Wspomnienia odżywają
TRZY PYTANIA DO TOMASZA KŁOSA, byłego reprezentanta Polski, współorganizatora meczu legend
Tomasz Kłos w rozmowie z Lukasem Podolskim. Fot. PAP/Art service
1. Jak wrażenia po tym niezwykłym meczu?
– Mamy paręnaście kilo więcej... PESEL idzie do przodu, ale było to miłe spotkanie po wielu, wielu latach. Graliśmy przeciwko sobie w reprezentacjach i w Bundeslidze. Widać było, że jeszcze wszystkiego nie zapomnieliśmy, choć sił starcza na ograniczoną liczbę minut, stąd wiele zmian. Warto takie mecze organizować. Oczywiście, zapełnić tak wielki stadion jest niezwykle trudno, ale kilkanaście tysięcy osób, które przyszły, myślę, że było zadowolonych. Zresztą fajnie dopingowali. Przyszły całe rodziny, rodzice pewnie byli naszymi kibicami, ale ich dzieci też mogą się zainteresować mundialami z 2002 i 2006 roku czy Euro 2008. To bodziec napędzający do rozwoju.
2. Czy u was, piłkarzy, wspomnienia odżyły?
– Zawsze odżywają! Na każdym takim spotkaniu wspominamy czasy, gdy trener dzwonił. Namawiać nikogo nie trzeba było. Co więcej, Jurek Dudek dostał zaproszenie na podobny mecz w Feyenoordzie, ale przyjechał do nas.
3. Niemcy wyrównali w 88 minucie. Czyżbyście po latach zapomnieli, że z nimi gra się do końca?
– Trzeba grać od początku do końca (śmiech). Skaleczyli nas już w drugiej minucie... Ale kiedy przegrywa się pod koniec spotkania, to nie ma się wtedy nic do stracenia. Widać było, że dobrze się ruszali na boisku, dobrze konstruowali akcje. Nam zabrakło trochę cwaniactwa w końcówce i zbyt często traciliśmy piłkę, przez co po kolejnym dośrodkowaniu ugrzęzła w naszej siatce.
