Sport

Zaskakujący transfer

W poniedziałek, w ostatnim dniu okienka transferowego, częstochowscy wiceliderzy ekstraklasy kupili jednego i sprzedali drugiego zawodnika.

Blef czy prawda – to wie tylko Kacper Trelowski. Fot. Michał Kość / Press Focus

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

W ostatnich godzinach polskiego „Deadline Day”, czyli zimowego okienka, Raków pozyskał na zasadzie transferu definitywnego ze Śląska Wrocław młodzieżowego reprezentanta Polski Adama Basse. 17-letni napastnik podpisał w Częstochowie umowę obowiązującą do końca 2027 roku. Nieoficjalnie mówi się, że podstawowa kwota za transfer wyniosła ponad milion złotych (około 250 tysięcy euro). Oprócz tego w umowie zawarto potencjalne premie. Basse jest trzecim zimowy nabytkiem „Medalików”. Wcześniej kadrę wicelidera ekstraklasy wzmocnili Leonardo Rocha oraz Ibrahima Seck.

Nowojorska melodia przyszłości

Basse urodził się 4 listopada 2007 roku w Nowym Jorku. Wpasowuje się w profil napastnika, z którego chętnie korzysta Marek Papszun. 17-latek ma blisko dwa metry wzrostu, dokładnie 196 cm. Występował w amerykańskich juniorskich zespołach Curtis Warriors, Cedar Stars i New York City FC. W tym ostatnim był również zawodnikiem rezerw. W sierpniu 2024 roku przyszedł do Śląska, a w pierwszej drużynie zadebiutował 26 października w domowym starciu z... „Medalikami”. Łącznie rozegrał trzy mecze w najwyższej klasie rozgrywkowej (zaliczył w nich tylko 33 minuty), a także dwa w trzecioligowych rezerwach. Jest młodzieżowym reprezentantem Polski. W listopadzie zadebiutował w reprezentacji do lat 18. Zagrał z Anglią (3:1, strzelił gola) oraz Belgią (1:0). Klub nie poinformował, czy młody napastnik od razu trafi do pierwszej drużyny, choć Raków nie słynie ze stawiania na młodzieżowców – w klasyfikacji Pro Junior System zdobył w tym sezonie... zero punktów. – Debiut w ekstraklasie był bardzo ważnym momentem w mojej przygodzie z piłką, a także dla wspierających mnie rodziców. Teraz cieszę się, że jestem w Rakowie. Myślę, że to bardzo dobry krok dla mnie. Jestem przekonany, że tutaj zrobię kolejny krok do przodu, rozwinę się fizycznie, mentalnie, taktycznie – tymi słowami nastoletni nowojorczyk przywitał się z częstochowskimi kibicami.


Widzew przejął Czyża


W dniu zamknięcia się okienka transferowego po trzech latach gry opuścił Częstochowę Szymon Czyż, zostając zawodnikiem Widzewa. 23-letni środkowy pomocnik trafił do łódzkiego klubu w ramach transferu definitywnego. Jego kontrakt z Widzewem ma obowiązywać przez 1,5 roku. Umowa zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.

Czyż w polskiej ekstraklasie występował w Warcie Poznań, Górniku Zabrze i Rakowie. Do tego ostatniego dołączył w styczniu 2022 roku. W czerwono-niebieskich barwach zadebiutował w domowym spotkaniu przeciwko ekstraklasowej jeszcze wtedy Wiśle Kraków (2:0). W poprzednim sezonie na wypożyczeniu z Rakowa do Górnika zagrał w 24 meczach drużyny z Zabrza i zdobył dla niej cztery gole. W maju ubiegłego roku uszkodził więzadło krzyżowe w kolanie i z tego powodu w tym sezonie nie pojawił się jeszcze na boiskach ekstraklasy.

Zbigniew Cieńciała

Fortel „Medalików?

Od pierwszych minut spotkania z Górnikiem Zabrze bramkarz Rakowa nudził się niemiłosiernie. Zresztą tak było do końca meczu, ponieważ słabo tego dnia dysponowani ofensywnie „Trójkolorowi” przez 90 minut nie oddali celnego strzału na jego bramkę (!). Moment konsternacji widowni – czytaj udzielania pomocy Kacprowi Trelowskiemu – wykorzystał trener Marek Papszun, wyrysowując na tablicy przy linii pozostałej dziesiątce zawodników zmianę taktyki. W istocie po przymusowej przerwie gospodarze odzyskali inicjatywę, przejęli kontrolę nad meczem i jeszcze przed przerwą zdobyli – jak się na koniec okazało – dającą im komplet punktów złotą bramkę. Taktyczny geniusz częstochowskiego szkoleniowca rozszyfrował na konferencji prasowej Jan Urban, twierdząc, że „Trelu” symulował kontuzję – ten wyraz trener Górnika z pomocą czterech palców umieścił w cudzysłowie – po to, by Papszun mógł błyskawicznie skorygować ustawienie i uporządkować grę zespołu.

Zapytany o taką interpretację wydarzeń trener Rakowa najpierw zaprzeczył takim boiskowym, rzecz jasnadozwolonym sztuczkom, po czym już z szerokim uśmiechem skomentował rzekomy fortel. – Nie wiem, co tam się wydarzyło. Janek przecenia nasze możliwości, że w parę sekund uda się wszystko odwrócić. Oczywiście korzysta się z takich przerw, to naturalne, ale to tak nie działa, że w 30 sekund czy minutę zmieni się oblicze meczu.

ZC