Wygrani i przegrani kolejki
1. Doczekali się
Po raz drugi w sezonie piłkarze Śląska Wrocław zaznali smaku zwycięstwa. Podopieczni Ante Szimundży pewnie wygrali z Widzewem Łódź. Trzy zdobyte bramki nie były dziełem przypadku (i nie zmienia tego wrażenia fakt, że jedna z nich była trafieniem samobójczym). Śląsk zdobył w końcu punkty, ale zaległości z rundy jesiennej są tak ogromne, że drużyna nadal znajduje się na ostatnim miejscu. Kibice z Wrocławia mogą mieć jednak nadzieję na to, że teraz karta się odwróci.
2. Do trzech razy sztuka
Trzykrotnie piłkarze Górnika Zabrze musieli wychodzić na prowadzenie, żeby ostatecznie wygrać z Radomiakiem. Nie był to najłatwiejszy mecz dla ekipy Jana Urbana. Najważniejsze dla trenera jest jednak zwycięstwo. Zagwarantował je Lukas Podolski, który w drugiej połowie ustalił wynik meczu na 3:2. Trudno nie docenić też ofensywnych popisów Josemy, który w pierwszej połowie dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Można więc przymknąć oko na to, że przez niego Radomiak dostał karnego.
3. Wybronił 3 punkty
Raków Częstochowa zbliżył się do pozycji lidera. Wszystko dzięki temu, że piłkarze Marka Papszuna pokonali w piątek lidera Lecha Poznań. W hicie kolejki zdobyli jedną bramkę (po rzucie rożnym gola zdobył Stratos Svarnas), a następnie spokojnie pilnowali wyniku. W wygranej wydatnie pomógł Kacper Trelowski. Bramkarz „Medalików” kilka razy w drugiej połowie wykazał się sporymi umiejętnościami.
PRZEGRANI…
1. Miało być ciekawiej
Biorąc pod uwagę fakt, że drużyny GKS-u Katowice i Piasta Gliwice odniosły zwycięstwa w dwóch pierwszych ligowych meczach 2025 roku, można się było spodziewać ciekawego widowiska z udziałem obu tych ekip. Tymczasem na murawie stadionu przy Bukowej nie działo się zbyt wiele. Okazji na gola nie było wiele, więc wynik 0:0 doskonale odzwierciedla obraz spotkania. Obie drużyny zasłużyły na punkt, choć kibice zespołów mogli oczekiwać większych emocji.
2. Niewykorzystana okazja
Po zimowej przerwie Cracovia trzeci raz z rzędu zremisowała. Podzieliła się punktami najpierw z Rakowem, potem z Widzewem, a w piątek z Koroną Kielce. W tej ostatniej rywalizacji powinna jednak wygrać. Gdy drużyna przegrywała 0:1 po bramce samobójczej Virgila Ghity, od 48 minuty „Pasy” grały w przewadze po czerwonej kartce dla Miłosza Strzebońskiego. Wydawało się, że Cracovia powinna wygrać, a stać ją było tylko na jedno trafienie w doliczonym czasie.
3. Osłabił zespół
Znacząco utrudnił mecz Motorowi Lublin Sergi Samper. Hiszpan w 41 minucie zasłużenie dostał czerwoną kartkę za groźny faul. Wtedy podopieczni Mateusza Stolarskiego przegrywali już 0:1, ale mieli przecież szanse na odrobienie strat. Po czerwonej kartce nie mogli już jednakliczyć na korzystny rezultat. Mistrzowie Polski byli bezlitośni i skrupulatnie wykorzystali problemy beniaminka, który stracił punkty w trzecim meczu z rzędu.
KJ