Sport

Więź

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

Żeby wyjaśnić wrażenia z obserwacji kadry przebywającej w katowickim hotelu Monopol na zgrupowaniu przed meczami z Mołdawią i Finlandią, muszę sięgnąć do przeszłości. Na przełomie lat 50. i 60. najbardziej olśniewającą drużyną świata była bez wątpienia reprezentacja Brazylii. Jej symbolem jest Pele, ale najbardziej zdumiewającym zjawiskiem był Garrincha, chłopak, który niczym wróbelek objeżdżał obronę przeciwnika, olśniewając dryblingiem. Garrincha kochał życie i nie przeszkadzał mu wcale fakt, że nie był typem wyrafinowanego intelektualisty. Na tyle, że kiedy poleciał z reprezentacją na długie tournee po Europie, to kiedy po powrocie spytali go, co na końcu świata podobało mu się najbardziej - a przecież byli w miastach uznawanych za perły europejskiej cywilizacji - odpowiedział szczerze, zanosząc się śmiechem, że moment, kiedy na jednym z lotnisk przy wychodzeniu z samolotu trener potknął się i… spadł ze schodów. Właśnie to w Europie podobało mu się najbardziej!

Myślę, że w obecnej reprezentacji nikt z trenera Probierza by się tak nie zaśmiał. Wydaje mi się bowiem, że dostrzegam jak istotna jest rola szkoleniowca w tej układance. Otóż mam przeświadczenie, że Probierz jest lojalny wobec własnych piłkarzy, a oni są lojalni wobec niego, a tu miejsca na śmiech nie ma. Przykładem niech będzie Jakub Moder, pomocnik Feyenoordu*. Probierz jest oto typem trenera, który chce rozumieć, a nie tylko wymagać. Chce rozumieć własnych piłkarzy, a kiedy uzna, że warto w nich inwestować w kontekście reprezentacji, jest pomocny w trudnych dla nich momentach. Także przecież w ten sposób buduje się więź. Wydaje mi się, że ten zespół, który widzę w Katowicach, taką więź z selekcjonerem tworzy. Pomocnikowi, który po Euro złapał kontuzję nie było w Brighton łatwo. Premier League, jako najlepsza liga świata nie ma litości. Wyszło na to, że Moder więcej gra w reprezentacji niż w klubie, co było niecodzienne. Probierz postawił jednak sprawę jasno: stwierdził, jeszcze jesienią, że piłkarz musi zmienić barwy klubowe żeby zacząć grać. Choć niektórzy kwestionowali obecność pomocnika w pierwszym składzie reprezentacji, Probierz powiedział Moderowi, że z niego nie zrezygnuje. Dlatego zawodnik, także w rozmowie ze mną, nie ukrywał, że jest bardzo wdzięczny selekcjonerowi. Wiosną wrócił na właściwe tory: odpalił w lidze holenderskiej, trafił na okładki tamtejszych gazet, uznających go za silnik Feyenoordu. Jeśli ktoś taki jak Robin van Persie jest nim zachwycony, to trudno mieć wątpliwości co do jego jakości. Cóż, właśnie w ten sposób tworzy się więź: przez zaufanie, nieodwracanie się w trudnych momentach.

Polska drużyna pod wodzą Probierza generalnie jawi mi się jako zgrany zespół kontaktowych, rozumiejących się ludzi, którzy wiedzą, czego chcą, jednocześnie rozumiejąc, jaką fajną przygodą jest możliwość gry w reprezentacji. Oczywiście – to wszystko ładnie brzmi, ale i tak na końcu liczy się tylko wynik. Zarówno piłkarze, jak i selekcjoner mają tego jednak świadomość.

PS. A kiedy piszę te słowa, piłkarzy, których miałem tu, w Monopolu, na wyciągnięcie ręki nie ma. Poszli do kina. Trzeba się rozluźnić.

Paweł Czado

______________________
* Feyenoord! To jest klub! Kiedyś, gdy nosiłem dredy, ludzie myśleli, że jestem rasta. A był to jedynie hołd dla ataku Blinker - Larsson -Taument, który zrobił na mnie piorunujące wrażenie w latach 90.