Zapomnieli o strzelaniu
Dwa mecze, 180 minut i… dwa celne uderzenia - to ostatni bilans „Górników”...
5 spotkań wiosną i 4 punkty. Piłkarze Górnika miny mają nietęgie. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
Po wygranej z Radomiakiem w 20. kolejce, następne spotkania z Rakowem i Cracovią miały pokazać, w którą stronę w tym sezonie pójdzie drużyna Jana Urbana.
Kiepska wiosna
Jak pokazują wyniki, raczej nie w dobrą stronę. Po świetnej końcówce wiosennych zmagań i czterech wygranych z rzędu, 30 punktach i 6. miejscu na koniec 2024 roku, wydawało się, że zabrzanie – jak w końcówce poprzedniego sezonu – włączą się do walki o coś więcej niż tylko środek tabeli. Jednak po ostatnich meczach widać, że niewiele z tego będzie. Po części klub sam zgotował sobie taki los - kolejną kadrową rewolucją. Odeszło kilku ważnych zawodników (Rasak, Wojtuszek), a przyszło pół tuzina zagranicznych piłkarzy, z których na razie nikt nie gra w pierwszym składzie! To są te wzmocnienia, o których w grudniu mówił dyrektor Łukasz Milik?
Jak mówi trener Urban, na wszystko trzeba czasu i… jakości.. Może ponownie przytrafi się seria wygranych, ale może być za późno, żeby coś osiągnąć. Na koniec sezonu 2023/24 Górnik zajmował 6. lokatę. Teraz powtórzenie tego wyniku może być trudne. Cztery punkty w pięciu meczach to kiepski bilans, jeśli marzy się o czymś więcej w drugiej części rozgrywek.
Brakuje jakości
- Spokojny byłem przed meczem i w trakcie całej pierwszej połowy. Tak to miało wyglądać, tak chcieliśmy grać. Cracovia chciała przeprowadzać kontrataki, ale szybko te próby przerywaliśmy. Zabrakło tylko bramki. Po przerwie być może uwierzyliśmy, że rywal jest słaby. Sami sobie strzeliliśmy bramkę. Rafał chciał zablokować strzał i w efekcie był gol samobójczy. Musieliśmy zaryzykować, chociaż wiedzieliśmy, że rywal będzie miał więcej przestrzeni do ataków. Na różne sposoby próbowaliśmy atakować. Frustrujący jest fakt, że tak dużo kosztuje nas zdobycie bramki w rundzie rewanżowej. Mamy wielki problem. Moim zdaniem rywal nie zasłużył na zwycięstwo, ale wywiózł z Zabrza trzy punkty – komentował po przegranej 0:1 z Cracovią trener Jan Urban.
Z opinią szkoleniowca nie można się do końca zgodzić. Jeżeli gra jest dobra, zespół długo utrzymuje się przy piłce (z Cracovią 61 proc. posiadania), to czemu jest tak mało strzałów, o golach już nie wspominając? – Żeby odwrócić przebieg meczu, trzeba strzelać bramki. Po stracie dalej próbowaliśmy, staraliśmy się uderzać, ale nie zdobywamy bramek. Lukas Podolski z racji wieku będzie ich strzelał coraz mniej. Brak Luki Zahovicia w dobrej dyspozycji też robi swoje. Nie grał z Rakowem, bo był chory i było to widać, choć teraz i tak miał najlepszą okazję, bo trafił w słupek. „Isma” (Taofeek Ismaheel – red.) położył obrońcę trzy razy w 10 minucie, ale bramki nie strzelił. Takich sytuacji, kiedy brakuje wykończenia, spokoju, zimnej głowy, jest sporo. Ale co to jest? To jest jakość, nic więcej. Tego nam brakuje – tłumaczy obrazowo doświadczony szkoleniowiec.
Michał Zichlarz