Sport

Zgodnie z planem

Reprezentacja Jerzego Brzęczka wygrywając 2:0 z Czarnogórą, odniosła trzecie z rzędu zwycięstwo bez straty gola.

Antoni Kozubal już w 4 minucie otworzył wynik i... zasieki obronne Czarnogórców Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

ELIMINACJE ME U-21

Piłkarze z Bałkanów na mecz przy Nowej Bukowej mogli być dodatkowo zmobilizowani. Chcieli bowiem zmazać plamę; co tam plamę! - ujmę na honorze, jakiej dzień wcześniej doznała pierwsza reprezentacja Czarnogóry przegrywając w eliminacjach mistrzostw świata z Wyspani Owczymi aż 0:4. Jerzy Brzęczek pewnie nieco kurtuazyjnie mówił z kolei, że „każdy kolejny przeciwnik jest silniejszy". - Czarnogóra jest drużyną grającą bardziej bezpośrednio, bardzo dobrze wygląda fizycznie, jest agresywna w każdej fazie gry - wymieniał najsilniejsze strony przeciwnika. Mimo bardzo dobrego startu eliminacji zwracał uwagę, że jego zespól nie gra jeszcze perfekcyjnie. - Mimo tego, że nie straciliśmy bramki, mamy co analizować w defensywie. Przy lepszym przeciwniku możemy mieć problemy. Każdy mecz pisze swoją historię - przestrzegał przed Czarnogórą.

Nieszczęście Abramowicza

Wielkiego pecha na treningu poprzedzającym spotkanie miał Sławomir Abramowicz, który po starciu z Igorem Drapińskim uszkodził więzadło w łokciu. W tej sytuacji Brzęczek między słupkami postawił na Marcela Łubika. Pozostałe zmiany również wymuszone zostały urazami. Na prawą obronę za Wiktora Nowaka przesunięty został Marcel Krajewski, szansę gry od pierwszych minut otrzymał Kacper Urbański, pierwszym wyborem w ataku tym razem był Marcel Reguła.

Dwa szybkie nokdauny

Jeśli istnieje wymarzony scenariusz na rozpoczęcie meczu, to w piątek mieliśmy właśnie z takim do czynienia. Już w 4 minAntoni Kozubal urwał się prawą stroną, a gdy tylko miał trochę miejsca, przymierzył zza pola karnego tak, że piłka z pomocą słupka znalazła się w bramce. Przewaga naszej kadry w kolejnych minutach nie podlegała dyskusji, a kolejne trafienie było jedynie kwestią czasu. W 23 min Kozubal zapoczątkował akcję, która zakończyła się podwyższeniem wyniku. Tomasz Pieńko wystawił idealną piłkę Oskarowi Pietuszewskiemu, a będący w niesamowitym gazie gracz Jagiellonii umieścił ją w bramce niczym rasowy killer.

Zaciągnęli hamulec

W przerwie trener Goran Perisić zdecydował się na potrójną zmianę, ale obraz gry specjalnie się nie zmienił. Nawet jeśli goście stworzyli sobie groźniejszą sytuację, to albo nie mieli pomysłu na jej wykończenie, albo na ich drodze stał Łubik. Polacy też nieco obniżyli tempo zadowalając się dwubramkowym prowadzeniem wywalczonym do przerwy. W końcówce aż prosiło się o trzecią bramką, ale naszych zawodników dopadła dziwna indolencja strzelecka.

We wtorek młodzieżówkę czeka trudniejsze, wyjazdowe spotkanie ze Szwecją. Trzeba przyznać, że reprezentację Brzęczka w tych eliminacjach ogląda się naprawdę przyjemnie i można się spodziewać, że mecze z Włochami oraz Szwecją ściągną na trybuny większą liczbę kibiców. Niewiele ponad cztery tysiące kibiców w Katowicach nie robiło bowiem wielkiego wrażenia. Warto odnotować, że poczynaniom młodszych kolegów przyglądali się reprezentanci Jana Urbana.


◼ Polska - Czarnogóra 2:0 (2:0)

1:0 - Kozubal, 4 min (asysta Urbański), 2:0 - Pietuszewski, 23 min (asysta Pieńko),

POLSKA: Łubik - Krajewski, Matysik, Drapiński, Gurgul - Kowalczyk, Kozubal (71. Kocaba) - Pietuszewski (63. Faberski), Urbański (71. Duda), Pieńko (82. Kuziemka) - Reguła (63. Bogacz). Trener Jerzy BRZĘCZEK.

CZARNOGÓRA: Krijestarać - Vuković, Melentjlević, Dakić (77. Franeta), Vukotić - Vukanić (63. Juković), Miranović (46. Savović), Bulatović - Radusinović (46. Krivokapić), Knezević (46. Mrvaljević) - V. Perisić. Trener Goran PERISIĆ.

Sędziował Joonas Jaanovits (Estonia). Widzów 4274. Żółte kartki: Kowalczyk - Bulatović, Mrvaljević, V. Perisić, Melentijević; czerwona Bulatović (73., druga żółta).

Mariusz Rajek