Sport

Wiki na drodze Igi

W Dubaju nie ma już Magdy Linette, Magdaleny Fręch, ani obu finalistek turnieju w Katarze.

Iga Świątek nie ma jeszcze w dorobku tytułu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ale w takim nastroju, kto wie… Fot. PAP/EPA

Wiceliderka światowego rankingu nigdy „tysięcznika” w Dubaju nie wygrała, najbliżej była dwa lata temu, gdy przegrała finał z Czeszką Barborą Krejcikovą; w zeszłym roku odpadła w półfinale. Mizerniutko, zwłaszcza w porównaniu do bliskiej geograficznie i kalendarzowo Dohy w Katarze, gdzie Iga Świątek triumfowała trzykrotnie w latach 2022-24, choć w piątek jej marsz po czwarty tytuł zakończyła w półfinale Łotyszka Jelena Ostapienko.

- Przegrałam. Poszłam dalej. To nie jest coś nadzwyczajnego, ponieważ przegrywamy większość tygodni w roku, więc… Jest w porządku - odparła rozstawiona z „dwójką” Polka na konferencji prasowej w Dubaju.

Odwróciła losy meczu

W 1. rundzie Polka miała wolny los, w drugiej jej rywalką będzie we wtorek około 10.00 polskiego czasu Wiktoria Azarenka. Utytułowana 35-letnia Białorusinka (21 tytułów, 2 Wielkie Szlemy, także nr 1 na świecie) wyeliminowała na otwarcie Anhelinę Kalininę (51. WTA) 2:6, 7:6 (7-4), 6:4. W połowie drugiego seta Ukrainka była bliżej zwycięstwa, prowadziła już 5:3 i serwowała na zwycięstwo. „Wika” doprowadziła jednak do wyrównania, po czym okazała się lepsza w tie-breaku, co odmieniło losy pojedynku, choć Kalinina w trzeciej partii zbudowała przewagę 3:0 i 4:2, ale nie zdołała jej utrzymać. Białorusinka wygrała cztery ostatnie gemy, awansując do kolejnej rundy.

Z notowaną obecnie na 34. miejscu na liście WTA Azarenką 23-letnia raszynianka grała czterokrotnie. Wygrała trzy ostatnie spotkania, przegrała tylko raz, w 2020 roku w US Open. Iga wygląda na pozytywnie nastawioną.

- Uwielbiam grać w Dubaju, zwłaszcza teraz, kiedy korty są trochę wolniejsze niż wtedy, kiedy zaczynałam karierę - uśmiechała się Polka. - Co roku mam tutaj lepsze doświadczenia, ponieważ czuję się tu jak w domu. Bardzo lubię też grać przed tutejszymi kibicami. Czuję, że wiele osób przyjeżdża z różnych krajów, żeby zobaczyć turniej, a dzięki temu tenis kobiecy staje się bardziej popularny. Cieszę się, że tu jestem - podkreślała raszynianka.

Miłe złego początki

Z turniejem już w 1. rundzie pożegnały się pozostałe Polki. Magda Linette w niedzielę poniosła porażkę z Ukrainką Dajaną Jastremską 3:6, 5:7, a w poniedziałek Magdalena Fręch uległa rozstawionej z nr 11 Rosjance Dianie Sznajder (13. WTA) 2:6, 2:6. Mecz trwał godzinę i 17 minut. Notowana na 28. miejscu w światowym rankingu łodzianka bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie, już w pierwszym gemie przełamując rywalkę. Później obroniła dwa break-pointy i utrzymała podanie, obejmując prowadzenie 2:0. W kolejnym gemie prowadziła 40:0 i… to był koniec jej bardzo dobrej gry w tej partii, Rosjanka obroniła swoje podanie, przejęła inicjatywę i wygrała sześć kolejnych gemów. Na początku drugiego seta obie tenisistki utrzymywały serwis do stanu 2:2, po czym Sznajder bez większych problemów dwukrotnie przełamała Fręch i wygrywając cztery gemy z rzędu triumfowała 6:2.

Zmęczone finalistki

Los Polek niespodziewanie tak samo wcześnie podzieliły obie finalistki z Dohy; Amanda Anisimova i Ostapienko gładko uległy swoim rywalkom - odpowiednio Amerykance McCartney Kessler (53. WTA) i kwalifikantce z Japonii Moyuko Uchijimie (62.) - jeszcze raz udowadniając, jak trudno w żeńskim tenisie o stabilizację.


Tytułu w Dubaju broni sensacyjna wówczas triumfatorka Jasmine Paolini i był to początek wspaniałego sezonu 29-letniej Włoszki, późniejszej dwukrotnej finalistki Wielkiego Szlema; Paolini (4.) na otwarcie zagra z Niemką Evą Lys (87.).

Tomasz Mucha

Ja i Jannik to inne sprawy

TRZY PYTANIA DO IGI ŚWIĄTEK

1. Jannik Sinner został zawieszony na trzy miesiące. Co myślisz o tym, że sprawa została rozwiązana w drodze ugody?

- Każda historia jest inna. Ze względu na sytuację Jannika lub moją jesteśmy jakby celebrytami (śmiech). Każdy myśli o tym z setek różnych perspektyw. Ja staram się trzymać faktów i czytać dokumenty. Ufam, że proces przebiegł uczciwie, staram się nie oceniać. Nie rozmawiałam z Jannikiem, ale zakładam, że musiał to być dla niego trudny czas, trudny proces. Przeszłam przez coś podobnego. Nie życzę żadnemu zawodnikowi, żeby takie rzeczy miały miejsce. Mam nadzieję, że szybko to przeboleje i wróci do tenisa.

2. Czy martwiłaś się o swoją sytuację, że WADA może ją ponownie otworzyć?

- Nie. Ponieważ, każda sprawa jest inna. Nie ma powodu, żeby porównywać i stawiać te dwie sprawy obok siebie. Od początku było zupełnie inaczej. Dostarczyliśmy całą dokładną dokumentację, znalazłam źródło skażenia, zrobiliśmy wszystko i postępowaliśmy zgodnie z instrukcjami, więc WADA nie miała powodów, żeby się odwołać.

3. Czy to uciążliwe lub denerwujące, że twoje nazwisko ciągle się pojawia z powodu sposobu, w jaki obie sprawy zostały poprowadzone? Czy jesteś w stanie o tym nie myśleć?

- Myślę, że zestawiacie to ze sobą, bo tak po prostu łatwiej to opisać, tak działa ludzki umysł. Podobnie fani, kiedy czytają te rzeczy, automatycznie łączą je ze sobą, ale to nie jest to samo i nie jest podobne. Nie sądzę, żeby w rzeczywistości istniało jakiekolwiek powiązanie. Mam nadzieję, że wkrótce te wszystkie procesy będą przebiegać sprawniej i bardziej logicznie. Cały okres, kiedy byłam zawieszona, był dla mnie czymś nierealnym, czego nie mogłam zrozumieć. W zasadzie mam to już za sobą. Oczywiście, to zdarzyło się niecały rok temu, ale nie mam z tym problemu. Mam nadzieję, że z czasem to minie i będziemy mogli skupić się na kolejnych rzeczach.

Źródło: dubaidutyfreetennischampionships.com/