Za słaby na Hiszpanię
Vitor Roque nie spełnia pokładanych w nim nadziei i po roku spędzonym w Primera Division może wrócić do Brazylii.
W Hiszpanii 19-letni talent nie zachwyca. Fot. Antonio Pozo/PRESSINPHOTO/SIPA USA/PressFocus
W styczniu 2024 roku Barcelona podjęła decyzję o sprowadzeniu z Atlhletco Paraneanse Vitora Roque. „Duma Katalonii” pierwotnie dogadała się z Athletico Paranaense, że Roque do końca sezonu 2023/24 będzie grał u siebie w ojczyźnie, ale z powodu słabszej formy Lewandowskiego, Brazylijczyk znalazł się w Europie pół roku szybciej. Był to ruch, który miał spowodować zwiększenie rywalizacji na pozycji napastnika. Lewandowski, od którego trener Xavi Hernandez wymagał więcej, do końca grudnia uzbierał tylko osiem goli w lidze, więc Roque miał pełnić funkcję straszaka. W końcu do zespołu dołączył młody, ambitny piłkarz z ogromnym potencjałem. Dodatkowo, Barcelona zapłaciła za niego 30 milionów euro, więc miała też wobec niego oczekiwania.
Gram albo odchodzę!
Okazało się jednak, że Roque jest niegotowy na rywalizację na najwyższym poziomie. Xavi nie widział dla niego miejsca w składzie. Nie był sobie w stanie wyobrazić scenariusza, w którym 18-latek z Brazylii jest w stanie wygryźć polskiego, doświadczonego snajpera. W sumie Roque przez pół roku w Barcelonie uzbierał 14 meczów w Primera Division, w których rozegrał zaledwie 319 minut. W tym czasie zdobył dwa gole. Frustracja napastnika z uwagi na swoją rolę wiecznego rezerwowego rosła i na przełomie sezonów jego agent zaczął głośno wypowiadać swoje i zawodnika niezadowolenie. W końcu nie po to Roque pojawił się pół roku szybciej w stolicy Katalonii, żeby oglądać mecze zza linii bocznej boiska. Menedżer Andre Cury mówił wprost, że po pół roku w Barcelonie Roque chce usłyszeć konkrety. Chce regularnie grać w Barcelonie albo odchodzi. Wówczas padały też słowa, że Brazylijczyk nie ma zamiaru grać na wypożyczeniu, więc albo klub z Katalonii będzie dawał mu więcej szans, albo Roque znajdzie sobie inne miejsce na świecie.
Niewykorzystana szans
Ostatecznie Roque i ludzie z jego otoczenia zmiękli. Snajper zdecydował się na wypożyczenie do Realu Betis. W Sewilli miał się odbudować. Miał pokazać, że Xavi się pomylił. Miał spowodować, że nowy trener „Blaugrany” Hansi Flick będzie chciał go jak najszybciej sprowadzić z powrotem do Katalonii. Roque jednak nie został gwiazdą ligi. W 21 spotkaniach tylko cztery razy wpisywał się na listę strzelców. Co ważniejsze, w wielu spotkaniach szkoleniowiec Manuel Pellegrini sadza go na ławce. Gdy po pierwszym spotkaniu barażów o udział w 1/8 finału Ligi Konferencji Betis wygrał 3:0 z KAA Gent (Roque nie wszedł na murawę), trener dał mu szansę w rewanżu. Swojej okazji na pokazanie się nie wykorzystał, bo ekipa z Hiszpanii przegrała 0:1, a Roque w 83 minucie zobaczył czerwoną kartkę.
Powrót do Brazylii
Skoro więc Roque nie radzi sobie ani w Barcelonie, ani w Betisie, pojawiła się szansa na to, że wróci do swojej ojczyzny. Z „Blaugraną” skontaktowało się Palmeiras, które chce wykupić 19-latka. Transfer jest możliwy jeszcze w najbliższych dniach, ponieważ okno transferowe w Brazylii zamyka się w przyszłym tygodniu. Informacje o zainteresowaniu zawodnikiem przez Palmeiras potwierdzili hiszpańscy dziennikarze. Ponadto dyrektor sportowy Betisu Manu Farjado potwierdził, że Barcelona w środę kontaktowała się z nim w sprawie Roque. Władze „Dumy Katalonii” mają być zainteresowane skróceniem jego wypożyczenia w najbliższym czasie, żeby szybko sprzedać go do Palmeiras. Na razie i dyrektor sportowy i trener Betisu chwalą Brazylijczyka za swoją ambitną postawę, ale absolutnie nie widać, aby się on rozwijał na wypożyczeniu. Kolejny transfer mógłby być korzystny przede wszystkim dla niego. To właśnie w Brazylii prezentował się przecież najlepiej w całej swojej karierze.
Kacper Janoszka