Sport

Zielony wiatr od morza

Nie skreślajcie Lechii Gdańsk! Żyje i nie poddaje się.

Po tym meczu jednemu radość, drugiemu smutek. Tomas Bobcek (z lewej) zdobył dwa gole dla Lechii, z kolei Jarosław Jach z Zagłębia- zawalił jedną z bramek. Fot. PAP/Przemysław Karolczuk

Lechia jeszcze niedługo przed wyjazdem do Lubina nie wiedziała nawet, czy jest sens jechać, bo za długi wobec Ruchu zawieszono jej licencję. Jako że zaraz potem jednak odwieszono – pojechała i… wygrała! Mecz był żywy, obu zespołom zależy przecież na punktach, oba nie chcą zsunąć się w pierwszoligową otchłań. Zsuwająca się Lechia w ostatniej chwili złapała dziś za nogę Zagłębie i wspinając się m.in. po plecach lubinian – ciągle ma nadzieję się uratować. W tej chwili do lubinian ma już tylko punkt straty! 

Dwa razy, a dobrze

Niewykorzystane sytuacje się mszczą. To porzekadło jest może i stare, ale jednak co tydzień znajduje potwierdzenie. Tym razem w Lubinie: w pierwszej połowie bardzo dobrze, bez zarzutu, spisywali się obaj bramkarze - Dominik Hładun z Zagłębia i Szymon Weirauch z Lechii. Obaj uratowali własne drużyny przed utratą co najmniej kilku kolejnych bramek. Więcej szczęścia i powodów do radości miał jednak bramkarz gości. W 26 minucie najpierw świetnie spisał się po uderzeniu Tomasza Pieńko, a zaraz potem przy strzale Damiana Dąbrowskiego. W rewanżu Zagłębie głupio straciło piłkę pod własną bramką. Dominik Hładun wprawdzie odbił piłkę po ostrej centrze ze skrzydła Camilo Meny, ale ta trafiła pod nogi Tomasa Bobceka, który przywalił tak, że nie było już co zbierać. VAR nie miał wątpliwości: uznajemy! W poprzedni weekend Lechia wygrała z Lechem właśnie po golu Słowaka. Wygląda na to, że się odblokował; wcześniej czekał na bramkę przez wiele miesięcy. Pierwsze ligowe trafienie zaliczył jeszcze w sierpniu, a potem się zaciął. Po dziesięciu minutach podwyższył Maksym Chłań. Ukrainiec miał przy tym trochę szczęścia, bo pomógł mu rykoszet. Piłka odbiła się od obrońcy i całkowicie zmyliła Hładuna.

Trzecia na dokładkę

W przerwie gospodarze dokonali dwóch zmian, ale nic to nie dało. Atakowali, strzelali, ale Weirauch był jak ściana. Tymczasem Jarosław Jach tak wybijał piłkę, że ta odbiła się od Bohdana Wjunnyka i Bobcek miał otwartą drogę w sytuacji sam na sam z Hładunem, z czego bezlitośnie skorzystał.

Lechia grała spokojnie i czekała na rozwój sytuacji. Miała jeszcze okazje na kolejne gole, ale ich już nie wykorzystała. Zagłębie jeszcze szarpało, ale już jakby bez wiary na urwanie choćby punktu, czemu w sumie trudno się dziwić. Miedziowych stać było jedynie na honorowego gola – po nienagannej centrze Tomasza Pieńko celną główką popisał się Mateusz Wdowiak.

(pacz)

OCENA MECZU ⭐

◼  Zagłębie Lubin – Lechia Gdańsk 1:3 (0:2)

0:1 - Bobcek, 30 min (bez asysty), 0:2 – Chłań, 39 min (asysta Wjunnyk), 0:3 – Bobcek, 55 min (asysta Wjunnyk), 1:3 - Wdowiak, 79 min (głową, asysta Pieńko)

ZAGŁĘBIE: Hładun 6 – Michalski 4, Ławniczak 4, Jach 4 – Pieńko 5, Dąbrowski 5, Makowski 2 (46. Ćorluka 2), Szmyt 5 (78. Woźniak niesklas.), Wdowiak 6 – Kurminowski 4, Mróz 2 (46. Fritzson 2). Trener Marcin WŁODARSKI. Rezerwowi: Abrahamsson, Dziewiatowski, Nalepa, Kolan, Kłudka, Matys.

LECHIA: Weirauch 8 – Piła 6, Pllana 6, Olsson 6, Kałahur 6 – Mena 5 (56. Carenko 2), Kapić 6, Neugebauer 6, Chłań 7 (78. Sezonienko niesklas.) – Bobcek 8 (89. Gueho niesklas.), Wjunnyk 7 (78. Głogowski niesklas.). Trener John CARVER. Rezerwowi: Chindris, Wendt, D’Arrigo, Wójtowicz.

Sędziował Marcin Kochanek (Opole) – 6. Asystenci: Michał Obukowicz (Warszawa), Maciej Majewski (Łódź). Widzów 2496. Czas gry 97 min (48+49). Żółta kartka Pieńko (81. faul)

Piłkarz meczu – Szymon WEIRAUCH.


MÓWIĄ LICZBY
ZAGŁĘBIE LECHIA
54 posiadanie piłki 46
8 strzały celne 7
9 strzały niecelne 8
7 rzuty rożne 8
2 spalone 1
6 faule 7
1 żółte kartki 0