Sport

Wiemy, ileż go trzeba cenić

Piękność swą w całej ozdobie widzieliśmy i opisaliśmy u Sebastiana Szymańskiego. Obyśmy nie musieli po nim zatęsknić i oby... pokazał ją w kolejnych spotkaniach!

Koledzy gratulujący Sebastianowi Szymańskiemu (drugi z lewej) efektownego gola. Fot. Paweł Andrachiewicz/Press Focus

ILE I ZA CO?

Łukasz SKORUPSKI, 90 min – 6

Pod koniec meczu trochę się ochłodziło, więc oby się „Skorup” nie przeziębił. Nie miał nic do roboty, może jeden strzał prosto w niego. Do poprawy „na zaś” celność długich podań.

Przemysław WIŚNIEWSKI, do 82 min – 5

Było dobrze, również ze statystycznego punktu widzenia, choć raz czy dwa razy trochę się „zakręcił”. Łatał dziury na prawej flance, ale w 77 minucie dał się łatwo oszukać przy linii bocznej i obejrzał żółtą kartkę, powodującą zawieszenie na Holandię.

Jan BEDNAREK, 90 min – 7

Po prostu szef. Dyrygował, wybijał, jak trzeba było, poszedł po wyjaśnienia do sędziego (albo żeby wyjaśnić sędziego). Był bezbłędny, co jeszcze niedawno byłoby nie do pomyślenia! Oczywiście trzeba pamiętać, że rywale nie zawiesili wysoko poprzeczki.

Jakub KIWIOR, 90 min – 8

Można o nim napisać właściwie to samo, co o Bednarku, z tym że u „Kiwiego” nota poszła w górę z racji jego ofensywnych zakusów – głównie na początku drugiej połowy. Mógł wtedy i zanotować asystę po sprincie lewą stroną, i strzelić gola (prawą nogą!) po akcji, którą sam rozegrał. Po przerwie kilka razy szedł też „klatą w klatę” z fikającymi Litwinami! A taki spokojny chłopak był, „dzień dobry” na klatce mówił...

Matty CASH, do 90 min – 5

Tym razem słabszy. Pokazał się dwukrotnie, dwukrotnie oddając groźne, celne uderzenia – w doliczonym czasie pierwszej połowy i w 75 minucie (piętą podawał mu Lewandowski). Poza tym był mało aktywny, nie wykorzystywał przestrzeni, a w obronie rywale czasem mu lekko odjeżdżali. Ale tylko lekko!

Bartosz SLISZ, do 90 min – 5

Od początku widoczny w środku pola, pokazywał się do grania, rozdysponowywał futbolówkę. Było nieźle, choć oczywiście zdarzyły mu się momenty zagapienia, bardziej czy mniej przypadkowego (np. po jego niecelnej główce Litwa miała akcję, która poskutkowała groźnym rzutem wolnym). No i najważniejsze – popełnił błąd, obejrzał „żółtko” i jak Wiśniewski nie zagra z Holandią.

Piotr ZIELIŃSKI, 90 min – 5

Był widoczny, zanotował dużo podań, kilka razy przyspieszył, ale gdyby spojrzeć całościowo, to nie za wiele było od niego konkretów. Nie popełnił żadnych błędów, lecz nie dał też niczego ekstra.

Michał SKÓRAŚ, 90 min – 5

Wrócił do reprezentacji i można powiedzieć, że został wygranym tego zgrupowania. W Kownie koła na nowo nie odkrył, ale zostawił serducho. Kilka razy szarpnął w swoim stylu, choć parę razy brakło dokładności. W defensywie miał pewne pole do poprawy, ale także starał się wracać i pomagać, w drugiej połowie jakby lepiej niż przed przerwą. Czyżby szatniowe wskazówki trenera Urbana?

Sebastian SZYMAŃSKI, do 82 min – 9

Jak to ktoś ujął, jest on piłkarzem momentów. Tak jak w większości meczów nie miał ich prawie wcale, tak wczoraj wreszcie się one pojawiły Przede wszystkim strzelił gola bezpośrednio z rzutu rożnego (przemilczmy postawę litewskiego bramkarza) i po wywalczeniu pozycji kapitalnie asystował „Lewemu”. Dwukrotnie w wybitny sposób wypuścił Kamińskiego (raz Kuba był na lekkim spalonym) – dokładnie tak, jak od niego oczekujemy. Co ciekawe, gdy Szymański schodził z boiska, był... najniedokładniej podającym piłkarzem z pola! No ale gdy już robił to dokładnie...

Robert LEWANDOWSKI, 90 min – 6

W pierwszej połowie zginął gdzieś w gąszczu litewskich wieżowców, ale po przerwie zapisał się trzeba zagraniami na plus – gdy po rzucie rożnym w trudnej sytuacji niemal wtrącił piłkę przy słupku, gdy strzelił gola głową po zgubieniu obrońców i wywalczeniu pozycji w powietrzu i gdy piętą „uruchomił” w 75 minucie Casha. Po prostu dobrze.

Jakub KAMIŃSKI, do 90+4 min – 4

Niestety, nie był to ten Kamiński, którego widzimy w FC Koeln i widzieliśmy we wrześniu w kadrze. Owszem, kilka razy w swoim stylu ruszył w szalone dryblingi, ale częściej widoczne były jego bolączki. Wykonał najmniej podań w zespole (nie licząc zmienników), żadne nie było kluczowe, miał co najwyżej przeciętne statystyki pojedynków. W 22 minucie miał kapitalną sytuację po podaniu Szymańskiego, ale nie opanował piłki, zmarnował też „setkę” na początku drugiej połowy (wtedy, gdy był spalony). Był aktywny, chętny, na pewno nie należy wyciągać daleko idących wniosków, no ale z Litwą po prostu mu nie poszło.

Karol ŚWIDERSKI, od 82 min – niesklas.

Zapisał się jedną akcją, gdy dostał piłkę w tłoku, okiwał rywali i wywalczył faul tuż przed „szesnastką”. Koledzy nie skonsumowali jednak tego wolnego.

Jan ZIÓŁKOWSKI, od 82 min – niesklas.

Litwini nie dali okazji do tego, by go sprawdzić. Czyli nic nie zawalił, więc na plus.

Bartosz KAPUSTKA, od 90 min – niesklas.

Po prostu wszedł.

Paweł WSZOŁEK, od 90 min – niesklas.

Też po prostu wszedł.

Kamil GROSICKI, od 90+4 min – niesklas.

Wszedł na parę sekund, ale realizator TV i tak zdążył go pokazać w jednym ze starć. Sukces!

Piotr Tubacki