Zachować dobry poziom
Przed meczem z Koroną trener Ante Szimundża ma niemal komfortową sytuację kadrową.
Ante Szimundża mimo trudnej sytuacji zespołu zachowuje olimpijski spokój. Fot. Tomasz Jastrzębowski/PressFocus
W rundzie jesiennej wicemistrz Polski zremisował na własnym stadionie z Koroną Kielce 1:1. Goście byli bliscy wywiezienia kompletu punktów ze stolicy Dolnego Śląska, bo w 87 minucie objęli prowadzenie po strzale głową Hiszpana Adriana Dalmau. Wyrównującego gola dla gospodarzy zdobył w 93 minucie czeski pomocnik Petr Schwarz.
Muszą być czujni
Do sobotniej potyczki w Kielcach zespół z Oporowskiej przystąpi z przysłowiowym nożem na gardle. Ewentualna porażka z Koroną poważnie zredukuje szanse wrocławian na utrzymanie. Trener Śląska Ante Szimundża jest jednak optymistą. - Jeżeli patrzy się na mecze tylko pod względem zdobytych punktów, to można pomyśleć, że jest już stabilnie – powiedział słoweński szkoleniowiec. - Musimy być jednak czujni, mamy przed sobą wiele meczów i cały czas musimy zachowywać prawidłowy poziom oraz właściwe myślenie. Należy dobrze podejść do spotkania w Kielcach. Jedna wygrana, czy przegrana nie zmienia tego, że ciężko pracujemy na treningach. Jak mówiłem po meczu w Radomiu, widzę światełko w tunelu. Jeżeli uważamy, że presja jest problemem, to sport nie jest dla nas właściwym miejscem. Rozmawiałem o tym z zawodnikami. Presja sportowa to przywilej. Chcemy konkurować i w ten sposób zamierzamy podejść do meczu z Koroną.
Pozytywny ból głowy
Przed sobotnią potyczką i trener Szimundża może mieć ból głowy z zestawieniem wyjściowej jedenastki. Po kartkowej pauzie do jego dyspozycji będą obrońca Serafin Szota oraz pomocnik Peter Pokorny. - Poza tą dwójką dostępny jest już Aleks Petkow, który cały tydzień trenował - powiedział trener wrocławian. - Nasza kadra jest poszerzona, a to dobra wiadomość, że jest konkurencja o miejsce w składzie. Mam jeszcze trochę czasu na podjęcie ostatecznych decyzji. Nie potwierdzam zmian, ani ich nie wykluczam. Petkow wraca do nas po kontuzji i jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Szymon Rygiel wróci do drugiego zespołu. Zawsze jestem usatysfakcjonowany, jeżeli mam 20 zawodników walczących o miejsce w składzie. Musimy akceptować rzeczy, na które nie mamy wpływu - jak kontuzje, czy zawieszenia. Piłkarze, którzy grali z Widzewem, jak Macenko czy Baluta, pokazali się z dobrej strony.
W tej chwili Korona wyprzedza zespół z Oporowskiej w tabeli o dziewięć punktów. To pokaźna zaliczka. - Spodziewam się bardzo trudnego meczu - stwierdził Ante Szimundża. - Korona to agresywny zespół i jeżeli nie odpowiemy na tym samym poziomie, będziemy mieli problem. Musimy jednak myśleć o sobie i zaakceptować sposób, w jaki grają piłkarze Korony. Musimy się po prostu do nich dostosować.
Napastnik ze Skandynawii
W czwartek nowym zawodnikiem Śląska został Henrik Udahl, który 12 stycznia skończył 28 lat. Norweg trafił do klubu z Oporowskiej na zasadzie wypożyczenia, które będzie obowiązywało do końca obecnego sezonu i bez możliwości wykupu. Najnowszy nabytek wrocławian ma za sobą 104 mecze w Eliteserien, czyli najwyższej klasie rozgrywkowej w Norwegii, w której 20 razy wpisał się na listę strzelców i zanotował 10 asyst. W ostatnim czasie napastnik reprezentował barwy Hamarkameratene, 12. drużynie w norweskiej ekstraklasie w ubiegłym roku. W poprzednim sezonie w 33 meczach zdobył 5 goli, dokładając 3 asysty. - Poszukiwaliśmy zawodnika, który wzmocni linię ataku - powiedział dyrektor sportowy Śląska, Rafał Grodzicki. - Taki ruch był konieczny, gdy poważnej kontuzji doznał Jakub Świerczok. Henrik Udahl pasuje do profilu naszej drużyny i po analizie pionu sportowego oraz sztabu szkoleniowego Ante Szimundży zdecydowaliśmy się na niego postawić. To silny zawodnik, mający łatwość w znajdowaniu drogi do bramki. Fizycznie jest dobrze przygotowany, bo po zakończonym w grudniu sezonie norweskiej ekstraklasy przepracował cały okres przygotowawczy w swoim poprzednim klubie, rozgrywając również mecze sparingowe. Liczymy, że szybko i z dobrym skutkiem wkomponuje się w nasz zespół.
Bogdan Nather