Sport

You'll never walk alone

ZAPRASZAMY NA STADIONY - Piotr Tubacki

Od jakiegoś czasu I liga daje radę, jeśli chodzi o zaciętość i emocje, godnie konkurując w tych aspektach z ekstraklasą. Oczywiście to niższa półka w każdym możliwym względzie, ale jeśli są osoby, które preferują zaplecze od elity, niewiele tracą. Startująca wiosna zapewne tylko to udowodni, bo po raz kolejny w walce o awans ustawił się sznureczek bogaczy, marek i potęg (w odpowiedniej skali). Każdy ma swoje argumenty i racje, każdy też może podkreślić, że w ostatnim czasie już „słabsze” firmy wchodziły do ekstraklasy, więc dlaczego teraz nie oni? Pytań przed wznowieniem grania – formalnie nazywanym startem wiosny, mimo że luty – nie brakuje. Czy Bruk-Bet utrzyma się na szczycie? Jak z nowym trenerem i bez najlepszego strzelca pogra Arka? Czy pierwszoligowi eksperci z Legnicy znowu dokręcą śrubę? Czy Chorzów będzie great again? Czy samorząd w Płocku nie dał Wiśle za mało pieniędzy? Czy Górnik Łęczna będzie jak ninja, atakujący z cienia? Czy Wisła Kraków w końcu zakończy jednoroczną banicję w I lidze? Czy ŁKS-owi coś się nie pomyliło, że jest dopiero dziewiąty? Pisanie kolejnego rozdziału zaczynamy już dzisiaj, a czy w romantyczno-walentynkowych formatach – to się okaże. Pewne jest chociażby to, że dzięki I lidze w piątkowy wieczór nikt nie będzie czuł się samotny. Trochę jak na Anfield w Liverpoolu. Niech po prostu włączy mecz.