Sport

Wróciły dobre wspomnienia

Rozmowa z Jarosławem Tomickim, byłym reprezentantem, obecnie zawodnikiem KTS Gliwice

Lata płyną a Jarosław Tomicki (w środku) wciąż w formie. Fot. Archiwum

Sukces w drugiej rundzie grupowej Pucharu Europy z KTS Gliwice i awans do 1/8 finału Pucharu Europy przywołał wspomnienia z występów w reprezentacji Polski w mistrzostwach Europy w... poprzednim wieku?

- Przypomniałem sobie wspaniałe czasy gry w kadetach i juniorach, a potem jako młody zawodnik w seniorskiej kadrze narodowej. 30 lat temu razem z Michałem Rogalą zdobyliśmy brązowy medal mistrzostw Europy kadetów. Natomiast w 1995 roku w Hadze z reprezentującą wtedy Polskę Miao Miao sięgnęliśmy po złoto ME kadetów w mikście. Po 3 latach byłem w seniorskiej kadrze i jako rezerwowy cieszyłem się z brązu drużynowych mistrzostw kontynentu.

Czym dla pana są rozgrywki Pucharu Europy? Jako zdobywcy Pucharu Polski zakładaliście awans do 1/8 finału, czyli grona 24 najlepszych zespołów w Europie, wliczając Ligę Mistrzów?

- Klubowe rozgrywki europejskie traktuję jako kolejną przygodę w mojej karierze, a przy okazji dobry trening przed Grand Prix Polski. Chciałbym jeszcze raz zagrać w mistrzostwach Polski i godnie pożegnać się z najważniejszym turniejem indywidualnym w kraju. Przed sezonem nic nie zakładaliśmy odnośnie Pucharu Europy, po prostu chcieliśmy grać jak najlepiej potrafimy i pokazać, że zawodnicy z Gliwic są poważnym zagrożeniem dla każdego.

To się już udało. Przebrnęliście zarówno pierwszą rundą w niemieckim Karlsruhe, jak i drugą we francuskim Lille.

- Za nami 5 spotkań, z których 4 zakończyło się zwycięstwami. Zaczęliśmy od wygranej z hiszpańskim C.E.R. Robin Hat Prisco L´Escala i przegranej ze słowackim STK Vyhne, ale wtedy byliśmy wzmocnieni Grekiem Ioannisem Sgouropoulosem, byłym mistrzem Europy juniorów i młodzieżowców w singlu. Natomiast do Lille udaliśmy się w składzie: Grzegorz Felkel, Dariusz Steuer i ja.

Z czego wynika dysproporcja w składach uczestników Pucharu Europy? Trzeba przyznać, że są mocne zespoły, ale i dużo słabsze.

- Kluby różnie podchodzą do rywalizacji międzynarodowej, niektóre wystawiają „najmocniejsze armaty”, inne zaś grają drugim garniturem. Zapewne każdy zespół określa swoje priorytety przed sezonem, a druga sprawa to kwestie finansowe. Konkretnie chodzi o opłacanie zagranicznych zawodników, co sporo kosztuje.

Sprawiliście dużą niespodziankę, pokonując we Francji po 3:2 hiszpański Enoli Les Borges Vall 3:2 i niemiecką drużynę ASC Grünwettersbach. Jakiej klasy to rywale, porównując do polskiej superligi?

- Bardzo dobry zespół z Bundesligi. Uważam, że w Lotto Superlidze były w pierwszej czwórce. Hiszpański z kolei nie na tak wysokim poziomie, raczej czołówka naszej 1 ligi.

W Lille Grzegorze Felkel wygrał wszystkie pięć pojedynków, ale to pan zapewnił końcowe zwycięstwa.

- Scenariusz obydwu spotkań z faworytami był identyczny, tzn. Grzesiek Felkel zdobywał punkt, ale przegrywałem i ja, i Darek Steuer. Następnie Grzegorz doprowadzał do remisów 2:2, pokonując m.in. regularnie występującego w niemieckiej ekstraklasie Brazylijczyka Guilherme Teodoro. Ostatnie zadanie należało do mnie i cieszę się, że zrobiłem to, co do mnie należało. Ograłem Meksykanina Jaira Jimeneza z Enoli Les Borges Vall i Anglika Louisa Price'a z ASC Grünwettersbach.

Wyraźnie najsłabszym przeciwnikiem był chorwacki Starr Varażdin, grający bez zawodników z Indii, jak również młodego Polaka Artura Gromka.

- Wygrali z Hiszpanami, którzy wystawili tylko dwóch zawodników, zapewne z przyczyn zdrowotnych nie mógł zagrać Francesc Carrera. W pozostałych spotkaniach, w tym z nami, zdecydowanie przegrali.


Jarosław Tomicki

Urodził się17 listopada 1980 roku
Najważniejsze sukcesy:
Mistrz Europy kadetów w mikście z Miao Miao (1995)
Brązowy medalista ME kadetów w deblu z Michałem Rogalą (1994)
Srebrny medalista drużynowych ME seniorów (1998)
Mistrzostwa Polski: dwukrotnie złoto w deblu z Tomaszem Lewandowskim i 2 razy srebro w singlu; wicemistrzostwo w grze deblowej z Jakubem Kosowskim i mieszanej z Patrycją Molik, srebro w singlu, deblu z Karolem Szotkiem i brąz z Sandrą Wabik.

Jędrzej Jędrzejewski