Wielka czwórka w grze
LIGOWIEC - Michał Zichlarz
Jaga? W sezonie 2022/23 ocaliła ekstraklasę na finiszu. Wszystko zmieniło przyjście Adriana Siemieńca. Od tego momentu było mistrzostwo lub podium i europejskie puchary, w tym ćwierćfinał Ligi Konferencji rok temu. Teraz znowu jest europejskie granie, tym razem w bardziej prestiżowej Lidze Europy. Początek za tydzień, Białostoczanie zaczynają z Olympiakosem w Pireusie, Lech z Crystal Palace w Londynie.
No i są w wymienionej wyżej grupie Legia oraz Górnik. Warszawianie pod wodzą Marka Papszuna odbudowali swoją pozycję nadszarpniętą w ostatnich latach, ale czy nawiążą do dawnych sukcesów? Wstrzymałbym się z odpowiedzią, bo notują słabsze gry, jak z Motorem w Pucharze Polski w poprzednim tygodniu, ale w lidze skrzętnie gromadzą punkty.
Górnik to trochę inna bajka. Przypomina trochę historię Jagiellonii. Przypomina w tym sensie, że jest młody, dobry szkoleniowiec. Jak przyjście trenera Siemieńca w kwietniu 2023 odmieniło Dumę Podlasia, tak praca trenera Michala Gasparika odmieniła górniczą jedenastkę. Słowak już ma swoje miejsce w historii zabrzańskiego klubu, bo wywalczył Puchar Polski w poprzednim sezonie, siódmy w historii Górnika, po długiej przerwie, 54 latach. Do tego podium, wicemistrzostwo, także po długiej przerwie, bo po 32 latach. Nie wyszło w europejskich pucharach, ale swojej postawy, szczególnie w trudnych grach z Fenerbahce i Ferencvarosem Górnicy wstydzić się nie musieli. Niewiele brakło, żeby wyeliminowali utytułowanych i bogatszych rywali. A przecież zabrzanie sprzedali czołowych graczy. Ten Górnik jest inni od tego z poprzedniego sezonu, ale myśl trenera Gasparika jest zachowana. Jeśli Górnikom uda się w kolejnym sezonie zakwalifikować do europejskich pucharów, to będzie pewnie inaczej, lepiej, niż było to teraz. Każdy uczy się na swoim doświadczeniu.
Są więc w czołówce po siedmiu kolejkach: Lech, Jagiellonia, Górnik, Legia i wszystko wskazuje na to, że to ten kwartet będzie w ekstraklasie rozdawał karty. Zabrzanie pokazują, że nie są jednoroczną efemerydą. Nie jest nią też Jagiellonia po niespodziewanym mistrzowskim sukcesie sprzed dwóch lat. Klub jest sukcesywnie budowany, krok po kroku i efekty są, a będą jeszcze większe, bo w Białymstoku szykują się przecież do budowy na Krywlanach za 150 mln zł akademii z prawdziwego zdarzenia! Będą tam boiska, bursa, klinika, całe zaplecze potrzebne do funkcjonowania profesjonalnego klubu. Jak się to ma do projektu pod nazwą Raków? Utknął w miejscu, a kryzys sportowy w Częstochowie przekłada się na permanentny kryzys infrastrukturalny, który w dużej części kompromituje miejskie władze. No, ale z tą kompromitacją, to mamy pod Jasną Górą do czynienia od lat…
