Zaskakująca oferta z Turcji
Besiktas Stambuł chciał dokonać transferu napastnika mistrzów Polski, Afimico Pululu, ale...
Napastnikiem Jagiellonii Afimico Pululu (z prawej) interesuje się kilka klubów europejskich. Fot. Marta Badowska / Press Focus
Nie ma chyba odważnego, który zakwestionowałby tezę, że w bieżących rozgrywkach Afimico Pululu jest jednym z kluczowych zawodników mistrza Polski. Niespełna 26-letni napastnik do tej pory strzelił 15 goli w 31. meczach. Na ten dorobek piłkarza urodzonego w stolicy Angoli, Luandzie, składają się: siedem trafień w 17 spotkaniach PKO BP Ekstraklasy, dwa gole w czterech meczach Ligi Mistrzów, pięć bramek w sześciu potyczkach Ligi Konferencji Europy oraz jeden gol w dwóch grach Pucharu Polski. Tyle samo goli strzelił w zespole trenera Adriana Siemieńca Hiszpan Jesus Imaz Balleste, z tą różnicą, że w rozgrywkach ligowych 12 razy wpisał się na listę zdobywców bramek. W Lidze Mistrzów strzelił trzy gole, w Lidze Konferencji i Pucharze Polski po jednej bramce.
Łakomy kąsek
Nic zatem dziwnego, że bramkostrzelny napastnik wpadł w oko kilku europejskim klubom. W ostatnim czasie parol na niego zagięli działacze tureckiego Besiktasu Stambuł (zajmuje w tabeli SuperLig dopiero szóste miejsce ze stratą 22 punktów do lokalnego rywala, Galatasarayu). Pululu byłby partnerem w ataku włoskiego snajpera, Ciro Immobile. Ewentualna przeprowadzka snajpera „Jagi” do Turcji nie byłaby jednak prostą operacją, lecz skomplikowaną, a być może wręcz niemożliwą. Owszem, Besiktas jest gotów zaoferować za napastnika Jagiellonii 2,5 mln euro, ale jest mało prawdopodobne, by taka suma zadowoliła kierownictwo „Dumy Podlasia”. To po pierwsze. Po drugie – okienko transferowe w Turcji zamknęło się wczoraj (11 lutego), więc wątpliwe, by tak szybko doszło do sfinalizowania ewentualnej transakcji. Po trzecie wreszcie – Pululu jest bardzo ważnym ogniwem w ekipie trenera Adriana Siemieńca, więc transfer raczej nie wchodził w rachubę. Jagiellonia w rozgrywkach ligowych walczy bowiem o obronę mistrzowskiego tytułu, a poza tym w czwartek czeka ją potyczka w 1/16 finału Ligi Konferencji Europy z serbskim zespołem FK TSC Baczka Topola.
Dyrektor sportowy Jagiellonii Łukasz Masłowski przyznał w programie „Cafe Futbol”, że Afimico Pululu wzbudza duże zainteresowanie innych klubów europejskich (ponoć do „Jagi” wpłynęła oferta z Bundesligi), ale piłkarz pragnie zostać w Jagiellonii przynajmniej do końca bieżącego sezonu. Kontrakt piłkarza rodem z Angoli (ma również obywatelstwo Francji) z klubem z Białegostoku obowiązuje do 30 czerwca przyszłego roku.
Wyczyścić głowy
W piątek Jagiellonia nieoczekiwanie przegrała w Mielcu z miejscową Stalą (1:2), co na pewno – w perspektywie czwartkowej konfrontacji w Lidze Konferencji Europy – nie podniosło morale podopiecznych Adrian Siemieńca. Niektórzy z nich dosyć długo „rozdrapywało ranę”. – Jagiellonia jeszcze nigdy nie wygrała na wyjeździe ze Stalą Mielec – przypomniał obrońca „Żółto-czerwonych”, Mateusz Skrzypczak. Trudno gra się w Mielcu, szczególnie o tej porze roku. Musimy przełamać niemoc tego terenu w następnym meczu. W pierwszej połowie za bardzo sobie utrudnialiśmy grę, mieliśmy grać bardziej bezpośrednio. Stal była bardziej konkretna w tym czasie i zdobyła więcej goli. Nie byłem zaskoczony, że Stal się cofnęła i chciała bronić korzystnego wyniku. Mielczanie nie dopuścili nas do zbyt wielu sytuacji. Potrafimy walczyć i musimy być gotowi na walkę w każdym meczu. Na pewno w czwartkowym pojedynku z Baczką Topola musimy zagrać o niebo lepiej, jeżeli chcemy przeskoczyć tę przeszkodę i zameldować się w 1/8 finału Ligi Konferencji Europy.
Bogdan Nather