Sport

Żeby nie było stresu

Kamil Stoch nie pojedzie na mistrzostwa świata. Ważniejszy jest komfort piątki zawodników powołanych przez Thomasa Thurnbichlera.

Grafika na związkowej stronie z kadrą skoczków na MŚ w Trondheim. Fot. PZN

SKOKI NARCIARSKIE

Kamil Stoch zadebiutował w mistrzostwach świata w 2005 roku w Oberstdorfie i potem nieprzerwanie w nich uczestniczył, kolejno w Sapporo (2007), Libercu (2009), Oslo (2011), Val di Fiemme (2013), Falun (2015), Lahti (2017), Innsbrucku i Seefeld (2019), Oberstdorfie (2021) i Planicy (2023). W imprezach tej rangi zdobył łącznie sześć medali: dwa złote, srebrny i trzy brązowe. Jeżeli doliczy się do tego medale olimpijskie (trzy złota i jeden brąz) i trzykrotne zdobycie Pucharu Świata, to trzeba go uznać za najbardziej utytułowanego polskiego skoczka. Fakt, 37-latek z Zębu ostatnie dwa sezony miał słabsze. W tym w Pucharze Świata zajmuje 36. miejsce, a najwyższe jego miejsce w konkursie to 14. W ostatni weekend jechał do Sapporo z obietnicą trenera Thomasa Thurnbichlera, że jak pokaże się z dobrej strony, to może liczyć na powołanie do reprezentacji na mistrzostwa świata w Trondheim. Wypadł tam przyzwoicie, bo był 22. i 16. Nie przekonało to jednak austriackiego szkoleniowca polskich skoczków.

Trener wczoraj ogłosił nazwiska tych, którzy znaleźli się w kadrze na norweskie mistrzostwa. Nie ma w niej Kamila Stocha, są za to Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł, Dawid Kubacki, Jakub Wolny i Piotr Żyła. „Decyzja o składzie na MŚ została podjęta na podstawie rankingu z Pucharu Świata oraz najlepszego indywidualnego wyniku w sezonie” – wyjaśnił Thurnbichler w komunikacie Polskiego Związku Narciarskiego. Można się z tym argumentem zgodzić, Wąsek jest w nim 14., Zniszczoł 24., Wolny 33., Kubacki 34. Żyła jest co prawda niżej od 36. Stocha, bo dopiero 39., ale... „Piotr jest obrońcą tytułu na normalnej skoczni, dlatego znalazł się w kadrze na mistrzostwa” – wytłumaczył trener. Dodajmy, że Żyła w konkursach na skoczni normalnej zdobywał złote medale w Oberstdorfie w 2021 roku i dwa lata później w Planicy.

Trudno jednak zrozumieć kolejny argument. Do Trondheim Thurnbichler – właśnie dzięki temu, że Żyła ma niejako „dziką kartę” – mógł zabrać sześciu skoczków, lecz nie skorzystał z tej możliwości. Dlaczego? „Powodem, dla którego zabieramy pięciu zawodników, jest to, że sztab trenerski chce stworzyć atmosferę pracy bez nadmiernej rywalizacji wewnętrznej. Poziom stresu na tak dużej imprezie i tak jest już wystarczająco wysoki”. To stwierdzenie daje pole do przypuszczeń, że Austriak po prostu nie miał chęci Stocha zabrać. Może ma żal, że ten wybrał pracę z własnym sztabem szkoleniowym – z Michalem Doleżalem na czele, a nie z nim...

Na koniec jest pochwała i próba zmobilizowania naszego trzykrotnego mistrza olimpijskiego. „Kamil pokazał pewną poprawę w Sapporo. […] Powiedziałem mu, aby kontynuował treningi, ponieważ po mistrzostwach świata nadal istnieje szansa na zakwalifikowanie się do drużyny na ostatnią część sezonu”. 

Czy Kamil Stoch uwierzy w tę deklarację?

(awa)