Z Rybnika na Maltę
Rozmowa z Aleksandrem Łubikiem, bramkarzem Gżira United FC, jedynym polskim piłkarzem grającym na Malcie
Aleksander Łubik (z piłką) w barwach Melita FC w wygranym meczu z Hamrun Spartans wiosną. Fot. Archiwum Aleksandra Łubika
- Uważam, że z taką drużyną, jak Jagiellonia, nie ma większych szans. Byłaby to ogromna niespodzianka, gdyby ugrał tam jakieś punkty. Ale z innymi, niżej notowanymi drużynami, może powalczyć, bo zebrał całkiem niezły i szeroki skład. Aczkolwiek zdziwiłbym się, gdyby udało mu się to w Białymstoku.
Mówi pan o szerokim składzie. Patrząc po zdobywanych bramkach, wyróżnia się tam napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej N’Dri Koffi. Na niego piłkarze Jagi muszą uważać?
- Koffi to na pewno jeden z lepszych zawodników. Na koncie ma występy nawet w Ligue 1. Ale w Hamrunie pierwszoplanową postacią jest wielokrotny reprezentant Malty Joseph Mbong. To lider drużyny. W środku pola jest też inny ciekawy zawodnik - Chorwat Ante Corić, który był w Romie, a za którego włoski klub kilka lat temu zapłacił spore pieniądze. Coś poszło u niego nie tak, więc jest teraz na Malcie w Hamrunie, ale podkreślam, że jak na tutejsze warunki to bardzo dobry piłkarz.
Można powiedzieć, że Hamrun Spartans to taki potentat na Malcie. Został założony w 1907 roku i jest bardzo utytułowany.
- To na pewno jeden z najlepszych i najbardziej znanych zespołów - razem z Vallettą FC, która ma tutaj najwięcej kibiców. Po Valleccie i Florianie jest właśnie Hamrun, który w tej chwili w lidze dominuje. Cztery mistrzostwa kraju w pięciu ostatnich latach mówią same za siebie. Ma też największy budżet.
Jaki może być budżet Hamrun Spartans, mistrz Malty? Szacuje się, że na przykład budżet lidera ekstraklasy Górnika Zabrze to ok. 40 mln złotych, czyli w graniach 10 mln euro. To porównywalne?
- Myślę, że to jest porównywalne, zakładam, że budżet Hamrunu oscyluje w granicach właśnie w okolicach tych 10 milionów euro.
Latem zmienił pan klub i Melitę FC, w której w poprzednich rozgrywkach pokazał się pan z dobrej strony w najwyższej klasie rozgrywkowej, na Gżira United FC. Nie gra pan jednak. Co jest tego powodem?
- To nie przez kontuzję. Jeden z bramkarzy to reprezentant San Marino [Edoardo Colombo – przyp. red.], a drugi to młody Maltańczyk. Ja trafiłem do klubu razem z trenerem, z którym pracowałem w Melicie. Później zmienił się dyrektor sportowy i na tydzień przed ligą dowiedziałem się, że ściągają innego bramkarza. Nie jestem w planach dyrektora, a w związku z limitem obcokrajowców w maltańskiej lidze nie siedzę nawet na ławce. Limit jest taki, że w meczowej kadrze może być 11 obcokrajowców. Ośmiu zawodników zagranicznych może grać w podstawowym składzie, trzech siedzi na ławce. Rzadko kto ma dwóch zagranicznych bramkarzy. Tak zostałem trochę załatwiony… Umowę mam na rok, zobaczymy, co dalej.
Z Melitą FC, mimo spadku w poprzednim sezonie, pokazał się pan na tyle z dobrej strony, że został na Malcie.
- Mimo że nie utrzymaliśmy się, to tamten sezon i tak był zdecydowanie na plus. Mieliśmy najmniejszy budżet w lidze, a walczyliśmy. Przykładowo wiosną pokonaliśmy w ligowym meczu Hamrun 2:0. Miałem możliwość grania w tym spotkaniu. Wyniki do pewnego czasu były niezłe, udało mi się pokazać.
W tej sytuacji myśli pan o zmianie klubu?
- Chciałbym przede wszystkim grać. Jak się rzekło, podpisałem kontrakt, po czym okazało się, że klub ma inne plany. Zobaczymy, co się wydarzy. Mam nadzieję, że znajdę tutaj coś innego.
W Polsce szybko trafił pan na szczebel centralny. W II lidze w barwach ROW 1964 Rybnik debiutował pan jako 17-latek, grając z takimi ligowcami, jak Mariusz Muszalik, Sebastian Musiolik, Dawid Gojny czy Szymon Jary.
- Fajnie wspominam ten czas i składam podziękowania dla trenera bramkarzy Daniela Pawłowskiego oraz Rolanda Buchały, dzięki którym dostałem szansę. Wierzyli we mnie.
Przeszkadza panu wzrost, a przecież do ułomków pan nie należy…
- Tak. Mierzę 184-185 cm . W Polsce takich bramkarzy nikt nawet nie sprawdza. Nie dostajemy szansy. Szkoda, że tak się to odbywa, bo przecież w wielu ligach i w czołowych klubach widzimy bramkarzy niekoniecznie mających po 190 centymetrów.
Po Rybniku w 2020 roku były rezerwy czeskiej Karwiny, trzecioligowe Goczałkowice, gdzie grał i trenował pan pod okiem samego Łukasza Piszczka. A potem… roczna przerwa w graniu.
- Przez rok byłem bez klubu, nie było satysfakcjonujących ofert. Cały czas po głowie chodziła mi Malta, gdzie miałem znajomego, który namawiał mnie na przyjazd na wyspę i w końcu załatwił mi testy w Melicie. Poleciałem tam w trakcie poprzedniego sezonu, w marcu 2024. Trenowałem przez dwa miesiące, spodobałem się trenerom i zaproponowano mi kontrakt. Robili awans do elity, zapytali, czy chcę zostać i tak to wszystko wyszło.
Właśnie, zanim trafił pan do Melita FC, już wcześniej był pan na Malcie na testach w innym klubie.
- Tak, pojechałem tam bodajże w 2021 roku. Wtedy nic z tego nie wyszło, ale nawiązałem kontakt, który zaowocował moim obecnym pobytem na Malcie.
Proszę o tym opowiedzieć.
- Na tych pierwszych testach poznałem serbskiego bramkarza Marko Drobnjaka. To on namówił mnie potem na kolejny przyjazd. Marko wrócił już do siebie do Serbii, ale zaprzyjaźniłem się z nim. Mam z nim do dzisiaj bardzo dobry kontakt, zresztą niedawno odwiedził mnie tutaj.
Jak się gra i żyje na Macie? To eldorado zważywszy na warunki, jakie tam panują? Na pewno to podatkowy raj.
- Podatkowy raj zdecydowanie. Jeśli chodzi o życie, to... co kto lubi. Ja jestem taką osobą, która lubi mieszkać w miejscu, gdzie jest ciepło, gdzie jest słońce. Gdzieś przeczytałem, że najwięcej słonecznych dni w roku jest właśnie na Malcie, ponad 300! Pogoda fajna, Malta taka malutka, że wszystko blisko, na plażę można dojechać w 5-10 minut. Życie tutaj bardzo mi się podoba. Natomiast jeśli chodzi o warunki piłkarskie, to są one słabe w porównaniu z tym, z czym mamy do czynienia w Polsce.
O co chodzi?
- Tylko dwa kluby trenują na naturalnych boiskach, reszta na sztucznych, a dla zawodowych piłkarzy to problem, bo obciąża stawy, naraża na kontuzje. Liga jest grana tylko na trzech stadionach. Ale boiska są dobrze przygotowane, z ładna otoczką; wszystkie mecze w państwowej telewizji. Pod tym względem jest OK.
Za niewiele ponad miesiąc mecz Malta – Polska w eliminacjach MŚ i pewnie będzie okazja do spotkania przyjaciela z czasów RKP ROW Rybnik Bartosza Slisza?
- Z Bartkiem jestem cały czas w kontakcie, właśnie urodziła mu się córka, gratulacje więc dla niego! Byłem u niego w Atlancie i cieszę się, że tak dobrze mu idzie. Przy okazji meczu reprezentacji na Malcie na pewno będzie okazja do spotkania.
I na koniec jeszcze zapytam o typ na mecz w Lidze Konferencji Jagiellonia – Hamrun Spartans?
- 3:1 dla Jagiellonii.
Rozmawiał Michał Zichlarz
ALEKSANDER ŁUBIK
Data urodzenia : 30 lipca 1999 r.Miejsce urodzenia : Racibórz
Wzrost/waga : 185 cm/80 kg
Pozycja na boisku : bramkarz
Kariera : RKP ROW Rybnik, ROW 1964 Rybnik, MFK Karvina, LKS Goczałkowice, Melita FC, Gżira United FC.
Latem wychowanek RKP ROW Rybnik podpisał roczny kontrakt z Gżira United FC. Fot. Archiwum Aleksandra Łubika
