Wygrani i przegrani 7. kolejki ekstraklasy
WYGRANI…
1. Cios w szczękę
Wisła Kraków przez ponad godzinę musiała gonić wynik po pięknym trafieniu Ondreja Lingra dla Korony. Biała Gwiazda w drugiej połowie stworzyła sobie mnóstwo sytuacji, ale wydawało się, że zejdzie z boiska pokonana. Udało jej się jednak dopiąć swego w doliczonym czasie, gdy Alan Uryga strzałem głową doprowadził do remisu, zadając rywalom cios podróbkowy. Swoją drogą kapitan Wisły po golu padł na murawę i... trzymał się za szczękę. – Czuję, że coś tam się przestawiło i zgryz nie jest taki, jak być powinien – przyznał po meczu środkowy obrońca.
2. Syn ofensywny
Niesamowity przebieg miała sobotnia rywalizacja Motoru z Legią. Warszawiacy chcieli odpowiedzieć na porażkę z tym zespołem w Pucharze Polski (0:3), ale gospodarze prowadzili 2:1 po dublecie Karola Czubaka. Jednak wszystko odwrócił ruch Marka Papszuna. Wprowadził na boisko Jakuba Żewłakowa, który w niesamowity sposób wykorzystał swoją szansę. 19-latek dwukrotnie pokonał bramkarza rywali w doliczonym czasie, odwrócił wynik rywalizacji i został bohaterem Legii! Dla syna Michała Żewłakowa - obrońcy przez całą karierę - to debiutanckie trafienia w ekstraklasie.
3. Odzyskał (piłkarskie) życie
Kacper Urbański po włoskiej przygodzie wrócił do Polski, ale w Legii kompletnie zawiódł. 21-latkowi służy natomiast śląski klimat: jest czołowym zawodnikiem Górnika. Zabrzanie pokonali Cracovię, a decydującego gola z karnego zdobył właśnie Urbański. Dla pomocnika to już trzeci gol w lidze! Nic dziwnego, że trener Michal Gasparik widzi w nim głównego „wodzireja” w środku pola.
PRZEGRANI…
1. Mają na nich patent
Piłkarze GieKSy jechali do Gliwic po zwycięstwach z Wisłą Płock i Górnikiem Zabrze. Zawodnicy trenera Rafała Góraka byli faworytami, ale… nie udźwignęli. Na stadionie przy Okrzei działy się sceny, o których kibice Piasta mogli tylko nieśmiało marzyć. Gospodarze wygrali 3:0, a ozdobą spotkania był piękny strzał z dystansu Hugo Vallejo. Drużyna z Katowic przedłużyła także niekorzystną passę, ponieważ z Piastem nigdy w ekstraklasie nie wygrała.
2. Nadal bez punktów
Raków wywalił Dawida Kroczka, postawił tymczasowo na Dawida Szulczka, ale dorobek punktowy ani drgnął. Częstochowianie w tygodniu przegrali z Górnikiem 1:2, a w niedzielę pojechali na teren mistrzów Polski do Poznania. Tam „tylko” dostali jednego gola, ale tlen co chwilę podawał kolegom bramkarz Kacper Trelowski. Dla Medalików to szóste spotkanie w lidze, zakończone porażką! Raków jest jedynym zespołem, który nie ma jeszcze ani jednego punktu na koncie.
3. Zdenerwował trenera
Niels Frederiksen znany jest z chłodnego spojrzenia i emocjonalnych wybuchów przy ławce trenerskiej. Te pojawiły się, gdy duński szkoleniowiec zobaczył, co wyprawia jeden z jego zawodników. Mowa o Yannicku Agnero, który po raz kolejny dostał szansę w wyjściowym składzie i po raz kolejny ją zaprzepaścił. Iworyjczyk przy stanie 0:0 znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i gdy ten już leżał, snajper (?) uderzył… nad poprzeczką. Ta sytuacja tak zdenerwowała Frederiksena, że najpierw kopnął butelkę, a następnie wyraźnym gestem przywołał Mikaela Ishaka i po chwili Agnero nie było już na boisku.
Miłosz Cebo
