Ze wsparciem Orbana
TSC Backa Topola to ostatni reprezentant serbskiej Super Ligi w europejskich pucharach.
TSC Backa Topola to klub sponsorowany przez węgierski koncern paliwowy MOL. Fot. Wojciech Dobrzyński/PressFocus
Węgierskie inwestycje
Klub, na który woła się w Serbii TSC, dopiero w 2019 roku po raz pierwszy awansował do serbskiej futbolowej elity. Już w swoim pierwszym sezonie pokazał się z dobrej strony, bo pod okiem trenera Zoltana Sabo skończył na czwartym miejscu. Z biegiem czasu wyniki były jeszcze lepsze, bo zdobył wicemistrzostwo kraju, plasując się za mocarstwową Crveną Zvezdą (34-krotny mistrz Jugosławii, a potem Serbii) w 2023, a w poprzednim roku zajął trzecią lokatę. W bieżących rozgrywkach ekipa nie radzi sobie jednak najlepiej. TSC po 22 kolejkach jest ledwie na dziewiątym miejscu. Jeśli tak skończyłby rozgrywki, będzie walczył w grupie spadkowej. Do końca sezonu zasadniczego zostało jednak jeszcze osiem kolejek i wiele może się zdarzyć. W sobotę jednak TSC przegrał 1:4 z trzecim w tabeli zespołem Mladost Lucani, do którego traci osiem punktów.
Skąd tak dobre wyniki klubu w ostatnich latach? Stoi za nimi szef klubu Janos Zsemberi. To bardzo bogaty przedsiębiorca i dobry organizator, co udowadnia w klubie, który w dużej mierze reprezentuje węgierską mniejszość w północnej Serbii, w autonomicznej prowincji Wojwodina. Zsemberi zyskał wsparcie i zaufanie Ferenca Aroka, byłego trenera reprezentacji Australii, który w poprzedniej dekadzie był doradcą premiera Węgier Viktora Orbana w sprawach futbolu (Arok zmarł w wieku 88 lat w 2021 roku). To on przekonał polityka do zainwestowania w klub, którego sponsorem jest węgierski potentat z branży paliwowej, firma MOL. Węgrzy zainwestowali tam 14 mln euro, a w 2021 powstał nawet wybudowany ze węgierskie forinty nowy, funkcjonalny stadion o pojemności 4500 miejsc. – Węgierski rząd mocno nas wspiera. Możemy liczyć na pomoc i wsparcie ze względu na liczną mniejszość węgierską, która mieszka w rejonie Backi i w samej miejscowości. Jesteśmy jednak klubem serbskim – podkreśla Janos Zsemberi, który inwestuje w klub od 2013 roku. Zsemberi jest jednocześnie wysoko we władzach serbskiej federacji piłkarskiej.
Pucharowe doświadczenie
TSC gra w europejskich pucharach regularnie od kilku lat. W 2020 roku w II rundzie kwalifikacji Ligi Europy odpadł po karnych z silnym rumuńskim FCSB (dawna Steaua). W poprzednim sezonie grał nawet w eliminacjach Champions League, ale w starciu z Bragą Serbowie nie mieli nic do powiedzenia. W Lidze Europy w grupie udało się za to zremisować 2:2 z późniejszym triumfatorem w Lidze Konferencji Olympiakosem. W tym sezonie w LK ekipa z Serbii pokonała Lugano, armeński Noah i zremisowała z St.Gallen. To wystarczyło do awansu do baraży o udział w 1/8 finału.
Michał Zichlarz
Polsko-serbskie konfrontacje
Nie było ich wiele. Jesienią 2007 roku, w I rundzie Pucharu UEFA, Dyskobolia Grodzisk nie dała rady Crvenej Zveździe, dwa razy przegrywając 0:1. To belgradczycy, a nie wielkopolski klub, grali potem w fazie grupowej (bez powodzenia, bo przegrali wszystkie cztery mecze). Latem 2016 roku znacznie lepiej z Serbami poradziło sobie Zagłębie Lubin prowadzone przez Piotra Stokowca. Po remisie w II rundzie eliminacji z Partizanem Belgrad 0:0, taki sam wynik po 120 minutach był w Lubinie. O awansie decydowały karne, które lepiej wykonywali „Miedziowi” (4:3). Bohaterem był bramkarz Martin Polaczek, który obronił dwa strzały. Ostatnia polsko-serbska konfrontacja zakończyła się pewną wygraną (3:0) Legii z TSC Backa Topola na jej terenie 24 października zeszłego roku.
(zich)