Za dużo remisów

Podbeskidzie ma coraz większy problem z kreowaniem i zdobywaniem goli. Podają zamiast uderzać, a jak dośrodkowują, to nie w pierwsze tempo - ocenia trener Marcin Włodarski.

Piłka to jednak nie tylko walka, starcie Kamila Sochania z Danielem Ruminem. Fot. Sebastian Sienkiewicz/Pressfocus.pl

PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA

W niedzielnym meczu z Polonią Bytom goście spod Klimczoka nie oddali celnego strzału. Nic dziwnego, że po bezbramkowym remisie trener miał mieszane uczucia.

Skuteczność do poprawy

- Polonia miała pierwszą stuprocentową sytuację po naszych dwóch kardynalnych błędach. Po takich zagraniach lubią padać bramki, ale „Branio" stanął na wysokości zadania i obronił sytuację - oceniał Marcin Włodarski, a pluć w brodę po końcowym gwizdku mógł sobie Kamil Wojtyra. Szkoleniowiec słusznie zauważył, że jego zespół dłużej utrzymywał się przy piłce i wymieniał wiele podań, zwłaszcza w środkowej strefie. - Niewiele z tego wynikało przez pierwsze dwadzieścia minut. Potem z czasem, gdy zaczęliśmy więcej dośrodkowywać w pole karne, to zaczęło się coś dziać. Z kolei po czerwonej kartce dla gospodarzy graliśmy zbyt wolno - ocenił Włodarski. Jego zdaniem zespół wiedział co ma robić, gdy grał w przewadze. - Mieliśmy dużą liczbę piłkarzy w polu karnym, ale nie było dośrodkowania w pierwsze tempo. Jeśli przeciągasz moment wrzucenia piłki, to zawodnicy stoją i łatwiej jest obrońcy wybić, niż napastnikowi strzelić gola. W drugim meczu ligowym nie strzelamy gola - zauważył Włodarski i zaczął podsumowywać występy w rundzie jesiennej. - Mieliśmy pięć wyjazdów i tylko dwa mecze u siebie - mówił, a spotkania w Bielsku-Białej z Lechią Gdańsk i Odrą Opole zakończyły się remisami, czego „żałuje". - Punkt na wyjeździe nie jest zły, jak wygrywasz u siebie. W pierwszych ośmiu meczach mamy łącznie sześć wyjazdów. A z tych remisów niewiele wynika i trzeba będzie zagrać jeszcze odważniej - mówił Włodarski mając na myśli zbliżający się mecz z Ruchem.

Złe decyzje

Podczas konferencji zwrócono uwagę, że mimo gry w przewadze bielski zespół nie wypracował żadnej stuprocentowej sytuacji. - W całym meczu dwa strzały i oba niecelne. Gracie schematycznie, brakuje uderzeń z dystansu - mówił dziennikarz i nawiązał do sytuacji, w której Arkadiusz Kasperkiewicz mając sporo miejsca, by spróbować strzelić z dystansu, odegrał do boku po czym znów próbowano dośrodkowania.
- Na pewno byłeś na meczu? - zapytał Włodarski. - Mówię szczerze. Dwa strzały? Chyba więcej oddaliśmy, ale zgadzam się, że oddajemy ich za mało. Seweryński ma trzy piłki na 16-17 metrze i oddaje ją do boku. Ma ją ułożoną na prawej nodze i zamiast uderzyć, szuka partnera. Podejmujemy złe decyzje. Strzały zza pola karnego są naszą mocną stroną, a tego nie robimy. Tak czasami jest, że szczęściu trzeba pomóc, ale my nic w tym kierunku nie robiliśmy, bo nie parliśmy z pasją do zdobycia gola – ocenił szkoleniowiec Podbeskidzia.

W osłabieniu ciężko

Mniej wylewny był Konrad Gerega, który ocenił, że mecz był „bardzo zamknięty i mało piłkarski". - Było w nim dużo walki i gry bezpośredniej. Na pewno nie był to mecz, który mógł się podobać. W pierwszej połowie graliśmy na ile nam przeciwnik pozwolił. Było dużo nerwowości, strat, nie było płynności. Po przerwie druga żółta kartka zmieniła wszystko, musieliśmy reagować zmianami i cofnąć się. Doceniam poświęcenie, bo zniwelowaliśmy do minimum atuty Podbeskidzia. Mając dwie świetne okazje na otwarcie wyniku musisz je wykorzystać. Grając w osłabieniu ciężko było już nam wyjść z połowy - ocenił szkoleniowiec Polonii.

(gru)


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się