Sport

Z chłodną głową

Chcielibyśmy zagrać jak najmniej meczów z Toruniem, ale to rywal niesłychanie wymagający – przekonuje prezes JKH GKS-u Jastrzębie, Kazimierz Szynal.

Maciej Urbanowicz, jak przystało na kapitana, pragnie poprowadzić jastrzębian jak najdalej... Fot. Tomasz Kudala / Press Focus

TAURON HOKEJ LIGA

Nieważne, z jakiego miejsca startuje się do play offu, bo chcąc zdobyć mistrzostwo lub miejsce na podium, trzeba wygrywać z każdym rywalem – tak mówią w Jastrzębiu. Hokeiści JKH GKS-u w sezonie zasadniczym zajęli czwarte miejsce i w ćwierćfinale przyjdzie im się potykać z Energą Toruń.

Na miarę oczekiwań

Klubowy budżet trudno porównywać z innymi możnymi w ekstraklasie, niemniej skład był tworzony na miarę możliwości finansowych.

– Oczywiście, chciałoby się mieć lepsze miejsce, ale po drodze traciliśmy punkty w dość nieoczekiwanych okolicznościach – mówi sternik JKH, Kazimierz Szynal. – Dość powiedzieć, że jako jedyni przegraliśmy z Podhalem (3:4), choć wtedy jeszcze nowotarski klub nie sygnalizował kłopotów i drużyna była mocna. Zajęliśmy czwarte miejsce, ale toczyliśmy wyrównane mecze. Straty były niewielkie i jedynie GKS Tychy wszystkim w tej lidze odjechał. Szkoda nam przegranego Pucharu Polski. Być może mieliśmy za mało czasu na regenerację sił po półfinale i to mogło zaważyć na postawie zespołu. Mieliśmy szanse w pierwszej tercji finału, ale gdy się nie strzela goli, to się przegrywa. W pozostałych odsłonach tyski zespół był lepszy i zasłużenie zdobył to trofeum. To już za nami i teraz będzie nowe rozdanie. Zespół z Torunia to niezwykle wymagający rywal i będzie zacięta walka. Śmiem twierdzić, że to będzie długa rywalizacja. Trzeba będzie podejść do niej z chłodną głową. Jestem dobrej myśli, uważam, że awansujemy i będziemy walczyli o medale. Play off zapowiada się ciekawie i chyba tylko hokeiści z Tychów w starciu z Sanokiem mogą się czuć pewniakami.

Zapewniony byt i rozwój

Od czasu do czasu w przestrzeni publicznej pojawiała się informacja (portal internetowy hokej.net), że Jastrzębska Spółka Węglowa już nie będzie wspierała hokeja i klub może mieć poważne kłopoty finansowe, a tymczasem rzeczywistość jest inna...

– Te informacje są wyssane z palca i nie wiem, komu zależało na ich wypuszczeniu w świat – mocno podkreśla szef klubu. – Hokej w Jastrzębiu związany jest górnictwem od 60 lat, Jastrzębska Spółka pomaga od 30, zaś od 21 lat klub ściśle z nią współpracuje. Jesteśmy wdzięczni zarządowi, że nas wspiera w ramach swoich możliwości. Mamy zapewniony byt i klub jest w dobrej sytuacji finansowej. Mamy opracowany plan na rozwój naszego klubu. Przede wszystkim inwestujemy w młodzież, by sukcesywnie wprowadzać ją pierwszego zespołu. To długi proces, wymaga od nas wszystkich sporo pracy i cierpliwości. Z sezonu na sezon trenerzy starają się uzupełniać kadrę naszymi młodymi zawodnikami, czego będziemy mieli efekty. Jestem o tym przekonany.

Remont generalny w tle

Lodowisko, wielce wysłużone, wymaga modernizacji, bo „pudrowanie” z roku na rok nie przynosi już żadnych efektów. Nadzór budowlany zalecił remont dachu, ale miasto jako właściciel obiektu podjęło decyzję o remoncie kapitalnym. Koszt tego przedsięwzięcia wyniesie 50 mln zł – to będzie największa inwestycja miejska w tym roku. Obiekt całkowicie zmieni swój wygląd łącznie z płytą lodowiska, nowymi bandami oraz telebimem. Na dachu znajdzie się instalacja fotowoltaiczna. Tak więc hokeistów czeka trudny czas, bo generalny remont jest przewidziany na 18 miesięcy. Zespół będzie szukał nowego miejsca do gry.

– Z tego, co mi wiadomo, procedury przetargowe trwają dość długo i na tę chwilę nie wiemy, kiedy się zakończą – dodaje prezes Szynal. – Nie ma nawet wstępnego terminu ewentualnej naszej wyprowadzki. Kto wie, może przyszły sezon przyjdzie nam spędzić jeszcze w tym obiekcie, w którym teraz gramy.

Zapewne hokeiści oraz trenerzy JKH nie zaprzątają sobie głowy przebudową lodowiska, lecz koncentrują się na niedzielnym pierwszym meczu z Energą Toruń. Jest on niesłychanie ważny, bo w jakiejś części ustawia dalszą część rywalizacji. Potyczki we własnej hali trzeba obowiązkowo wygrywać – takie zasady obowiązują w play offie, gdy spotykają się drużyny o mniej więcej podobnych umiejętnościach. Niewątpliwie rywalizacja w tej parze ćwierćfinałowej wydaje się najciekawsza.

Włodzimierz Sowiński