Sport

Znów to zrobili!

Po nerwowym i pełnym zwrotów akcji meczu „Nafciarze” wygrali w stolicy Rumunii, stawiając kolejny krok w kierunku wyjścia z grupy. To ich trzecie zwycięstwo z rzędu.

W tym tłumie wiwatujących płocczan jest bohater ostatniej akcji, Leon Susnja. Fot. Orlen Wisła Płock

LIGA MISTRZÓW

Przed nami jeszcze dwa mecze i oba chcemy wygrać - zapowiadał po ostatnim zwycięstwie z berlińskimi „Lisami” Leon Susnja. Potężny Chorwat, a więc tegoroczny wicemistrz świata, w pierwszej kolejności miał na myśli wyjazdowe spotkanie z Dinamem Bukareszt, które przed tym starciem miało 2 punkty więcej i wygraną z mistrzem Polski chciało się przybliżyć do fazy pucharowej. Słynący głównie z gry w obronie Susnja na pewno nie przypuszczał, iż zostanie jednym z bohaterów wieczoru. Nie dość, że jak zawsze trzymał w ryzach środek defensywy, blokując mnóstwo akcji, to w ostatnich sekundach zdobył bramkę na wagę 2 bezcennych punktów. Do końcowej syreny pozostawało 28 sekund, na tablicy był remis 26:26 i trener Xavier Sabate poprosił o czas. Rozpisał akcję, którą miał zakończyć Marko Panic. Jego podopieczni go posłuchali i Bośniak faktycznie oddał rzut, ale w poprzeczkę. Piłka jednak wróciła do połocczan i mogli zbudować kolejny atak. Zaryzykowali, w polu było ich siedmiu, a tym siódmym zawodnikiem był wspomniany Susnja. To on jak spod ziemi wyrósł na szóstym metrze i pewnym rzutem sfinalizował podanie Dmitrija Żytnikowa. Gospodarze mieli jeszcze 3 sekundy, by doprowadzić do remisu, ale „Nafciarze” im na to nie pozwolili i po chwili mogli rozpocząć taniec radości. Obserwowały go m.in. szczypiornistki CSM Bukareszt, a wśród nich Monika Kobylińska. Kapitan naszej reprezentacji miała prawo być rozdarta. Z jednej strony trzymała kciuki za klubowych kolegów, a z drugiej dobrze życzyła ekipie z Płocka, choć w jej składzie było zaledwie czterech Polaków. Wśród nich wyróżnił się Przemysław Krajewski, szalejący na lewym skrzydle i pewny na linii 7 metrów. Swoje na kole zrobił też Dawid Dawydzik, rozpychający się z rywalami i walczący bez pardonu. Drugą linią jak zawsze rządzili Tomasz Piroch, Micha Zarabec i Gergo Fazekas, choć dwaj pierwsi zmarnowali w sumie aż 3 rzuty karne. Gdyby zamienili je na gole, końcówka spotkania byłby pewnie spokojniejsza, a tak płocczanie musieli gonić wynik. Ułatwił im to nieco Robert Militaru, który za atak na rękę Fazekasa zobaczył czerwoną kartkę. Bez Rumuna defensywa Dinama była mniej szczelna, ale nic to nie umniejsza sukcesu Orlen Wisły. Mecz 14., ostatniej kolejki fazy grupowej zagra przed własną publicznością 6 marca, a jej rywalem będzie mistrz Portugalii, Sporting Lizbona. To będzie batalia o wszystko.

Marek Hajkowski

◼  Dinamo Bukareszt - Orlen Wisła Płock 26:27 (14:14)

BUKARESZT: Iancu, Cupara - Vujovic 1, Dedu 3, Thrastarson 2, Gomes 4, Kasparek, Rosta 3, Kuduz, Akimenko 6, Lumbroso 3, Zein 4/2, Militaru (CZK, 52 min - faul). Kary: 8 min. Trener David DAVIDS.

PŁOCK: Alilović, Jastrzębski - Cokan 1, Piroch 4/1, Zarabec 1, Serdio 1, Fazekas 6, Krajewski 7/3, Susnja 1, Panic, Terzć, Żytnikow 2, Mihić 1, Stepancić, Dawydzik 3, Sroczyk. Kary: 10 min. Trener Xavier SABATE.

Sędziowali: Bojan Lah i David Sok (Słowenia). Widzów 3000.

Przebieg meczu: 1:2 (5), 5:6 (10), 8:9 (15), 11:12 (24), 14:14 (30), 17:14 (33), 18:15 (36), 19:18 (41), 22:19 (49), 22:22 (52), 24:25 (57), 26:27 (60).


GRUPA A: Sporting Lizbona - Fredericia HK 32:29 (15:16), Paris Saint-Germain - One Veszprem, Fuechse Berlin - Eurofarm Pelister Bitola - oba dziś o 20.45.

1. Veszprem

12

22

399:342

2. Lizbona

13

17

425:370

3. Paryż

12

16

394:393

4. Berlin

12

14

397:379

5. Płock

13

10

341:337

6. Bukareszt

13

10

389:407

7. Bitola

12

8

291:332

8. Fredericia

12

3

334:407

(m)