Wykluczą Izrael?
Narasta bunt w europejskich klubach przeciw wspólnej rywalizacji z zespołami z Izraela.
Występujące w Eurolidze Maccabi nie może być pewne czy dogra do końca sezonu. Fot. Ryan Sleiman /SPP/SIPA USA/PressFocus
Narasta napięcie wokół startu klubów z Izraela w rozgrywkach europejskich pucharów. Związane jest to z sytuacją w Strefie Gazy i prowadzonym tam ludobójstwem przez władze i armię izraelską. W Europie narasta przekonanie, że kluby z tego kraju powinny zostać wykluczone, podobnie jak to było w przypadku klubów rosyjskich po inwazji Rosji na Ukrainę.
W październiku szykują się pierwsze precedensy, które będą obserwowane przez federację jak i poszczególne kluby. Lointek Gernika, kobiecy klub z Hiszpanii, który występuje w rozgrywkach EuroCup Women jako pierwszy odpalił bombę. - Nie zagramy spotkań z rywalami z Izraela. Ktoś się musi sprzeciwić temu co dzieje się w Gazie - stwierdził szef klubu Gerardo Candina. Decyzja czeka jeszcze na akceptację zarządu klubu, ale wszystko wskazuje na to, że Lointek nie wyjedzie na zaplanowany na 23 października mecz grupowy z ekipą Elitzur Ramla. Nie zagra też rewanżu we własnej hali w dniu 27 listopada. Podobny precedens szykuje się w Koszykarskiej Lidze Mistrzów FIBA. Bojkot szykuje włoski klub Trapani Shark, który występuje w grupie D rozgrywek. - Nie możemy sobie pozwolić na rywalizację z drużyną z Izraela ani na uścisk dłoni z zawodnikami kraju, który dopuszcza się takich działań. To decyzja, której nie da się już dłużej odkładać. Sam podpiszę dokument wzywający władze Basketball Champions League do wykluczenia izraelskiej drużyny z rozgrywek. Postulat dotyczy również wszystkich innych zespołów z Izraela - publicznie zapowiedział Valerio Antonini, szef ekipy z Sycylii. Shark ma grać z Bnei Penlink Herzliya najpierw 28 października w czeskiej Opawie, a potem 11 listopada we Włoszech.
Także w Eurolidze przyszłość izraelskich klubów pozostaje niepewna. Głos w tej sprawie zabrał dyrektor generalny Euroligi Paulius Motiejunas. Nie wykluczył, że sytuacja w Gazie oraz napięcie na linii Izrael-Palestyna mogą doprowadzić do zawieszenia Maccabi Tel Awiw i Hapoelu Tel Awiw. - Wykluczenie? To szalenie trudne pytanie, którego zawsze staramy się unikać, zwłaszcza w kwestiach politycznych. Analizujemy sytuację na bieżąco. Nasza taktyka i podejście do tego typu kwestii zawsze polegały na śledzeniu działań innych lig i organizacji sportowych - przyznał Motiejunas. - Będziemy obserwować, monitorować tę sytuację i odpowiednio reagować - dodał.
Szef Euroligi dał do zrozumienia, że decyzje które zapadną w tej sprawie w UEFA mogą mieć konsekwencje także w świecie basketu.- UEFA to piłka nożna. Zobaczymy, jak się to rozprzestrzeni. Ale oczywiście, skoro decyzje podejmuje tak duża organizacja sportowa, to może mieć przełożenie na inne dyscypliny. Jeśli UEFA podejmie decyzję o wykluczenia, my na pewno będziemy rozmawiać z klubami. Najważniejsze jest oczywiście bezpieczeństwo drużyny, zawodników i kibiców. To jest najważniejsze - stwierdził.
Zarówno FIBA, jak i władze Euroligi monitorują sytuację. Trwa też oczekiwanie co zrobi UEFA. W najbliższym czasie może nastąpić efekt domina - jedna decyzja, jeden precedens może pociągnąć za sobą lawinę.
(pp)
