bo zależne jest od tego odgórnie przyznawane wsparcie finansowe.

90 minut Ukraińca

Co do meczu, trener Dawid Szulczek ponownie wystawił dwie jedenastki. Z Malishevą bramki strzegł najpierw Jakub Bielecki, a potem Jakub Szymański – Martin Turk odpoczywał. Z Kisvardą zaczął Turk, a skończył Szymański (bez „Biela”), zaś w piątkowym sparingu z Voluntari zabraknie Szymańskiego. Wczoraj ani minuty nie dostali dwaj 18-latkowie, Filip Lachendro i Jakub Sobeczko, a całe 90 minut zaliczył Jehor Cykało. Trener Dawid Szulczek najpierw sprawdził go na lewej obronie (to uniwersalny defensor), a po przerwie na środku w duecie z Maciejem Sadlokiem. Ciekawe było też to, że od pierwszej minuty obok siebie w środku pola wystąpili Patryk Sikora i Denis Ventura, którzy w teorii mają rywalizować ze sobą o miejsce defensywnego pomocnika. Przez cały mecz na chorzowskich flankach byli też ustawieni tzw. odwróceni skrzydłowi, tzn. lewonożny zawodnik z prawej strony i prawonożny z lewej. Najpierw na prawej grał Miłosz Kozak, a potem Łukasz Moneta, po drugiej stronie analogicznie – najpierw Mo Mezghrani, a następnie Jakub Myszor.

To trzeba poprawić

Jak z Malishevą, „Niebiescy” zaczęli od szybkiego prowadzenia, bo już w pierwszym kwadransie centrę Miłosza Kozaka z rzutu rożnego wykorzystał Daniel Szczepan. Okazje na początku mieli też Cykało (dwie) czy Andrej Lukić, raz też było groźnie po wysokim pressingu na węgierskim bramkarzu. W praktyce jednak to Kisvarda miała przewagę w posiadaniu piłki, lecz niewiele z tego wynikało. 14-krotni mistrzowie Polski byli dobrze zorganizowani w defensywie, a Turk nie miał okazji, żeby się wykazać.

Zmieniło się to trochę w drugiej połowie. „Nowa” jedenastka była – przynajmniej na papierze – nieco mniej jakościowa niż pierwsza (choć lepsza niż w drugiej połowie poprzedniego sparingu), a Węgrzy mieli kilka okazji. Oczywiście Ruch też próbował „ukłuć” – Novothny czy Myszor – ale inicjatywa była po stronie Kisvardy (która, swoją drogą, szybciej wznawia rozgrywki, więc była odrobinę „świeższa”). Cierpliwi Madziarzy zostali nagrodzeni błędem Filipa Borowskiego w 90 minucie. Prawy obrońca „Niebieskich” dostał podanie od Turka i nieodpowiedzialnie „zabrał się” z futbolówką do środka. Tam został zaatakowany przez dobrze ustawioną Kisvardę, która wymieniła dwa podania zakończone sprawnym wykończeniem Marko Matanovicia. Kilkanaście sekund później zabrzmiał ostatni gwizdek, a Ruch drugi raz z rzędu w Turcji stracił wygraną w ostatniej akcji. Wiadomo, że w grę wchodzi aspekt zmęczenia i że to tylko gra treningowa,lecz świadomość prowadzenia w końcowych minutach oraz odpowiedzialność za działania z tego wynikające na pewno są jeszcze w chorzowskiej drużynie do poprawy.

Piotr Tubacki

◼  Ruch Chorzów – Kisvarda FC 1:1 (1:0)

1:0 – Szczepan, 12 min (głową), 1:1 – Matanović, 90 min

RUCH: Turk – Konczkowski, Lukić, Sz. Szymański, Cykało – Ventura, Sikora – Kozak, Barański, Mezghrani – Szczepan. II połowa: J. Szymański – Borowski, Cykało, Sadlok, Karasiński – Szwoch – Moneta, Łaski, Starzyński, Myszor – Novothny. Trener Dawid SZULCZEK.

KISVARDA: (wyjściowy skład) Popovics - Jovicić, Matić, Chlumecky, Zsolt, Soltesz, Cipetić, Bíro, Mesanović, Spasić, Molnar. Trener Attila REVESZ.

Żółte kartki: Kozak, Karasiński – Jovicić, Mesanović, Cipetić