Sport

Zabójcza tercja

Marzenia tyszan o pierwszych punktach stały się faktem!

Po raz kolejny Tomaš Fučik był klucżową postacią GKS-u Tychy. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

CHAMPIONS HOCKEY LEAGUE 

Teraz albo nigdy – z takim przesłaniem ekipa GKS-u Tychy wyjeżdżała do Klagenfurtu na piąte spotkanie w Lidze Mistrzów. Po 40 minutach mistrzowie Polski przegrywali 0:1, ale ostatnia tercja w ich wykonaniu była wręcz zabójcza. Zdobyli cztery gole, wtym dwa w jednej przewadze oraz jeden do pustej bramki. Mają powody do satysfakcji, bowiem w dobrym stylu osiągneli swój cel.

Wiemy, ze hokeistom GKS-u Tychy pozostała gra o prestiż, bo wcześniej stracili szansę na play off. Trener Pekka Tirkkonen doszedł do wniosku, że wystawi cztery pełne formacje, natomiast gospodarze mają problemy personalne, bowiem kilku zawodników leczy urazy, stąd też trener Kirk Furey w czwartej piątce dysponował tylko dwoma napastnikami.

Tyszanie nie mieli nic do stracenia i od początku grali wysokim pressingiem i atakowali rywali w ich strefie obronnej. Gospodarze byli chyba takim stylem nieco zaskoczeni. Początek by wielce obiecujący, bo Rasmus Heljnako, Hannu Kuru, Matias Lehtonen i Dominik Paś strzelali niemal z każdej pozycji. Florian Vorauer bronił z wyczuciem i nie da się zaskoczyć. Gospodarze wcale nie chcieli być dłużni i równie atakowali z pasją. Pod koniec 11 min Bartłomiej Pociecha powędrował na ławkę kar i mocno obawialiśmy się o losy GKS-u, a tymczasem tę karę przetrwał niemal wzorowo. Tyszanie bronili się spokojnie, zaś strzały pędzące w stronę bramki Tomaš Fučik spokojnie zatrzymywał. Tercja zakończyła się bez bramek, ale, naszym zdaniem, ze wskazaniem na tyszan, którzy prezentowali dobre przygotowanie fizyczne i mentalne. Widać, że szkoleniowcy nad tym drugim, niezwykle ważnym, elementem mocno popracowali. Tyszanie powrócili do dobrej gry z meczów ze szwedzkimi zespołami na własnej tafli w pierwszej dekadzie września. Do pełni szczęścia zabrakło wtedy tylko goli...

W drugiej odsłonie gospodarze osiągnęli przewagę, ale, jak na ironię, tyszanie mogli objąć prowadzenie. W 24 min krążek po uderzeniach i Alana Łyszczarczyka odbijał się od jednego i drugiego słupka, a Kuru nie skierował go do bramki. Pod koniec tercji Heljanko po raz kolejny stanął przed szansą, ale posłał krążek ponad poprzeczką. Gospodarze posiadali inicjatywę, sporo strzelali, ale wynik ciągle był bezbramkowy. Wydawało się, że kolejna tercja zakończy się bez goli, a tymczasem na 6 sek. przed końcową syreną Kanadyjczyk Nicholas Petersen niewiele się zastanawiał i posłał krążek obok zasłoniętego Fučika. Tej bramki można było uniknąć, bo kilka sekund wcześniej krążek był w tercji rywali. Za brak koncentracji słono się płaci i po raz kolejny przekonali się o tym hokeiści GKS-u. W podobnych okolicznościach stracili gola w Salzburgu.

Ambicji tyszanom nie brakowało, ale ich akcje były zbyt nerwowe. Za szybko chcieli przemieścić się do strefy rywala i w rezultacie tracili krążek. Na domiar złego Mark Viitanen znalazł się w boksie kar i wyrównanie znów się oddaliło, jednak upór i ambicja zostały w końcu nagrodzone. Atak Joony Monto ze skrzydłowymi Vittanenem i Lehtonenem był krytykowany, jednak wyrównujący gole był ich dziełem. Lehtonen kierował krążek do Monto, ale przyjął go Viitanen i doprowadził do remisu. W 54:49 min Mathias From, najlepszy strzelec gospodarzy, dostał 2 minuty, ale nie przypuszczaliśmy, że tyszanie będą świętowali kolejne bramki, a tymczasem w jednej przewadze zdobyli dwie. W 57:14 min Vorauer opuścił lodowisko i gospodarze wściekle atakowali, a wynik ustalił Lehtionen do pustej bramki.


◼ KAC Klagenfurt – GKS Tychy 1:4 (0:0, 1:0, 0:4)

1:0 - Petersen – Nickl - Unterweger (39:54), 1:1 – Viitanen – Lehtonen (49:07) 1:2 – Kakkonen – Heljanko – Łyszczarczyk (55:26, w przewadze) , 1:3 – Viitanen – Heljanko – Kakkonen (55:53, w przewadze), 1:4 – Lehtonen – Viitanen – Bryk (59:30, do pustej).

Sędziowali: Tropimir Piragić i Christoph Sternat – David Nothegger i Wolfgang Puff. Widzów 3200.

KAC: Vorauer; Aabo – Sablatting, Nickl – Simovic, Unterweger – Preiml; From (2) – Hernurger – Petersen, Obersteiner – Hundertpfund (2) – Schwinger (2), Wasching – Van Ee – Gomboc, Lam, Dobrovolny. Trener Kirk FUREY.

GKS: Fučik; Bryk – Viinikainen, Kakkonen – Kaskinen, Walli (2) – Pociecha (2), Sobecki – Bizacki; Jeziorski – Komorski (2) – Paś, Viitanen (2) – Monto – Lentonen, Heljanko – Kuru – Łyszczarczyk, Gościński – Drabik – Knuutinen. Trener Pekka TIRKKONEN.

Kary: KAC – 6 min, GKS – 8 min

Włodzimierz Sowiński

Pozostałe mecze: Lukko Rauma – EV Zug 1:0 (0:0, 1:0, 0:0), ZSC Lions Zurych – Sparta Praga 1:2 (0:0, 1:2, 0:0), HK Hradec Kralove – KalPa Kuopio 1:5 (1:1, 0:3, 0:1), Eisbären Berlin - Frölunda Goeteborg 1:4 (0:0, 1:3, 0;1), Brynäs IF – Storhamar Hamar 1:2 (0:1, 0:0, 1:1), Pinguins Bremerhaven - Lulea Hockey 2:0 (0:0, 1:0, 1:0), Kometa Brno – Ilves Tampere 0:5 (0:1, 0:2, 0:2), Odense Bulldgos – Red Bul Salzburg 2:1 (1:1, 1:0. 0:0), SC Berno – Belfast Giants 7:0 (3:0, 2:0, 2:0), HC Bolzano – ERC Ingolstadt 2:3 (2:0, 0:2, 0:1), Grenoble – Lozanna 7:4 (2:0, 0:2, 5:2)

1. Tampere

5

15

20:6

2. Kuopio

5

14

21:7

3. Frölunda

5

12

17:8

4. Sparta

5

11

14:9

5. Rauma

5

10

15:10

6. Berno

5

10

18:10

7. Brynäs

5

9

13:8

8. Zug

5

8

17:14

9. Ingolstadt

5

9

15:13

10. Luleå

5

8

10:11

11. Zurych

5

7

11:9

12. Bremerhaven

5

7

15:15

13. Brno

5

7

17:19

14. Salzburg

5

6

10:10

15. Klagenfurt

4

6

12:13

16. Odense

5

6

11:18

17. Hradec Kralove

5

6

11:16

18. Hamar

5

6

7:15

19. Grenoble

5

8

21:20

20. Bolzano

5

5

12:18

21. Berlin

5

4

12:18

22. Lozanna

5

3

17:23

23. Tychy

5

3

8:14

24. Belfast

5

1

12:20

Ostatnia runda eliminacji (14-15.10.): GKS Tychy - Lukko Rauma, Ives Tampere – ZSC Lions Zurych, Sparta – Praga – Grenoble, Frölunda Goeteborg – Berno, Lulea Hockey – Bolzano, Storhamar Hamar - Pinguins Bremerhaven, Belfast Giants - Brynäs IF, KalPa Kuopio - KAC Klagenfurt, ERC Ingolstadt - Odense Bulldgos, EV Zug - Kometa Brno, Lozanna – Hradec Kralove, Red Bul Salzburg - Eisbären Berlin.