Wybór nieoczywisty
Nie Goncalo Feio, nie Dawid Szwarga, a Tomasz Kaczmarek ma wyprowadzić zespół spod Jasnej Góry z potężnego kryzysu.
Za Tomasza Kaczmarka Raków musi zapłacić Radomiakowi około milion złotych. Fot. Dawid Figura / Press Focus
Sześć porażek w sześciu pierwszych meczach ligowych oraz pożegnanie z europejskimi pucharami na etapie kwalifikacji. - Nie za ciekawie się dzieje, takiego dołka dawno nie było, i to nie tylko w Rakowie. Ciężko sobie nawet przypomnieć, kto ostatnio wszedł w ligę tak źle – mówi nam były zawodnik Częstochowian bacznie śledzący ruchy przy Limanowskiego Robert Załęski.
Nie dla Feio
Katastrofalny początek sezonu po zaledwie czterech kolejkach głową przypłacił Dawid Kroczek. Jego następcą/zastępcą na dwa mecze został Dawid Szulczek, ale wiadomo już, że w kolejnych meczach drużynę poprowadzi inny szkoleniowiec. Wbrew doniesieniom wielu mediów nie został nim Goncalo Feio, o czym – nie chwaląc się - informowaliśmy jako jedni z pierwszych. - Ja się osobiście dziwię, że on w ogóle był brany pod uwagę. Już raz wyleciał stąd z hukiem, a chyba nic się wielkiego w jego zachowaniu nagle nie zmieniło. Już wiele razy pokazał, że nie nadaje się do pracy z ludźmi – nasz rozmówca nie ma złudzeń, że postawienie na mającego ogromne problemy z panowaniem nad sobą Portugalczyka nie przyniosłoby klubowi niczego dobrego.
Nie widać planu
Zamieszanie z wyborem nowego trenera obnażyło w dużym stopniu pozycję właściciela Rakowa na mapie polskiej piłki. Jak na dłoni widać, że nie był on w żaden sposób przygotowany na zmianę szkoleniowca w tym momencie. - Wygląda na to, że trenerzy obecnie nie garną się do pracy w Rakowie. Michał Świerczewski jeszcze niedawno uchodził w środowisku za właściciela, który takie ruchy strategiczne dla klubu ma głęboko przemyślane. Raków był klubem bardzo poukładanym jak szachiści, którzy myślą co najmniej dwa ruchy do przodu. Teraz wychodzi jednak improwizacja, widać, że to nie wygląda już tak, jak jakiś czas temu. Te decyzje zapadają jakby spontanicznie – zauważa Załęski.
Na ratunek – Kaczmarek
Ostatecznie nowym trenerem Medalików został we wtorek późnym wieczorem Tomasz Kaczmarek, którego możliwość zatrudnienia w klubie sondowano pod koniec zeszłego roku, gdy stało się jasne, że Częstochowę na Warszawę zamieni Marek Papszun. Wybór padł wtedy jednak na Łukasza Tomczyka. Dotychczasowy trener Radomiaka pożegnał się z dotychczasowądrużyną we wtorek, zajęcia klubu z Radomia poprowadził już jego asystent Rafał Grzyb. Wiadomo, że Raków będzie musiał wypłacić byłemu klubowi Kaczmarka ponad 200 tys. euro, aktywując klauzulę wykupu trenera, którego jeszcze kilka tygodni temu nie brał pod uwagę.
Do takiego rozwiązania nie jest przekonany zawodnik, który pamięta czasy „pierwszej ekstraklasy” Rakowa w latach 1994-1998. - Łapiemy się tego, co jest do wzięcia, bo widać, że tego planu B nie było. Michał Świerczewski zawsze mówił, że ma w notesie listę trenerów na wypadek zmiany. Wygląda jednak na to, że albo zgubił ten notes albo ci, którzy w nim figurują, obecnie nie są zainteresowani pracą w Rakowie – nie ma złudzeń Załęski.
Przed nowym trenerem zadanie jest niezwykle trudne. Aby dźwignąć drużynę z tak potężnego dołka potrzeba czasu, a problem polega na tym, że w Rakowie nie ma go w ogóle. Częstochowianie w piątek zagrają u siebie z Motorem i nie mogą sobie pozwolić na siódmą porażkę. - Każdy kolejny mecz bez trzech punktów, bo remisy Rakowowi już też niewiele dadzą, będzie tylko pogarszał i tak już fatalną sytuację. Z tego rowu trzeba wyjść pewnym krokiem, a nie małymi kroczkami. Musimy stanąć całą stopą na powierzchni, dlatego trzy punkty są obowiązkowe. Tylko wygrana może dać lekki oddech optymizmu – kończy Robert Załęski.
Mariusz Rajek
