Z latarnią morską w tle

Matt Fitzpatrick pokonał Scottiego Schefflera, numer jeden światowego golfa. Zanim dokończył dzieła w turnieju RBC Heritage, zdołał jeszcze rozbawić wielkiego rywala, przekornie przedstawiając mu się tuż przed rozpoczęciem dogrywki.

Do twarzy mu w kracoiastej marynarce. Zdjęcia RBC Heritage

Ostatnio Fitzpatrick błyszczy fenomenalną formą, co znajduje odzwierciedlenie w najnowszej pozycji w rankingu światowym, która jest najlepsza w dotychczasowej karierze. Aktualnie trzeci golfista świata zwyciężał całkiem niedawno w teksańskim Valspar Championship. Tydzień wcześniej niemal wygrał w The Players Championship, przegrywając na ostatnim dołku jednym uderzeniem z Cameronem Youngiem.

Rozpędzał się w Teksasie

W Valspar Championship rozpoczynał niedzielę, tracąc trzy uderzenia do Koreańczyka Sungjae Ima, który sam siebie wyeliminował z walki o trofeum, notując koszmarny początek dnia - pięć bogeyów na pierwszych dziesięciu dołkach, otwierając szeroko drzwi przed liczną grupą pościgową. Kiedy Anglik rozpoczynał trzynasty dołek dzielił prowadzenie wraz z czterema rywalami - Marco Pengem, Jordanem Smithem, Brandtem Snedekerem i Davidem Lipskym. Świetnie rozegrał serię trzech ostatnich, niezwykle trudnych dołków, znanych na polu Copperhead jako „Snake Pit”. To właśnie tam wygrał ten turniej, notując raczej rzadki rezultat -1. Na osiemnastce posłał idealny drive na środek fairwaya, a po chwili posadził piłkę cztery metry od flagi i pod ogromną presją trafił putta na birdie. Teraz musiał zaczekać na zakończenie gry przez idącego w ostatniej grupie Davida, który musiał trafić birdie na ostatnim dołku, aby wymusić dogrywkę. Putt sprzed greenu zatrzymał się tuż obok dołka, a „Fitzy” mógł świętować pierwsze zwycięstwo PGA Tour od kwietnia 2023 roku, kiedy to triumfował w… RBC Heritage. „Szczerze mówiąc, zeszły tydzień potwornie bolał” – opisywał huśtawkę nastrojów. „Przegrana w taki sposób zostaje w głowie. Ale dzisiaj, stojąc na osiemnastym fairwayu, powiedziałem sobie: 'Nie tym razem'. Trafienie tego putta na koniec było najlepszym uczuciem na świecie. To zwycięstwo smakuje wyjątkowo, bo pokazało, że potrafię wyciągnąć wnioski z błędów w ciągu zaledwie siedmiu dni. To był test charakteru”.

Obrońca tytułu

Po solidnym występie w Masters, gdzie uplasował się na osiemnastym miejscu, osiem uderzeń za broniącym tytułu kolegą z drużyny Ryder Cup - Rorym McIlroyem, przyszła pora na obronę tytułu przez Fitzpatricka, podczas flagowego turnieju PGA Tour - RBC Heritage. Niedzielna runda pełna była zwrotów akcji i tym razem to on rozpoczynał dzień jako lider z trzema uderzeniami przewagi. W ostatniej grupie towarzyszył mu tego dnia nie kto inny jak… sam Scottie Scheffler, który w swoim stylu rzucił się do pościgu. Mocno upraszczając, niedzielna batalia wyglądała następująco: Matt przez niemal całą rundę bronił się, wciskając raz po raz putty na par, a Scottie wciąż stwarzał sobie okazje do ataku, nie trafiając jednak na birdie po wypracowaniu świetnych na nie pozycji. Po dwóch birdie na pierwszych trzech dołkach, Fitzy zanotował kolejnych 14 parów, aż wreszcie pękł na osiemnastce - notując tam bogeya. Wchodząc na start piętnastki miał trzy uderzenia przewagi, ale w tym momencie Scheffler zaczął go dociskać. Trafiając birdie na dokach 15 i 16 Scottie zredukował przewagę Anglika tylko do jednego uderzenia. Na ostatnim dołku par Schefflera przeciwko pierwszemu bogeyowi dnia Fitzpatricka odesłał niedawnych rywali z Ryder Cup na dogrywkę, która odbyła się oczywiście na trudnej, granej tego dnia pod niemal huraganowy wiatr osiemnastce. Obaj posłali pierwsze uderzenie na fairway. Fitzpatrick był nieco dalej od dołka, więc to on grał na green jako pierwszy. Wyciągnął czwórkę iron i wystrzelił absolutnie fenomenalny pocisk z 204 jardów, lądując piłką… 4 metry od flagi! „To uderzenie było jak z innego świata. Czułem, że jestem w dobrej sytuacji, ale trafić tak 4-żelazo w dogrywce... to było niesamowite” - opisywał później to mistrzowskie zagranie. Cała presja przeszła w tym momencie na barki Scottiego, który dla odmiany wykonał prawdopodobnie najgorsze uderzenie w swojej błyskotliwej karierze. Jego piłka wylądowała około trzydzieści metrów za krótko, nie dolatując w zasadzie nawet w okolicę greenu. Dzięki fenomenalnej krótkiej grze, którą prezentował przez cały dzień, tym razem znowu zagrał blisko flagi, nieco bliżej niż leżała piłka oponenta. Fitzpatrick, który ewidentnie posiada nerwy ze stali, trafił putt na birdie i już było po wszystkim. „To wymagało mnóstwa determinacji. Wiedziałem, że Scottie zrobi kilka birdie na finiszu i musiałem się po prostu trzymać. Stanąć twarzą w twarz ze Scottiem i dowieźć to do końca jest czymś wyjątkowym”.

Szczęśliwe miejsce

Pole Harbour Town Golf Links to miejsce magiczne dla Matta Fitzpatricka. Właśnie tam narodziła się jego miłość do golfa. Dla rodziny Fitzpatricków wyspa Hilton Head w Karolinie Południowej była stałym punktem wakacyjnym eskapad przez ponad dwie dekady. Russell i Sue Fitzpatrick przywozili tam swoich synów, Matta i Alexa, od kiedy późniejszy zwycięzca US Open skończył sześć lat. Choć początkowo rodzina przyjeżdżała tam głównie na tenisa, młody Matt szybko zafascynował się polem golfowym Harbour Town, jako dziecko obserwując tam najlepszych graczy PGA Tour, marząc, by kiedyś samemu założyć słynną kraciastą marynarkę zwycięzcy. Matt wielokrotnie podkreślał, że Harbour Town nazywa swoim „szczęśliwym miejscem”. Po raz pierwszy zwyciężył tam w 2023 roku, pokonując Jordana Spietha na trzecim dołku dogrywki, popisując się na koniec fenomenalnym zagraniem tuż pod flagę, bardzo przypominającym to, które wykonał teraz w dogrywce z Schefflerem. Obok greenu czekały wtedy na niego jego mama i ówczesna dziewczyna - Katherine, która teraz też tam była, tym razem już jako małżonka. Oczekując trzy lata temu na ceremonię wręczenia trofeum, ubrany już w charakterystyczną bordową marynarkę, Fitzpatrick zażartował: „Myślę, że teraz mogę już przejść na emeryturę”. „Trudno to opisać. Lepiej już być nie może. Idąc tutaj i patrząc dookoła... to pole, o którym marzyłem, żeby na nim zagrać, gdy byłem młody. To zwycięstwo znaczy dla mnie więcej niż cokolwiek innego” - podkreślał wtedy swoje uczucia do tego miejsca.

Krótka pamięć

Kibice turnieju RBC Heritage z jakichś powodów czuli się tam trochę jak podczas meczu Ryder Cup. Co pewien czas słychać było charakterystyczne okrzyki: „USA, USA”. Matt wydawał się tym zupełnie niezmieszany, a nawet jeszcze bardziej nakręcony, podobnie jak działo się to podczas pamiętnego Ryder Cup w Nowym Jorku. „Amerykanie są niesamowicie patriotyczni i uważam, że to było wspaniałe. Jedynym problemem jest to, że mają krótką pamięć, ponieważ to my wygraliśmy w październiku” - nawiązywał z typowym angielskim poczuciem humoru do wydarzeń na Bethpage Black. „Nie ma lepszego uczucia niż wygrana w takim otoczeniu. To jak zwycięstwo na wyjeździe z największym rywalem. Kocham tę atmosferę – ludzie wspierali Scottiego i to świetne, bo golf potrzebuje takich emocji”. „To był turniej, który chciałem wygrać dorastając bardziej niż jakikolwiek Wielki Szlem, zanim jeszcze w pełni zrozumiałem tę grę. Wygrać tu dwukrotnie znaczy dla mnie wszystko”. O jego przywiązaniu do tego miejsca najlepiej świadczy... pokrowiec na drivera, który tradycyjnie zabrał ze sobą. Ma on kształt słynnej, czerwono-białej latarni morskiej Harbour Town Lighthouse, która góruje za osiemnastym greenem. Matt używa go od swojego debiutu w RBC Heritage w 2016 roku. Fitzpatrick nosi ten pokrowiec niemal przez cały rok na wszystkich turniejach, co czyni go jego znakiem rozpoznawczym. Często wspomina, że kupił go jako fan i turysta w miejscowym sklepiku z pamiątkami na długo przed tym, zanim stał się gwiazdą golfa. Dziś jest symbolem tego, jak chłopak marzący o wielkim golfie pod latarnią morską, ostatecznie sam tam zatriumfował.

Szykuje się tydzień pełen wrażeń

Od czwartku bracia Matt i Alex Fitzpatrickowie łączą siły w turnieju Zurich Classic of New Orleans. Po spektakularnym zwycięstwie Matta w RBC Heritage oraz niedawnym triumfie Alexa w Hero Indian Open na DP World Tour, bracia ponownie wystąpią razem na polu TPC Louisiana. To ich czwarty wspólny start w tym formacie. W poprzednich latach zajmowali dziewiętnaste miejsce w 2023 roku, jedenaste rok później, a ostatnio nie przeszli tam cuta jednym uderzeniem.

Kasia Nieciak

Transmisje z Luizjany

W czwartek w Afryce Południowej wraca do rywalizacji Dorota Zalewska, która w Royal Cape GC niedaleko Kapsztadu powalczy w turnieju Ladies European Tour - SA Women’s Open. Wieczorne transmisje z Luizjany jak zawsze przeprowadzi stacja Eurosport 2, a popołudniami wszystkie cztery rundy rywalizacji kobiet pokaże Golf Zone.

Skondensowane szczęście

Klan Fitzpatricków