Z pewnością będzie się działo
Nie ma czasu na wytchnienie: po triumfach w Pucharze Polski dwaj byli ekstraklasowicze zmierzą się w hicie kolejki.
Poprzedni mecz Bruk-Betu z Lechią w Niecieczy odbył się w maju, jeszcze w ekstraklasie, i zdecydował o spadku ekipy z Gdańska. Fot. Marta Badowska / Press Focus
We wtorek Bruk-Bet Termalica Nieciecza rozbiła na wyjeździe Wigry Suwałki 5:1. Goście grali w częściowo zmienionym składzie. Bohaterami tego spotkania byli polscy piłkarze (w dzisiejszych czasach nie jest to już takie oczywiste) – Daniel Biniek (wbił dwie bramki) i 21-letni Wojciech Jakubik (trzy). Ten drugi wrócił do gry po przewlekłej kontuzji (uraz więzadła krzyżowego). Trener Marcin Brosz jest zadowolony z ich współpracy, asystowali sobie nawzajem i strzelali.
Liga jest najważniejsza!
Nie ma jednak czasu na świętowanie. W piątek wieczorem podopieczni Brosza podejmują Lechię Gdańsk. Niby zagra jedenasty obecnie zespół z dwunastym, ale przypomnijmy oczywistość: obie drużyny w zeszłym sezonie grały jeszcze w ekstraklasie. Zapowiada się ciekawy mecz. Lechia w dwóch poprzednich zdobyła komplet punktów, ostatnie spotkanie w Warszawie z Polonią było rzeczywiście atrakcyjne (skończyło się 4:2 dla Lechistów). Tymczasem Nieciecza z wyjazdu z groźną w tym sezonie Pogonią Grodzisk Mazowiecki przywiozła remis 2:2, ale wcześniej u siebie przegrała właśnie ze stołeczną Polonią. A jak wiadomo, priorytetem Słoni ma być, wedle słów właściciela Krzysztofa Witkowskiego, jak najszybszy powrót do ekstraklasy.
– Cieszymy się ze zwycięstwa w Suwałkach, ale mamy świadomość, że w lidze brakuje nam punktów. To teraz najważniejsze – przyznaje „Sportowi” Marek Kasprzyk, drugi trener Niecieczy. Fakt o tyle, że dwa ligowe zwycięstwa, remis i trzy porażki to z pewnością bilans, który nie zadowala nikogo związanego z Bruk-Betem. Tamtejsi piłkarze mają zresztą do siebie pretensje o dotychczasowy dorobek. – Pozostaje niedosyt – przyznawał choćby po remisie w Grodzisku Krzysztof Kubica. Teraz, przed spotkaniem z Lechią, Niecieczanie nie są rozmowni; skupiają się na przede wszystkim tym, żeby dobrze się w nim zaprezentować.
Nad morzem dużo się dzieje
Lechia? Można uznać, że Gdańszczanie mają z Niecieczą rachunki do wyrównania: przecież właśnie tam przesądził się ich spadek w zeszłym sezonie po porażce 2:3. Teraz jest okazja do rewanżu.
Lechiści wszyscy zdrowi, łącznie z Jakubem Adkonisem i Tomaszem Neugebauerem. Do dyspozycji powinien być też Camilo Mena. Kolumbijskiego skrzydłowego zabrakło w pucharowym, wygranym 2:1 meczu z Kluczborkiem. W jego przypadku ciągle mówi się o zagranicznym transferze, w grę wchodzić miało ponoć nawet 8 mln euro! Maccabi Tel Awiw i PAOK Saloniki podobno ciągle się zastanawiają; wiadomo jednak, że ewentualny transfer, jeśli nastąpi to nie natychmiast. Dlatego w Niecieczy Mena powinien zagrać.
Dla zwolenników Lechii są jednak także złe informacje: jak podały Meczyki. Bohdan Wjunnyk trafi do Legii na zasadzie wypożyczenia, choć w umowie znalazł się późniejszy obowiązek wykupu. Kwota transferu ma wynieść około 700-800 tysięcy euro. Ukrainiec nie ukrywał, że interesował go właśnie ten ruch, czyli przeprowadzka do Warszawy. Czy szansę dostaną nowi piłkarze: Christo Iwanow, dwukrotny reprezentant Bułgarii, i Vladislav Blanuta, rumuński napastnik sprowadzony z Dynami Kijów? Przekonamy się. Z pewnością będzie się działo!
(pacz)
