Zgodnie z tradycją
Zespół trenera Ireneusza Mamrota wymęczył zwycięstwo w Łodzi i zmniejszył stratę do lidera z Niecieczy.
Gustav Engvall (z prawej) gola nie zdobył, ale wspólnie z kolegami cieszył się z wygranej. Fot. Miedź Legnica
Niedzielne starcie było jednak zupełnie nowym rozdaniem, w którym trudno było wskazać faworyta. Jako pierwsi zagrozili rywalom gospodarze, ale po kąśliwym strzale Michała Mokrzyckiego (26 min) bez zarzutu interweniował bramkarz „Miedzianki”, Jakub Wrąbel, który przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Goście odpowiedzieli trzy minuty później, ale Aleksander Bobek pewnie obronił strzał Gustava Engvalla. Minutę po tej akcji soczystym strzałem z dystansu próbował szczęścia Iwo Kaczmarski, lecz chybił celu. Najdogodniejszą okazję do zdobycia gola w pierwszej połowie mieli łodzianie - w 39 minucie Hiszpan Andreu Arasa, lecz jego strzał z kilku metrów zablokował obrońca Miedzi i gospodarze wywalczyli tylko rzut rożny,
W przerwie żaden z trenerów nie zdecydował się na dokonanie zmiany. Niewiele brakowało, by w 54 minucie podopiecznym trenera Jakuba Dziółki udało się w końcu zdobyć bramkę. Mocnym uderzeniem popisał się Antoni Młynarczyk, Wrąbel „wypluł” futbolówkę przed siebie, lecz zdołał naprawić swój błąd, zgarniając ją sprzed nóg szarżującego Arasy.
Wydawało się, że bliżsi zdobycia gola są gospodarze, tymczasem w 79 minucie nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji, gdy Łukasz Wiech zagrał ręką we własnym polu karnym. Sędzia Bartosz Frankowski pofatygował się do monitora i po analizie VAR-u podyktował rzut karny dla gości. Bośniak Adnan Kovaczević nie pomylił się przy uderzeniu z „wapna” i zespół trenera Ireneusza Mamrota objął prowadzenie. W 90 minucie mogło być pozamiatane, gdy Benedik Miocz po raz drugi umieścił piłkę w bramce ŁKS-u. Sędzia asystent Bartosz Kaszyński podniósł jednak chorągiewkę w górę sygnalizując spalonego i trafienie Chorwata nie zostało zaliczone. Arbiter główny przedłużył spotkanie o 5 minut, lecz łodzianie nie zdołali skorygować wyniku i komplet punktów pojechał do Legnicy.
Bogdan Nather
GŁOS TRENERÓW
Ireneusz MAMROT: - Pierwsze 20 minut zbyt nerwowe w naszym wykonaniu. Później nasza gra wyglądała lepiej, mieliśmy więcej posiadania piłki, natomiast w drugiej połowie mecz się wyrównał. Chcę pochwalić zespół za końcówkę, nie daliśmy się zepchnąć, kontrolowaliśmy grę.
Jakub DZIÓŁKA: - Cokolwiek powiem, to nie zmieni się nic, bo przegraliśmy mecz. Jest to nieakceptowalne. Pracowaliśmy na to, aby wygrać. Mieliśmy sporo sytuacji, aby doprowadzić do prowadzenia. Straciliśmy bramkę po rzucie karnym i zostaliśmy z niczym.
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ ŁKS Łódź - Miedź Legnica 0:1 (0:0)
0:1 - Kovaczević, 82 min (karny)
ŁKS: Bobek - Dankowski, Rudol, Wiech, Głowacki - Mokrzycki, Wysokiński (76. Kupczak), Hinokio (85. Terlecki) - Sitek (68. Norlin), Arasa (85. Pirulo), Młynarczyk (68. Mrvaljević). Trener Jakub DZIÓŁKA.
MIEDŹ: Wrąbel - Drina, Kovaczević, Grudziński, Hartherz - Kaczmarski (85. Drygas), Letniowski (85. Hajda) - Podgórski (77. Michalik), Miocz, Antonik (77. Bochnak) - Engvall (85. Walczak). Trener Ireneusz MAMROT.
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 5972. Żółte kartki: Kupczak - Grudziński, Kaczmarski, Michalik.
Piłkarz meczu - Jakub WRĄBEL.
711 MINUT (z doliczonymi) upłynęło od ostatniego gola strzelonego przez ŁKS na własnym boisku (17 września w meczu z Wisłą Kraków). Na wyjazdach w tym czasie zdobył 19 bramek.