Sport

Zasłużył na szansę

Dzięki zmianie barw klubowych Michał Skóraś odbudował się w lidze belgijskiej i po ponad roku przerwy wrócił do reprezentacji Polski.

Michał Skóraś z uśmiechem na ustach powrócił do reprezentacji. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

Michał Skóraś zadebiutował w reprezentacji Polski 22 września 2022 roku w meczu Ligi Narodów przeciwko Holandii (0:2). Czesław Michniewicz dał mu szansę, wpuszczając go na boisko na ostatnie kilkanaście minut. Wówczas zawodnik urodzony w Jastrzębiu-Zdroju był piłkarzem Lecha, ówczesnego mistrza Polski. Nieźle rozpoczął sezon, przed debiutem w pierwszej reprezentacji zdobywając trzy gole w ekstraklasie i zaliczając asystę. Ponadto grał z Lechem w Lidze Konferencji, w której na „dzień dobry” zdobył po jednej bramce w meczach z Villarrealem (3:4) i Austrią Wiedeń (4:1). Jego dobra forma nie mogła pozostać niezauważona przez selekcjonera. Na powołanie po prostu zasłużył. Zaledwie dwa miesiące po meczu z Holandią poleciał z reprezentacją na mundial do Kataru, gdzie zagrał 45 minut w rywalizacji z Argentyną (0:2). Wydawało się, że z czasem stanie się bardzo ważnym elementem zespołu, ale od tego momentu zagrał w sumie tylko w siedmiu meczach u Fernando Santosa i Michała Probierza, zaledwie dwa razy od pierwszej minuty. Po raz ostatni w narodowych barwach wystąpił 25 czerwca 2024 roku, w starciu z Francją podczas mistrzostw Europy (1:1).

Wiosną 2023 roku Skóraś zmienił barwy klubowe i wyprowadził się z Polski do Belgii. Początki w Clubie Brugge były całkiem obiecujące. W sezonie 2023/24 regularnie występował w Jupiler Pro League, a także w Lidze Konferencji. Jedynym jego problemem był brak „liczb”. W pierwszym sezonie we wszystkich rozgrywkach rozegrał 47 meczów (2000 minut), w których cztery razy wpisywał się na listę strzelców i zaliczył osiem asyst. W sezonie 2024/25 jego rola w zespole znacząco się jednak zmniejszyła. W 41 spotkaniach (w tym w pięciu Ligi Mistrzów) rozegrał nieco ponad 1000 minut. W tym czasie zdążył zdobyć dwa gole w Pucharze Belgii, ale na tym jego dokonania ofensywne się zakończyły. Przez cały sezon nie zanotował ani jednej asysty. Jego przygoda w ekipie aktualnego wicemistrza Belgii musiała się zakończyć. Choć bieżące zmagania rozpoczął jeszcze w Clubie Brugge, to po szóstej kolejce przeniósł się do KAA Gent.

W ciągu pięciu spotkań w nowych barwach już poprawił statystyki z poprzednich rozgrywek. W Gandawie w krótkim czasie zdobył dwa gole i zaliczył trzy asysty. Bardzo szybko stał się ważną częścią zespołu, który z nim na pokładzie stracił punkty tylko raz, z Anderlechtem (0:1) w drugiej połowie września. W pozostałych spotkaniach – podkreślmy, że w każdym od momentu transferu znalazł się w wyjściowym składzie – Skóraś cieszył się z wygranej. Gent znajduje się na razie na czwartym miejscu z punktem straty do trzeciego Anderlechtu. – Dobrze wkomponowałem się w zespół. A najważniejsze, że znów gram w piłkę; nie zapomniałem, jak to się robi! – mówił z uśmiechem na ustach pod katowickim hotelem Monopol. – Nie ukrywam, że po cichu liczyłem na to powołanie.

25-latek rzeczywiście został zauważony przez selekcjonera Jana Urbana, który po raz pierwszy powołał go na zgrupowanie – nie tylko z uwagi na kontuzję Nicoli Zalewskiego. Opiekun reprezentacji nie przekreśla Skórasia w walce o miejsce w wyjściowej jedenastce na mecze z Nową Zelandią i Litwą. – To wspaniały moment, gdy możesz przyjechać na kadrę. Nie było mnie przecież długi czas, więc bardzo się z tego powodu cieszę. I cieszę się, że jestem na dobrej drodze – podkreślał pierwszego dnia zgrupowania.

Kacper Janoszka


Selekcjoner o Skórasiu

– Dobrym początkiem sezonu Michał Skóraś zasłużył na to, żeby dostać szansę.  Po zmianie klubu zaczął grać bardzo dobrze. Potwierdza to bramkami i asystami. Może tak być, że wyjdzie w pierwszym składzie – w Chorzowie, ale może także w Kownie. Nie jest to tajemnica, bo wiemy, kto nam wypadł. To, czy zagra, zależy jednak tylko od niego. Wiem, że jest tego świadomy. 

Radość odzyskana! – euforia Michała Skórasia po ligowym zwycięstwie Gentu z Cercle Brugge. Zaliczył w nim gola i dwie asysty! Fot. IMAGO / Press Focus