Sport

Zniknął z radarów

Sześć lat temu w Legii Warszawa występował bramkostrzelny, młody, polski napastnik. Teraz piłkarski świat o nim zapomniał.

W ligowych meczach Legii Jarosław Niezgoda zdobył 27 bramek w 51 meczach. Fot. Rafał Oleksiewicz / Press Focus

Od ponad roku Jarosław Niezgoda pozostaje bez klubu. Były napastnik Legii Warszawa przeniósł się do Portland Timbers w 2020. W Stanach Zjednoczonych grał przez cztery lata i od chwili, kiedy jego przygoda z MLS się zakończyła, nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca. Głównym powodem była kontuzja; w 2023 roku po raz drugi w karierze zerwał więzadła krzyżowe. Klub ze stanu Oregon nie chciał przedłużać jego kontraktu i Niezgoda został wolnym zawodnikiem. I choć jest zdrowy, dalej pozostaje bez pracy. Trenuje indywidualnie, czekając na oferty.

Mieli awansować…

W listopadzie ubiegłego roku Niezgoda udzielił długiego wywiadu Tomaszowi Ćwiąkale na kanale YouTube tego dziennikarza. Podczas rozmowy zdradził, że w kwietniu prowadził poważne rozmowy z Arką Gdynia. Postawił jednak warunek – zespół musi awansować do ekstraklasy i wtedy będzie mógł do niego dołączyć. Nie chciał podpisywać kontraktu z pierwszoligowcem, zapewne sądząc, że w letnim oknie transferowym otrzyma więcej ofert. Arka nie awansowała, więc transfer nie doszedł do skutku i Niezgoda znów był zmuszony szukać dla siebie miejsca.

Grecja była blisko

Najbliżej podpisania kontraktu był we wrześniu 2024 roku. Wówczas media poinformowały, że trenuje w Asteras Tripolis, zespole z greckiej ekstraklasy. Na transferze miało bardzo zależeć ówczesnemu trenerowi, byłemu piłkarzowi Realu Madryt i Chelsea Claude’owi Makelele. Oferta, którą Polak otrzymał, miała nie być szczególnie wyjątkowa pod względem finansowym, ale stwierdził, że jeżeli jej nie zaakceptuje, będzie miał spore trudności w znalezieniu kolejnego potencjalnego pracodawcy. Zgodził się więc na warunki, ale mimo to do transferu nie doszło. Piłkarz w rozmowie z Ćwiąkałą przekazał, że on i klub nie dogadali się z pośrednikiem, który uczestniczył  transferze.

Kto się zainteresuje?

W ten sposób minął już rok od momentu, gdy Niezgoda pożegnał się z Portland Timbers. Z biegiem czasu będzie mu coraz trudniej znaleźć zatrudnienie, szczególnie że ma spore wymagania (które ponoć już obniżył) wobec przyszłego pracodawcy. Nie jest jednak pierwszym lepszym napastnikiem. Odchodził z ekstraklasy w połowie sezonu 2019/20, w którym w 18 meczach zdobył 14 goli dla Legii Warszawa. Pomimo tego, że grał tylko przez jedną rundę, zajął piąte miejsce w klasyfikacji strzelców! Z kolei rok wcześniej zmagał się z problemami kardiologicznymi, więc ominął go praktycznie cały sezon (to dowód na to, że potrafi wrócić do niezłej dyspozycji nawet po wielomiesięcznej przerwie). W rozgrywkach 2016/17 zdobył 10 bramek, gdy był wypożyczony do Ruchu Chorzów. Tak prezentuje się jego przygoda z ekstraklasą. A jak radził sobie w USA? W pierwszym sezonie, w 2020 roku, po raz pierwszy zerwał więzadła krzyżowe. Mimo tego zagrał w 14 meczach MLS, w których zdobył sześć goli. Po wyleczeniu kontuzji w 2021 roku zdobył trzy gole w 17 spotkaniach. W kolejnym sezonie dziewięć razy wpisywał się na listę strzelców, będąc przez większą część sezonu piłkarzem pierwszego składu. Najsłabszy był jego ostatni sezon w MLS, w którym zdobył jedną bramkę przed urazem. Statystyki nie są fenomenalne, ale też nie są tragiczne. Z pewnością pokazują, że Niezgoda, jeżeli w końcu znajdzie klub, będzie potrzebował czasu na to, żeby się odbudować. W polskiej lidze był niezłym piłkarzem, a w MLS – przeciętnym. Czy jednak którykolwiek z klubów – niezależnie od tego, czy polski, czy zagraniczny – zdecyduje się na podpisanie kontraktu z 29-latkiem, który nie grał w piłkę przez rok, jest po dwukrotnym zerwaniu więzadeł krzyżowych i – co najważniejsze – nie gwarantuje goli?

Kacper Janoszka