Wiele pięknych chwil
Rozmowa z Kamilem Grosickim, reprezentantem Polski, który w narodowych barwach zagrał 94 razy, zdobył 17 bramek i zanotował aż 24 asysty
Kamil Grosicki celebruje gola na Stadionie Śląskim z Koreą Południową. Ten obraz pamięta do dzisiaj. Fot. laczynaspilka.pl
Czy wie pan, którego z piłkarzy reprezentacji żegnano w przeszłości - z wielką - pompą na Stadionie Śląskim? Dodam, że było to dawno temu, w 1980 roku, a też chodzi - jak w pana przypadku - o wybitną postać polskiego futbolu.
- Nie pamiętam, to pewnie jedna z legend polskiej piłki, prawda?
Dokładnie, chodzi o Włodzimierza Lubańskiego, który pożegnalny mecz w reprezentacji rozegrał na Śląskim 24 września 1980 roku, z Czechosłowacją. Rozmawiałem z panem Lubańskim, który - pytany o Kamila Grosickiego - powiedział: „Nie dostaje się takiego kredytu grania w kadrze, jeżeli nie jest się zawodnikiem pożytecznym. Kamil jest takim typem zawodnika, który reprezentacji przynosił bramkowe sytuacje, bo ma drybling i szybkość. Sam fakt rozegrania w biało-czerwonych barwach tylu meczów mówi sam za siebie”.
- Dziękuję za takie słowa, dziękuję, że legenda polskiej piłki wypowiada się o mnie w ten sposób, to bardzo miłe i dużo dla mnie znaczy. To też pokazuje, ile tej reprezentacji w tych ostatnich latach dałem, z tego jestem dumny. Zagranie 95. meczu w narodowych barwach na Stadionie Śląskim na pewno będzie to dla mnie wzruszającym momentem. Bo też to drugi najważniejszy dom polskiej piłki, a wcześniej przez lata najważniejszy. Stadion Śląski był i jest wyjątkowym miejscem. A sam fakt pożegnania na nim z piłką reprezentacyjną będzie na dla mnie dużym wydarzeniem. A ze swojej strony pozdrawiam pana Włodzimierza.
Mówimy o Stadionie Śląskim. Pierwsze skojarzenie Kamila Grosickiego z chorzowskim „Kotłem czarownic”?
- Dwa takie miłe akcenty. Pierwszy - kiedy w meczu z Koreą Południową strzeliłem bramkę i wykonałem taką cieszynkę: wskoczyłem na kwadratowy balon, rozłożyłem ręce, a Paulina Duda z kanału Łączynaspiłka.pl zrobiła świetne zdjęcie. Do dziś bywa wykorzystywane, bo jest to znakomite ujęcie. A drugi taki moment to oczywiście mecz ze Szwecją w marcu 2022 roku i awans na mistrzostwa świata do Kataru za kadencji trenera Czesława Michniewicza. Byłem wtedy rezerwowym, ale to nie miało znaczenia, bo byłem przecież z drużyną.
Pana bramka w wygranym 3:2 meczu z Koreą Południową w marcu 2018 roku była sporym wydarzeniem – bo była to bramka nr 1400 w historii reprezentacji Polski. Ponadto w tym spotkaniu dołożył pan asystę po trafieniu Roberta Lewandowskiego, a na ostatnie 20 minut, kiedy na boisku nie było już Lewandowskiego i Glika, opaska kapitana reprezentacji powędrowała na pana ramię!
- To rzeczywiście był dla mnie szczególny moment. Jak byłem mały, to nawet nie marzyłem, że tak się to potoczy. Jasne, jak zaczynasz grać, pojawiają się marzenia o wejściu na szczyt, ale założenie tej kapitańskiej opaski reprezentacji było naprawdę szczególnym momentem. To było coś wielkiego i mam nadzieję, że to, co się wydarzy w piątek w meczu z Mołdawią, też będę wspominał po latach.
W reprezentacji debiutował pan w 2008 roku, rozegrał pan w niej 94 mecze. Któryś z nich szczególnie zapadł w pamięć?
- Na pewno mecz Polska - Portugalia na mistrzostwach Europy w 2016 roku, kiedy walczyliśmy o awans do czołowej czwórki. To było wyjątkowe spotkanie, wielkie święto dla polskiej piłki, bo po latach byliśmy na wysokim poziomie, z szansą gry o medale. Co jeszcze? Na pewno mecz w eliminacjach do Euro z Niemcami, kiedy pokonaliśmy ich 2:0 na Stadionie Narodowym; było to nasze pierwsze w historii zwycięstwo z tym przeciwnikiem. W sumie tych momentów było wiele, bo liczył się dla mnie każdy występ, każda strzelona bramka, dobre zagranie czy asysta.
W kadrze zdobył pan 17 bramek, choć nie jest pan napastnikiem. Przed panem w tym zestawieniu jest raptem tylko 14 nazwisk, ale to w większości typowi snajperzy, jak Lewandowski, Lubański, Wilimowski, Boniek, Pohl, Cieślik czy Szarmach.
- Do tego zaliczyłem bardzo dużo asyst.
Łącznie ma ich pan aż 24!
- Jakby to zliczyć, to też byłoby ciekawe, na którym miejscu w takim zestawieniu bym się znalazł? Te bramki i asysty dawały nam zwycięstwa, więc i z tego trzeba być dumnym, bo to w tym wszystkim jest najważniejsze. Istotnie, nie jestem typowym napastnikiem. Jak miałbym odpowiedzieć na pytanie, czy z tych liczb jestem zadowolony, to odpowiem - tak jestem.
Patrząc na pana liczby i w ogóle występy w kadrze, powiem tak: chyba selekcjoner Michał Probierz przed meczem z Finlandią popełnia błąd…
- Selekcjoner nie popełnia błędu (uśmiech)…
Proszę dać mi dokończyć… Z tych 17 zdobytych przez pana bramek, aż pięć strzelił pan jednemu rywalowi, w tym jednego hat tricka! O jakiej reprezentacji mówimy?
- O Finlandii (uśmiech)! Finlandia w zestawieniu moich meczów w reprezentacji faktycznie zajmuje znaczące miejsce, bo przecież przeciwko niej debiutowałem w reprezentacji Polski [luty 2008 – przyp. red.]. Z nią też faktycznie rozegrałem jeden ze swoich najlepszych meczów [dwa gole strzelone w marcu 2016 we Wrocławiu w wygranym 5:0 spotkaniu i hat trick w październiku 2020 w Gdańsku (5:1) – przyp. red.].
Nie chciał pan kontynuować przygody z reprezentacją?
- Trenerowi Probierzowi po ostatnim Euro powiedziałem, że jestem dumny ze swoich osiągnięć w drużynie narodowej, ale to już czas, żeby odejść. Mecz z Mołdawią to takie z mojej strony podziękowanie dla kibiców za wsparcie, które przez tyle lat mi dawali. Będę się cieszył każdą minutą spędzoną na boisku i starał się cieszyć grą, tak jak przez lata to robiłem w koszulce z orzełkiem na piersi. A od wtorku, już w domu, będę jako kibic dopingował chłopaków!
Przez te 17 lat w kadrze miał pan wielu selekcjonerów. Debiutował pan u Leo Beenhakkera. Potem byli Franciszek Smuda, Waldemar Fornalik, Adam Nawałka, Jerzy Brzęczek, dwójka Portugalczyków, Paulo Sousa i Fernando Santos, a po nich Czesław Michniewicz i Michał Probierz. Kogo wspomina pan najlepiej?
- Zawsze mówię, że był to Adam Nawałka, z którym moje relacje jako piłkarza były najlepsze. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy i rozumieliśmy się. Trener dawał mi duże wsparcie, miałem u niego duży kredyt zaufania. To był dla mnie najlepszy okres. Dobrze było jeszcze za czasów Jerzego Brzęczka. Te ostatnie lata były już trudniejsze, bo wiązały się ze zmianą pokoleniową, a także zmianą taktyki; zaczęliśmy grać nie ze skrzydłowymi, a z wahadłowymi. W tym systemie miejsca dla mnie już brakowało, i dlatego te ostatnie lata były dla mnie cięższe. Powoli schodziłem na drugi tor.
Ale w lidze tego nie widać. Rozmawiamy w studiu „Sportu” w Katowicach, więc podkreślę, że wygrywał pan nasz redakcyjny challenge „Złote buty” za sezon 2022/23 i 2022/24. Ostatnio był pan trzeci.
- W naszej ekstraklasie prezentowałem się nieźle. Ale ponieważ w reprezentacji w ostatnich latach nie stawiano na mnie tak jak to było wcześniej, stąd moja przemyślana decyzja, żeby pożegnać się z reprezentacją.
Recepta na utrzymanie reprezentacyjnego poziomu przez 17 lat?
- To opowiem po karierze (uśmiech).
Na koniec pytanie o obecną reprezentację Polski: czy w przyszłym roku zagramy na mundialu?
- Dobrze byłoby w meczu z Mołdawią zaprezentować się z jak najlepszej strony, tak by złapać pewność siebie przed kolejną grą – z Finlandią. Ja występując w reprezentacji zawsze podkreślałem, że nie ma w niej meczów towarzyskich - każda gra z orłem na piersi jest dużym wydarzeniem i każdy zawodnik w ten sposób musi do tego podchodzić. Nieważne, czy grasz w meczu kontrolnym czy nie - musisz dać z siebie wszystko. Tak do tego podchodziłem i to mnie zbudowało jako piłkarza reprezentacji. Przed nami najpierw dobry sprawdzian, a już w meczu z Finlandią reprezentacja musi zrobić wszystko, żeby zdobyć trzy punkty. Bo wiemy jak będą one ważne w kontekście kolejnych eliminacyjnych gier.
Rozmawiał Michał Zichlarz
KAMIL GROSICKI
◾ Data urodzenia : 8 czerwca 1988 r.◾ Miejsce urodzenia : Szczecin
◾ Wzrost/waga : 180 cm/78 kg
◾ Pozycja na boisku : skrzydłowy
◾ Kariera : Pogoń Szczecin, Legia Warszawa, FC Sion, Jagiellonia Białystok, Sivasspor, Stade Rennais, Hull City, West Bromwich Albion, Pogoń Szczecin.
◾ Debiut w reprezentacji : 2 luty 2008 r. w Pafos z Finlandią 1:0 ( w 80 minucie zmienił Marka Zieńczuka)
◾ Mecze, bramki, asysty w reprezentacji : 94/17/24
◾ Sukcesy: ćwierćfinał Euro 2016, 1/8 finału MŚ 2022. Puchar Polski i Superpuchar Polski z Jagiellonią w 2010.
Kamil Grosicki podczas swojego ostatniego zgrupowania reprezentacji w Katowicach. Fot. Marcin bulanda/Pressfocus.pl
