Wygrywanie nam się nie znudziło!
Cztery pytania do Bożeny Karkut, trenerki mistrzowskiej siódemki z Lubina
Bożena Karkut wraz ze swymi podopiecznymi zawsze walczy o najwyższe cele. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus
1. Do niedawna w kraju mówiło się o Superlidze dwóch prędkości. Zgodzi się pani, że po niedawnej, sensacyjnej porażce lubelskiej siódemki z Piotrcovią kobiecy handball staje się dyscypliną jednej prędkości?
– To dopiero początek sezonu, jest jeszcze wiele spotkań do rozegrania. Na pewno nie jest miło, jak na początku rozgrywek traci się punkty, ale Piotrcovia zawsze była niewygodnym zespołem. Jej hala to trudny terem. Dodatkowo jest to zespół, który może zabierać punkty najlepszym. Dlatego tak szybko nie dokonywałabym takiego podziału.
2. Dostrzega pani, że od kilku sezonów widać jednak podobne rozparcelowanie czołowej szóstki na zespoły walczące o podium i te, które chcą się utrzymać na powierzchni?
– To wszystko wiąże się z organizacją, pieniędzmi, sponsorami, a na boisku z poziomem sportowym, który jest najważniejszy. W zależności od tego, kto czym dysponuje, to takie cele sobie stawia. Faktem natomiast jest, że Lubin i Lublin nie spuszczają z tonu, zawsze są w ścisłej czołówce, walczą o tytuł, ale w międzyczasie dołączyła drużyna z Dolnego Śląska, z Kobierzyc. Wygląda na to, że sporo mogą też namieszać zespoły z Piotrkowa i Elbląga.
3. Każdy tyczkarz marzy, by choć raz wygrać z Armandem Duplantisem, a na rozbiegu okazuje się, że nie ma najmniejszych szans ze Szwedem, który fruwa pół metra wyżej. Ligowa stawka znajduje się teraz w podobnej odległości od pani Zagłębia?
– (śmiech) Mam nadzieję, że będzie tak, jak pan mówi! Do tego właśnie potrzebne jest mi zwycięstwo w środowy wieczór. Nam się wygrywanie nie znudziło, a dla mnie każde zwycięstwo jest radością. Każdy sukces typu medal czy puchar daje mi taką samą satysfakcję, a może jeszcze większą, bo każdego roku ich zdobywanie przychodzi mi coraz trudniej. Raz mistrzostwo zdarzyć się może, natomiast utrzymywać się na tym najwyższym poziomie jest naprawdę bardzo trudno. Wszyscy chcą nas pokonać, wszyscy chcą nas pobić. Trenerzy przeciwnych drużyn nie muszą nawet mobilizować swoich podopiecznych, bo mobilizuje ich samo to, że grają z utytułowaną drużyną, z którą do tej pory przegrywały. To jest dla najlepszą mobilizacją.
4. Dlatego już bez oporów zapytam – jaki cel przyświeca w tym sezonie drużynie złotej Bożeny?
– Ustaliliśmy, że chcemy utrzymać to, co już zdobyliśmy, a więc mistrzostwo i krajowy puchar. Poza tym kolejny raz startujemy w pucharach europejskich, a to zawsze daje nam nowe doświadczenie. Oto nasze sportowe cele na ten sezon.
Rozmawiał Zbigniew Cieńciała
