Wielki mecz Chorwatów
Natchnieni zwycięstwami wywalczonymi w ostatnich akcjach ćwierćfinałów Francuzi i Chorwaci (pierwsi pokonali Egipcjan, a drudzy Węgrów) do półfinałowego starcia przystąpili niezwykle zmotywowani. Ci drudzy mieli za sobą pełne trybuny hali w Zagrzebiu, które przy każdym udanym zagraniu swoich ulubieńców, o bramkach nie wspominając, wpadały w ekstazę. Pierwszą połowę gospodarze rozegrali wręcz perfekcyjnie. Bardzo szybko objęli prowadzenie, a od 10 minuty sukcesywnie je powiększali. Wychodziło im niemal wszystko, rzadko popełniali błędy, a jeśli już dopuszczali rywali pod bramkę, na wysokości zadania stawał Dominik Kuzmanović (15 interwencji w całym meczu na 42 rzuty). Rozgrywający kapitalny turniej 23-latek bronił jak w transie, ratując swój zespół w wielu wydawałoby się beznadziejnych sytuacjach. Przez pierwsze 30 minut dał się pokonać zaledwie 11 razy, podczas gdy jego koledzy drogę do francuskiej siatki znaleźli 18-krotnie.
Przewaga wydawała się więc bezpieczna, lecz „Trójkolorowi” na drugą połowę wyszli z myślą odrabiania strat. Nie wybiła ich z rytmu czerwona kartka, którą za uderzenie łokciem zobaczył Aymeric Minne. Gonili wynik, ale Chorwaci długo trzymali ich na dystans czterech-pięciu bramek. Dopiero na siedem minut przed końcem Francuzi doszli na trzy trafienia (25:28) i grali w podwójnej przewadze. Wydawało się, że okres ten wykorzystają do maksimum, a tymczasem... zgłupieli, bo takiego wariantu najwyraźniej nie ćwiczyli. Po chwili 29. bramkę dla gospodarzy zdobył Igor Karacić z Industrii Kielce, jeden z trzech Chorwatów grających w Orlen Superlidze (poza nim w obronie brylował Leon Susnja, a na lewym skrzydle Tin Lucin z Orlen Wisły Płock; w zespole francuskim grali kielczanie, Benjamin Kounkoud oraz Dylan Nahi) i stało się jasne, że w niedzielę zagrają o szósty w historii, ale pierwszy od 2013 roku medal mistrzostw świata.
Rywala poznają dziś, a będzie nim zwycięzca meczu Dania – Portugalia (start o 20.30, transmisja w TVP Sport), w którym można się spodziewać równie smakowitej uczty, bo jedni i drudzy grają koncertowo, odprawiając z kwitkiem kolejnych przeciwników. Za faworyta uchodzą broniący tytułu Duńczycy, ale Portugalczycy zapowiadają, że zakończą ich marsz po czwarte z rzędu złoto.
(mar)