Z Pęgowa do Barcelony
W najlepszym kobiecym klubie piłkarskim na świecie gra najlepsza polska zawodniczka. Ewa Pajor podbija futbolową Europę.
Ewa Pajor w 14 meczach w lidze hiszpańskiej zdobyła 14 goli. Fot. IMAGO / Press Focus
Nastoletnia gwiazda
Pochodzi ze wsi Pęgów w województwie łódzkim. Mieszka tam mniej więcej 70 osób. Tam, pomagając swoim rodzicom przy gospodarstwie, wychowała się najlepsza polska piłkarka. Zapewne 20 lat temu jeszcze nikt w Pęgowie nie sądził, że dziewczyna z sąsiedztwa, która w wolnym czasie kopie piłkę o ścianę, będzie najlepszą strzelczynią w Lidze Mistrzów w sezonie 2022/23, grając dla Wolfsburga. Nikt też nie mógł przypuszczać, że znajdzie się w Barcelonie w otoczeniu najwybitniejszych piłkarek ostatnich lat, mistrzyń świata.
Jako dziecko grała z chłopcami. Była lepsza od swoich rówieśników. Jej talent błyskawicznie został zauważony i jako nastolatka trafiła do Medyka. Wyprowadziła się do niedalekiegoKonina, gdzie zrozumiano, z jak fantastycznym talentem mają do czynienia. Pajor już jako 15-latka została zgłoszona do rozgrywek seniorskich, bo klub wybłagał w PZPN-ie specjalne pozwolenie na jej rejestrację. Odwdzięczyła się za zaufanie i zrobiła to, co najlepiej potrafiła. W debiucie w ekstralidze, grając przeciwko AZS-owi PSW Biała Podlaska, zdobyła dwie bramki. Weszła na boisko w 55 minucie, a już dwie minuty później otworzyła wynik spotkania. Po raz drugi wpisała się na listę strzelczyń pod koniec spotkania, ustalając wynik na 3:0. Naszym oczom ukazał się wówczas ogromny talent. A działo się to w czasach odległych, w kwietniu 2012 roku. Ledwie rok później cieszyła się ze zdobycia Pucharu Polski z Medykiem. Sama zapracowała na to, żeby zespół z Konina cieszył się z trofeum, bo w finale przeciwko Unii Racibórz zdobyła dwa gole (mecz zakończył się wynikiem 2:1). Razem z Medykiem zdobyła zresztą dwukrotnie mistrzostwo Polski (2013/14, 2014/15) i kolejne dwa Puchary Polski. Radziła sobie wyśmienicie, o czym zresztą świadczą statystyki. W 60 ligowych meczach zdobyła 64 gole. Któryś z europejskich klubów musiał się nią zainteresować i tak też się stało. 18-letnią Pajor sprowadził do siebie silny VfL Wolfsburg.
Królowa strzelczyń
Przygoda w niemieckim klubie nie była jednak dla niej usłana różami. Na prawdziwą szansę musiała poważnie zapracować. Niemcy doskonale wiedzieli, że nie mogą Polki rzucić na głęboką wodę, dając jej od razu grać w Bundeslidze. Nie była na to gotowa. Przeskok jakościowy pomiędzy niemiecką a polską piłką kobiet był wtedy tak ogromny, że Wolfsburg z góry założył, iż napastniczka będzie musiała się przygotowywać do dołączenia do pierwszego zespołu przez mniej więcej dwa lata. W ten sposób euforia wywołana wymarzonym transferem szybko zamieniła się w skupienie na wytężonej pracy. Regularnie grała w rezerwach. W meczach pierwszej drużyny występowała rzadziej. W sezonie 2015/16 zagrała tylko siedem spotkań w Bundeslidze. Z roku na rok przybywało jej jednak doświadczenia i w końcu w rozgrywkach 2018/19 zagrała w 19 spotkaniach, w których zdobyła... 24 bramki! Została królową strzelczyń rozgrywek. Sądzono, że od tego momentu jej kariera już tylko będzie nabierać rozpędu. Tak zapewne by było, gdyby nie problemy zdrowotne, z którymi borykała się w latach 2020-22. Straciła znaczną część dwóch sezonów i znów musiała walczyć o swoje.
Wróciła jednak do fantastycznej dyspozycji. W sezonach 2022/23 i 2023/24 strzeliła w sumie 30 bramek. W tym drugim okresie 18-krotnie pokonywała bramkarki, dzięki czemu po raz drugi sięgnęła po koronę królowej strzelczyń. Barcelona, która rozglądała się uważnie po piłkarskim rynku, nie mogła nie zauważyć polskiej napastniczki. Nie mogła też pozwolić na to, żeby Pajor wylądowała w innym klubie niż „Duma Katalonii”. „Blaugrana” zapłaciła za nią 400 tysięcy euro. To w kobiecym futbolu ogromne pieniądze. Suma ta powoduje, że Polka stała się jedną z najdroższych zawodniczek w historii kobiecego futbolu.
Złota Piłka?
Zamknęła niemiecki rozdział, pięciokrotnie zostając mistrzynią Niemiec, dziewięciokrotnie wygrywając w Pucharze Niemiec i czterokrotnie docierając do finału Ligi Mistrzów. Tego ostatniego tytułu jej na razie brakuje, ale w Barcelonie… wszystko jest przecież możliwe!
Udowadniają to kolejne fenomenalne rezultaty, które Polka osiąga wraz z katalońską drużyną. Brak straconych punktów w lidze po 16 kolejkach robi wrażenie. Ważny jest jednak również styl zwycięstw. „Blaugrana” nie ma litości dla rywalek. Cztero- lub pięciobramkowe wygrane w meczach ligowych stały się normą. Nawet ostatnie zwycięstwo 5:0 przeciwko Realowi Madryt w finale Superpucharu nie było zaskakujące, a przecież ekipa ze stolicy zajmuje drugie miejsce w ligowej tabeli! Gwiazda zespołu Caroline Graham Hansen po spotkaniu dosadnie opisała pogoń piłkarek Realu w osiągnięciu poziomu Barcelony. – Próbują się do nas zbliżyć… Pozyskują niezłe zawodniczki, ale brakuje im niektórych elementów, które nam przychodzą naturalnie. Wciąż dzieli nas spory dystans – przekazała Norweżka. W takiej rzeczywistości, gdy notorycznie jest się stroną dominującą, Pajor odnajduje się znakomicie. Z tym zespołem może sięgać gwiazd. Co więcej, może też liczyć na nagrody indywidualne. W końcu napastniczka trafiła do drużyny, w której aż pięć zawodniczek znalazło się w czołowej dziesiątce plebiscytu Złota Piłka w 2024 roku. Trójka z nich była na szczycie klasyfikacji. Pierwsza miejsce zajęła Aitana Bonmati, drugie Graham Hansen, a trzecie Salma Paralluelo.
Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w tym roku Ewa Pajor także znalazła się w czołówce plebiscytu. W końcu jest najskuteczniejszą piłkarką w najlepszym kobiecym klubie na świecie!
Pierwszy turniej!
Za sukcesami na Półwyspie Iberyjskim przyszły także długo wyczekiwane sukcesy w kadrze narodowej. Pajor w dorosłej reprezentacji zadebiutowała w 2013 roku, gdy miała 16 lat (w debiucie, w towarzyskim starciu przeciwko Czeszkom, rzecz jasna zdobyła gola). Od tamtego momentu zagrała w 95 meczach reprezentacji, strzelając 64 gole. Pod względem trafień nie ma sobie równych. A pod względem liczby rozegranych meczów traci tylko 16 do wyrównania rekordu Marii Makowskiej. Najważniejsze jest jednak to, że w 2024 roku poprowadziła Biało-czerwone do awansu na mistrzostwa Europy. Polki musiały o udział w Euro walczyć w barażu. W finałowym dwumeczu przeciwko Austrii popisała się golem i asystą, więc brała udział przy wszystkich trafieniach reprezentacji w finale zmagań. Wygrana nad Austriaczkami spowodowała, że po raz pierwszy w historii kobieca kadra Polski zagra na wielkim turnieju. Zmagania odbędą się w lipcu bieżącego roku. Czy na szwajcarskich boiskach Pajor poprowadzi zespół do historycznego wyjścia z grupy?
Kacper Janoszka
Ewa PAJOR
Data i miejsce urodzenia: 3 grudnia 1996 roku w UniejowieKariera seniorska: Medyk Konin (2012-2015), VfL Wolfsburg (2015-2024), FC Barcelona (2024-)
Sukcesy drużynowe: mistrzostwo Polski (2013/14, 2014/15), Puchar Polski (2012/13, 2013/14, 2014/15), mistrzostwo Niemiec (2016/17, 2017/18, 2018/19, 2019/20, 2020/21, 2021/22, 2022/23, 2023/24), Puchar Niemiec (2015/16, 2016/17, 2017/18, 2018/19, 2019/20, 2020/21, 2021/22, 2022/23, 2023/24), finał Ligi Mistrzyń (2015/16, 2017/18, 2019/20, 2022/23), awans na Euro 2025 z reprezentacją Polski
Sukcesy indywidualne: królowa strzelczyń Bundesligi (2018/19, 2023/24), królowa strzelczyń Ligi Mistrzyń (2022/23)
CZY WIESZ, ŻE…
W Barcelonie grają trzy zawodniczki z Polski. Poza Ewą Pajor w młodzieżowych zespołach „Blaugrany” występują Emilia Szymczak (18 lat) oraz Weronika Araśniewicz (16 lat). „Duma Katalonii” coraz częściej spogląda na polski rynek. W połowie stycznia bieżącego roku testy w Barcelonie odbyła 15-letnia Zofia Burzan z Czarnych Sosnowiec.