Sport

Zmiana lidera

Barcelona przegrała pierwszy mecz w sezonie i spadła z pierwszego miejsca na rzecz Królewskich.

Robert Lewandowski (z prawej) tym razem nie pomógł Barcelonie. Fot. PAP/EPA

HISZPANIA

Gdy Real Madryt w siódmej kolejce potknął się i przegrał derby z Atletico 2:5, kibice Królewskich mogli być załamani. W końcu do tego spotkania Los Blancos nie stracili punktu w lidze, a gdy tylko przyszło im się zmierzyć z lepszym rywalem, od razu ponieśli klęskę. Podopieczni Xabiego Alonso chcieli jednak jak najszybciej zrekompensować swoim fanom fatalną porażkę na stadionie Metropolitano. Dzięki temu najpierw wygrali 5:0 z Kajratem Ałmaty we wtorek, w ramach zmagań w Lidze Mistrzów, z kolei w sobotę pewnie pokonali Villarreal 3:1. Wszystkie bramki padły w drugiej połowie, a bohaterem madrytczyków został Vinicius.

Uśmiechnięty Vini

Brazylijczyk na początku sezonu schował się nieco w cieniu Kyliana Mbappe. Francuz strzelał co kolejkę i przykuwał uwagę widzów. W tym czasie jednak Vinicius się nie obijał. Zdobył trzy bramki, czterokrotnie asystował, pokazując, że jest w formie. Natomiast dopiero w sobotę zabłysnął na tyle, że bez wątpienia był najlepszym zawodnikiem na boisku. Po raz pierwszy wpisał się na listę strzelców w 47 minucie. Zszedł z piłką w pole karne i uderzył. Futbolówka odbiła się od obrońcy i wpadła do bramki. W późniejszym etapie zaskoczył defensywę rywali szybkością. Został sfaulowany w polu karnym, a następnie wykorzystał „jedenastkę”. – Jestem z niego bardzo zadowolony. Lubię oglądać uśmiechniętego Viniego, cieszącego się futbolem. Był bliski hat tricka, który tylko podkreśliłby jego doskonały występ – komentował poczynania Brazylijczyka trener Xabi Alonso. Fakt, że to właśnie Vinicius uderzał z „wapna”, był jednak czymś nietypowym. – To zawodnicy zdecydowali o tym, kto będzie wykonywał rzut karny. Podstawowym wykonawcą pozostaje Kylian Mbappe, bo ma dobre statystyki – powiedział szkoleniowiec. Mbappe w tym sezonie cztery razy uderzał z rzutu karnego (trzy razy w Lidze Mistrzów) i ani razu się nie pomylił. Postanowił jednak oddać piłkę koledze z zespołu, w ramach podziękowania za jego zasługi. Przy okazji przekazał mu kilka słów wsparcia w stresującej sytuacji, a następnie cieszył się wraz z nim ze zdobytej bramki. Po ostatnim gwizdku obaj zawodnicy wymienili się publicznymi uprzejmościami za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Zresztą Mbappe także dołożył cegiełkę do wygranej. Gdy po dwóch trafieniach Viniciusa Villarreal odpowiedział golem Georgesa Mikautadze, to właśnie Francuz postawił kropkę nad „i”. Po sprytnym podaniu Brahima Diaza trafił do niepilnowanej bramki, po raz dziewiąty w sezonie wpisując się na listę strzelców.

Pudło z karnego

Dzięki wygranej w sobotę Real powrócił na pozycję lidera, ponieważ w niedzielne popołudnie zawiodła Barcelona. Duma Katalonii przegrała z Sevillą 1:4. Spotkanie rozpoczęło się od błędu Ronalda Araujo, który nieodpowiedzialnie sfaulował rywala w polu karnym. Z takiego prezentu skorzystał Alexis Sanchez. Następnie prowadzenie podwyższył Isaac Romero, a ekipa Hansiego Flicka odpowiedziała dopiero pod koniec pierwszej odsłony meczu, golem Marcusa Rashforda. Ci, którzy wierzyli, że Blaugrana rozpocznie pościg po zwycięstwo po zmianie stron, byli w błędzie. Zespół co prawda miał okazje do wyrównania, ale z żadnej nie skorzystał. Najlepszą zmarnował Robert Lewandowski. Polski napastnik podszedł do wykonania rzutu karnego i… nawet nie oddał celnego uderzenia. To całkowicie podłamało Katalończyków, którzy jeszcze na ostatniej prostej stracili dwa gole. Był to bez wątpienia najsłabszy mecz w wykonaniu Barcy w tym sezonie.

Lewandowski wykonywał rzut karny po raz pierwszy od 17 lutego 2025 roku – wówczas golem z 11. metra zagwarantował Barcelonie wygraną z Rayo Vallecano (1:0). Był to natomiast jego 11. nietrafiony rzut karny w karierze. Po raz ostatni przestrzelił we wrześniu 2024 roku, podczas ligowej rywalizacji z Villarrealem. Wówczas pudło nie miało wpływu na wynik, ponieważ Barcelona wygrała 5:1. Tylko raz – poza niedzielnym starciem z Sevillą – zdarzyło się, że drużyna Lewandowskiego przegrała po tym, jak nie wykorzystał „jedenastki”. Miało to miejsce 7 września 2010 roku, gdy reprezentacja Polski mierzyła się Australią w meczu towarzyskim. Biało-czerwoni przegrali wówczas 1:2.

Kacper Janoszka

◾ Osasuna – Getafe 2:1 (1:1)

0:1 – Mayoral (23), 1:1 – Bretones (45+3), 2:1 – Catena (90)

◾  Real Oviedo – Levante 0:2 (0:1)

0:1 – C. Alvarez (30), 0:2 – Eyong (72)

◾  Girona – Valencia 2:1 (1:0)

1:0 – Wanat (18), 1:1 – D. Lopez (57), 2:1 – A. Martinez (63)

◾  Athletic – Mallorca 2:1 (1:0)

1:0 – I. Williams (9, karny), 1:1 – S. Costa (77), 2:1 – Rego (82)

◾  Real Madryt – Villarreal 3:1 (0:0)

1:0 – Vinicius (47), 2:0 – Vinicius (69, karny), 2:1 – Mikautadze (73), 3:1 – Mbappe (81)

◾  Deportivo Alaves – Elche 3:1 (0:0)

1:0 – Vicente (76, karny), 2:0 – T. Martinez (81), 2:1 – A. Silva (90+3), 3:1 – Boye (90+5)

◾  Sevilla – Barcelona 4:1 (2:1)

1:0 – A. Sanchez (13, karny),  2:0 – Romero (36), 2:1 – Rashford (45+7), 3:1 – Carmona (90), 4:1 – Adams (90+6)

◾  Espanyol – Betis 1:2 (1:0)

1:0 – Lozano (15), 1:1 – C. Hernandez (54), 1:2 – Ezzalzouli (63)

◾  Real Sociedad – Rayo Vallecano 0:1 (0:0)

0:1 – Espino (84)

Mecz Celta – Atletico zakończył się po zamknięciu numeru

1. Real M.

8

21

19:9

2. Barcelona

8

19

22:9

3. Villarreal

8

16

14:8

4. Betis

8

15

13:8

5. Sevilla

8

13

15:11

6. Elche

8

13

11:9

7. Athletic

8

13

9:9

8. Atletico

7

12

14:9

9. Espanyol

8

12

11:11

10. Alaves

8

11

9:8

11. Getafe

8

11

9:11

12. Osasuna

8

10

7:8

13. Rayo

8

8

8:10

15. Valencia

8

8

10:14

16. Oviedo

8

6

4:14

17. Girona

8

6

5:17

18. Celta

7

5

6:9

19. Sociedad

8

5

7:12

20. Mallorca

8

5

7:13

1-4 – LM, 5 – LE, 6 – LK, 18-20 – spadek

Czołówka strzelców

9 – Mbappe (Real M.) 
6 – Alvarez (Atletico) 
5 – Vinicius (Real M.), Eyong (Levante)