Sport

Zachwiała się, ale przetrwała

Iga Świątek wydarła wygraną z bombardierką Lindą Noskovą i w ćwierćfinale w Dausze zmierzy się z Jeleną Rybakiną. Smutne urodziny Magdy Linette.

Wiceliderka rankingu miała problemy, ale przetrwała i awansowała w Katarze do ćwierćfinału. Fot. IMAGO/Pressfocus

W „tysięczniku” w stolicy Kataru nie ma już m.in. liderki rankingu Aryny Sabalenki, przegrały także tenisistki numer 3 i 4 na świecie, czyli Coco Gauff i Jasmine Paolini, jednak wciąż pozostaje w turnieju niepokonana od 2022 roku i 14 kolejnych meczów Iga Świątek. 23-letnia Polka przeżywała w środę trudne chwile w potyczce z nieustraszoną Lindą Noskovą, ale ostatecznie po dwóch i pół godzinie atomowych wymian zza linii wydarła zwycięstwo w 1/8 finału z Czeszką (33. WTA) 6:7 (1-7), 6:4, 6:4. Krok po kroku zbliża się do czwartego tytułu z rzędu!

We wtorek Iga mocno się jednak zachwiała, bo 20-letnia Noskova lubi i potrafi z nią grać. Rok temu sprawiła sensację, eliminując ówczesną numer 1 na świecie już w 3. rundzie Australian Open. Co prawda potem Czeszka trzy razy przegrała z Polką, ale dwie ostatnie potyczki były „na noże”.

Ależ ona serwowała!

Nie inaczej było tym razem w Dausze. Tenisistka z Vsetina była w środę fenomenalnie wprost dysponowana serwisowo. Jednego gema wygrała, serwując 4 asy z rzędu (!), w pierwszym secie miała ich łącznie aż 9, plus kilka takich podań, po których Świątek ledwie otarła piłkę rakietą. Z kolejnymi udanymi akcjami Noskovej – która pewnie wygrała tie breaka w pierwszej partii - rosła frustracja faworytki, która aż krzyczała na siebie „Iga!”. To był pierwszy przegrany set Polki w Dausze od drugiej rundy w 2022 roku - po 25 kolejnych wygranych!

Nie była dumna z siebie

Na szczęście w kolejnych setach podopieczna Wima Fissette’a opanowała złe emocje, spadł też poziom gry Noskovej, choć zakończyła mecz z 16 asami. W decydującej partii zdecydowało przełamanie serwisu Czeszki przy stanie 4:4 i przy swoim podaniu Polka zakończyła katorżniczą robotę.

- Linda serwowała fantastycznie, nie dotykałam piłek przez dwie minuty, to było frustrujące. Nie jestem dumna z siebie, narzekałam na wszystko, długo zajęło mi skupienie się na pracy. Ale cieszę się, że docisnęłam w kolejnych setach, bo wiedziałam że nie da się grać tak jak Linda przez cały mecz i będę miała swoje szanse – podsumowała Świątek.

Rewanż za finał

Jak równy był to mecz, niech zaświadczy statystyka – obie tenisistki miały podobną liczbę uderzeń wygrywających (38:37 dla Igi), a Noskova wygrała w sumie o 3 punkty więcej (98:101), ale popełniła nieco więcej błędów - 37 do 25 Polki.

O półfinał Świątek zmierzy się z Jeleną Rybakiną, będzie to mecz dwóch najwyżej rozstawionych, które zostały w turnieju. Rozstawiona z „piątką” tenisistka z Kazachstanu wygrała w środę ze Słowaczką Rebeccą Sramkovą 7:6 (7-1), 6:2. Rok temu w finale Polka pokonała właśnie Rybakinę 7:6 (10–8), 6:2, ale w bilansie bezpośrednich spotkań jest nieznacznie gorsza 3-4. Panie mierzyły się już w tym roku, w drużynowym United Cup po zaciętym spotkaniu Iga wygrała w Sydney 7:6 (7-5), 6:4.

Urodzinowa porażka

Niestety, nie będzie dwóch Polek w ćwierćfinale. Magda Linette - która awansowała do 1/8 finału, wygrywając „derby Polski” z Magdaleną Fręch - nie sprawiła sobie prezentu na 33. urodziny i przegrała z Ukrainką Martą Kostjuk (21. WTA) 4:6, 2:6. Podopieczna katowiczanki Sandry Zaniewskiej rundę wcześniej wyrzuciła z turnieju Coco Gauff i Linette też nie miała z nią wiele do powiedzenia. Poznanianka przy stanie 0:3 poprosiła o przerwę medyczną, wskazując na ból mięśniowy uda. Widać było również, że ma problemy z uchwytem. Po powrocie na kort Magda wygrała dwa gemy z rzędu i serwowała na wyrównanie, ale została wówczas ponownie przełamana, po czym Kostjuk bez straty punktu utrzymała podanie i nie wypuściła już zwycięstwa z rąk.

Tomasz Mucha