Sport

Wysoka stawka

W Kędzierzynie-Koźlu starcie ważne dla układu czołówki. Częstochowianie w Olsztynie mogą mocno zbliżyć się do play offu.

Bartosz Kurek (z prawej ) i jego koledzy mierzą wysoko. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

PLUSLIGA

Faza zasadnicza zbliża się do końca. Do rozegrania pozostały już tylko cztery kolejki. ZAKSA i Aluron CMC Warta pewne są udziału w play offie, ale walczą o jak najwyższe miejsce, by w decydującej fazie być w uprzywilejowanej pozycji. Ich mecz (niedziela, 14.45) zapowiada się na jedno z najciekawszych w 27. kolejce.

Kolekcjoner MVP

Kędzierzynianie są na fali wznoszącej. Wygrali aż dziewięć z dziesięciu ostatnich spotkań. Jedyną porażkę ponieśli przed tygodniem na wyjeździe z JSW Jastrzębskim Węglem. Była bolesna, bo niewiele mieli do powiedzenia. - Jastrzębski Węgiel był zdecydowanie lepszy, mimo że pierwszy i drugi set były wyrównane. Rywale nakładał na nas dużą presję swoją zagrywką, zwłaszcza w końcówkach, kontrolowali spotkanie i zdecydowanie zasłużyli na zwycięstwo – szczerze przyznał Marcin Janusz, rozgrywający ZAKSY.

Gracze z Opolszczyzny szybko się odkuli, bo w kolejnym, zaległym meczu z Indykpolem AZS Olsztyn nie dali rywalom szans. Kolejne świetne spotkanie zagrał Bartosz Kurek, zgarniając statuetkę dla najlepszego gracza. To jego szóste takie wyróżnienie w sezonie. Andrea Giani, trener ZAKSY, miał wreszcie spory komfort przy wyborze zawodników. Do drużyny wrócili bowiem m.in. kontuzjowani Igor Grobelny i Karol Urbanowicz. Z Aluronem CMC Wartą kędzierzynianie powinni zagrać więc w najmocniejszym zestawieniu.

Dzięki pokonaniu ekipy z Olsztyna ZAKSA awansowała na czwarte miejsce w tabeli i nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Ma realne szanse nawet na drugą pozycję, bo do „Jurajskich Rycerzy” traci tylko sześć punktów. - Chcemy powalczyć do końca rundy zasadniczej o jak największą ilość punktów, ale obojętnie które miejsce zajmiemy czeka nas trudny ćwierćfinał. Pięć, sześć czołowych zespołów w PlusLidze potrafi zagrać świetnie. Musimy więc skupić się na sobie. Mamy jeszcze parę rzeczy do poprawy – powiedział Janusz.

Zachować koncentrację

Zawiercianie do tej pory przegrali sześć razy, ale ostatnio zdarzyły się im dwie wpadki. Porażki z Steam Hemarpol Norwid Częstochowa i PGE GiEK Skrą Bełchatów mocno skomplikowały ich sytuację. Wydawało się, że będą do końca z JSW Jastrzębskim Węglem bić się o zwycięstwo w fazie zasadniczej, a tymczasem muszą walczyć o zachowanie drugiej pozycji, bo rywale mocno naciskają. Na kolejną wpadkę nie mogą sobie pozwolić. - Byliśmy bardzo rozczarowani po meczu w Bełchatowie. Musimy być naprawdę konsekwentni, grając na naszym najwyższym poziomie. Nie ma znaczenia, z kim grasz kolejny mecz. Bardzo ważne jest, by być w 100 procentach  skupionym przez cały czas – podkreślił Luke Perry, libro „Jurajskich Rycerzy”.

Oczekiwanie na przełamanie

Wciąż w sporym dołku są częstochowianie. Na początku rozgrywek okrzyknięto ich rewelacją rozgrywek i jeszcze kilka kolejek wstecz byli pewniakami do miejsca w play offie. Ostatnio sporo się jednak zmieniło. Norwid popadł w marazm. Przegrał sześć kolejnych meczów, pięć z lidze - m.in. ze „słabymi” Barkomem Każany Lwów i GKS Katowice - oraz jeden w Pucharze Polski (z Bogdanką LUK Lublin). Jego udział w play offie stanął pod znakiem zapytania. Najbliższe starcie w Olsztynie z Indykpolem AZS (poniedziałek,17.30) urasta do być albo nie być. Olsztynianie mają tylko trzy punkty mniej od Norwida. - Nie zwieszamy głów. Mamy cztery spotkania do rozegrania i musimy w nich dać z siebie wszystko. Postaramy się być w tym play offie – zapewnia Bartłomiej Lipiński, przyjmujący zespołu z Częstochowy. 

- Marzymy o grze w play offie. Niezależnie od tego, z kim gramy, musimy zdobywać chociaż po jednym punkcie. Teraz przed nami mecz z Norwidem, który będzie kluczowy dla naszej przyszłości w tym sezonie – stwierdził z kolei Dawid Siwczyk, olsztyński środkowy.  

(mic)