Włókniarz na zakręcie
Coś się kończy, coś się zaczyna - powiedział na konferencji prasowej ustępujący prezes „Lwów" Michał Świącik. Klub z Częstochowy ma nowego właściciela.
Przejęcie sterów Włókniarza przez Bartłomieja Januszkę (z lewej) powinno wyjść klubowi na dobre. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
WŁÓKNIARZ CZĘSTOCHOWA
Odejście Michała Świącika z funkcji sternika klubu to koniec pewnej epoki. Zarządzał częstochowskim żużlem od 2015 r., gdy po upadku zadłużonej po uszy poprzedniej spółki Włókniarz wziął na swoje barki odbudowę żużla pod Jasną Górą. Wskutek wielu sprzyjających zdarzeń (połączenie pierwszej ligi z drugą w sezonie 2016 oraz zaproszenie do elity mimo dopiero trzeciego miejsca w lidze) już w 2017 r. Włókniarz ponownie znalazł się w ekstralidze. Pierwsze lata prezesury Świącika oceniane były pozytywnie, drużyna najpierw utrzymała się w lidze mimo teoretycznie najsłabszego składu, potem awansowała do najlepszej czwórki, a w 2019 roku częstochowianie sięgnęli nawet po brązowe medale.
Walkower, czyli punkt zwrotny
Równia pochyła rozpoczęła się od 2020 roku i pamiętnego walkowera w meczu ze Stalą Gorzów za nieregulaminowe dosypanie kilku ton glinki, która w połączeniu z intensywnymi opadami deszczu dosłownie zmasakrowała owal przy Olsztyńskiej. Jedynym winowajcą tamtej katastrofy był Świącik i wielu już wtedy domagało się jego dymisji. W kolejnych latach mimo bardzo drogiego i teoretycznie silnego składu Włókniarzowi nie udało się ani razu awansować do finału play offu. W sezonie 2024 drużyna, która miała walczyć o medale, otarła się o spadek, a kibice coraz dosadniej zaczęli domagać się odejścia prezesa. Czarę goryczy przelał moment, gdy podczas zmagań Ekstraligi U-24 fani wywiesili nieprzychylny dla niego transparent, a następnie zostali potraktowani gazem przez ochronę. Jednym z największych zarzutów wobec prezesa był również postępujący w klubie nepotyzm (w klubie pracowały m.in. jego córki, syn i szwagier). Piętrzące się długi w połączeniu z odejściem wszystkich czołowych zawodników (Piotr Pawlicki, Jason Doyle, Kacper Woryna) po obecnym sezonie sprawiły, że przyszłość klubu stanęła pod dużym znakiem zapytania.
Trudno o optymizm
Formuła prowadzenia klubu przez Świącika się wyczerpała i jasne stało się, że jedyną szansą na uratowanie Włókniarza jest pojawianie się nowego inwestora i zupełnie nowe rozdanie. Na szczęście chęć bardzo poważnego zaangażowania w klub wyraził dotychczasowy sponsor tytularny, właściciel firmy Krono-Plast Bartłomiej Januszka. - Trudne decyzje były przede mną i firmą. Dwa lata sponsorowania tytularnego pozwoliło mi wiele zobaczyć, również z zewnątrz. Sytuacja klubu nie jest łatwa. Włókniarz ma swoje problemy, teraz trzeba uzyskać licencję. Bez deklaracji ze strony miasta by się to nie odbyło. Trzeba było spłacić wszystkie zaległości, zadeklarowałem się je uregulować do końca października - powiedział nowy właściciel Włókniarza, a jego słowa nie do końca brzmiały optymistycznie. - Jesteśmy na zakręcie i teraz kwestią jest, żebyśmy z niego wyszli. Chciałem podziękować dotychczasowemu zarządowi za prowadzenie klubu przez te lata. Włókniarz po upadku w 2014 roku szybko się odrodził, bo zajęli się tym pasjonaci - stwierdził również z pewnym niepokojem w głosie prezydent Częstochowy, Krzysztof Matyjaszczyk.
Nie sposób było nieodnieść wrażenia, że jedynym zadowolonym z funkcjonowania Włókniarza w ostatnich latach był prezes Świącik. - Uważam, że to chwila, która przyniesie Włókniarzowi bardzo wiele dobrego. Uważam, że to były bardzo dobre lata, zdobyliśmy dwa brązowe medale, nie udało się zdobyć mistrza, ale konia z rzędem temu, kto nie chciałby mieć tych medali. Było sporo sukcesów w kategorii juniorskich, mamy jedną z najlepszych szkółek w kraju. Na samą młodzież wydawaliśmy średnio 3,5 mln zł rocznie i nie mówię tu o młodzieży ekstraligowej. Nie byliśmy też zbyt dużym obciążeniem dla miasta w kwestii utrzymania obiektu. Uważam za swój największy sukces, że udało nam się pozyskać tak zacną osobę na przyszłość dla klubu. Jestem pełen wiary i wierzę, że zrobi to najlepiej jak się da - stwierdził Michał Świącik, wymieniając przy tym wszystkie funkcje, jakie pełnił w częstochowskim klubie jeszcze przed powołaniem obecnej spółki. Podkreślił też, że klub oddaje w ręce nowego właściciela za symboliczną złotówkę.
Czas decyzji
Nazwisko nowego prezesa klubu mamy poznać w przyszłym tygodniu. Na razie nie jest jeszcze przesądzone jak daleko posunięte zmiany nastąpią w klubie w sferze administracyjno-zarządczej. Przed nowym właścicielem teraz niezwykle trudne zadanie zbudowania składu, który będzie w stanie skutecznie powalczyć o utrzymanie w przyszłorocznej ekstralidze. Blisko porozumienia jest Jack Holder, ale zawodników podobnej klasy potrzeba co najmniej trzech. Ważne kontrakty ma grupa juniorów oraz Mads Hansen. Do klubu ma trafić także Sebastian Szostak.
Mariusz Rajek
